17 grudnia 2017, niedziela

Ludwik Cichy

7 października, sobota




- Pada deszcz – mówię do małego psa. - Ale przemkniemy pomiędzy kroplami.

A on mi wierzy. I przemykamy.




12 października, czwartek
Łapiemy liście, którymi wiatr pomiata na plaży. Przestaje wiać, siadamy. Mały pies chce koniecznie złapać moje ucho, ja nie chcę, a ucho ma to w nosie. W domu mały pies zjada żywą marchew; mam dzisiaj inne zmartwienia niż dziesięć lat temu.

 

Trzynastego w piątek
Mały pies wstał godzinę przed przebudzeniem. Napił się wody i wyprowadził nas na ogród. Musiałem położyć się jeszcze raz, bo źle wstałem; kładę się więc jeszcze raz żeby wstać dobrze.


rys. A. Bobrowski


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.