24 kwietnia 2019, środa

Czytelnia człowieka dla ludzi

Charles Bukowski

- Mamusiu, jak się rozbija jajko?


Dee Dee, aktualna kobieta Chinaskiego.

Szybki rysunek: Anka Cięciel





 

"Kobiety", Charles Bukowski


19 rozdział

Wydawnictwo NOIR SUR BLANC, 1996, przełożył Lesław Ludwig

 

 

 

 

 

Dee Dee musiała odebrać syna z lotniska. Wracał z Anglii na

 

wakacje do domu. Miał 17 lat, a jego ojciec był w przeszłości

 

pianistą, który często dawał recitale - jak mi wyznała Dee Dee.

Polubił jednak amfetaminę i kokę, a później poparzył sobie palce w

jakimś wypadku. Nie mógł już grać. Rozwiedli się przed kilku laty.

 

Syn miał na imię Renny. Dee Dee wspomniała mu o mnie

 

w trakcie kilku międzykontynentalnych rozmów telefonicznych,

jakie z nim przeprowadziła. Dojechaliśmy na lotnisko akurat w

chwili, kiedy pasażerowie opuszczali samolot. Dee Dee i Renny

padli sobie w objęcia. Chłopak był wysoki i chudy, bardzo blady.

Nad jednym okiem zwisał mu loczek. Wymieniliśmy uścisk dłoni.

 

Poszedłem po bagaże, kiedy zaczęli ze sobą rozmawiać. Nazywał

 

ją ,,mamusią". Kiedy dotarliśmy do samochodu, usiadł na

 

tylnym siedzeniu i zapytał:

 

- Mamusiu, kupiłaś mi ten rower?

 

- Zamówiłam. Odbierzemy go jutro.

 

- Czy to dobry rower, mamusiu? Chcę mieć taki z dziesięcioma

 

biegami, hamulcem ręcznym i noskami na pedałach.

 

- To dobry rower, Renny.

 

- Jesteś pewna, że będzie na jutro gotowy?

 

Pojechaliśmy do domu. Zostałem na noc. Renny miał własną

 

sypialnię.

 

 

 

 

 

Rano siedzieliśmy wszyscy w jadalni, czekając na przybycie

 

pokojówki. W końcu Dee Dee podniosła się, żeby sama przyrządzić

 

śniadanie. Renny zapytał:

 

- Mamusiu, jak się rozbija jajko?

 

Dee Dee spojrzała na mnie. Dobrze wiedziała, co sobie myślę.

 

Zachowałem milczenie.

 

- Dobrze, Renny, chodź tutaj, to ci pokazżę.

 

Renny podszedł do kuchenki. Dee Dee wzięła do ręki jajko.

 

- Widzisz, tłuczesz skorupkę uderzając jajkiem o brzeg patelni...

 

o tak... i pozwalasz jajku wypłynąć na patelnię, widzisz, w ten

 

sposób...

 

- Aha.

 

- To proste.

 

- A jak się je gotuje?

 

- Smaży się je. Na maśle.

 

- Mamusiu, nie mogę zjeść tego jajka.

 

- Dlaczego?

 

- Bo żółtko się rozlało!

 

Dee Dee odwróciła się i rzuciła mi spojrzenie mówiące: ,,Hank,

 

błagam, tylko nic nie mów..."

 

 

 

 

 

Kilka dni później znów siedzieliśmy przy stole. Jedliśmy śniadanie,

 

a pokojówka robiła coś w kuchni. Dee Dee powiedziała do

 

Renny'ego:

 

- Masz już teraz swój rower. Chciałabym, żebyś w wolnej

 

chwili przywiózł ze sklepu karton z 6 butelkami coli. Po powrocie

 

do domu chcę wypić jedną lub dwie coca-cole.

 

- Ależ, mamusiu, te butelki są ciężkie! Nie możesz ich sama

 

kupić?

 

- Renny, pracuję przez cały dzień i jestem zmęczona. Ty

 

możesz je kupić.

 

- Ale, mamusiu, sklep jest na górce. Będę musiał pedałować

 

pod górę.

 

- Nie ma tam żadnej górki. O czym ty mówisz?

 

- No, może nie widać jej tak od razu, gołym okiem, ale to

 

naprawdę pod górkę...

 

- Renny, masz kupić colę, rozumiesz?

 

Renny wstał, poszedł do sypialni i trzasnął drzwiami.

 

Dee Dee odwróciła wzrok.

 

- Wystawia mnie na próbę. Chce się przekonać, czy go kocham.

 

- Ja kupię colę - powiedziałem.

 

- Już dobrze. Ja to zrobię.

 

W końcu żadne z nas jej nie kupiło...


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.