24 września 2017, niedziela
You Tube komentarzy: 0

Miles Davis - Time After Time

rysunki.bardzofajny.net komentarzy: 0

Dowcip

komentarzy: 1

Z punktu widzenia Pudelka:

Studio Filmowe EPILOG komentarzy: 0

Lekcja historii

Mike Chaikin komentarzy: 0

Coś z kukiełek? Proszzzę...!

You Tube komentarzy: 0

Trochę opery

komentarzy: 0

Yeah...

komentarzy: 0

Zobacz najsłynniejsze koty świata w albumie Agnieszki Szewczyk

komentarzy: 0

Morelowy Dzień Kota

MORELOWY DZIEŃ KOTA

Prążki na żeberkach


Autor: Ирины Андреевой


We właściwym miejscu i czasie


Klick!!!  

 

Koty Vicky
...............................................................................................

Vicky Mount Art Klick!!!


Koty Sandy


Sandy Skoglund Klick!!!

 

Kot Ludwika

Na rano zapowiadali przymrozki, ale teraz było ciepłe słoneczne popołudnie kwietniowe i wśród kwitnących moreli uwijały się roje pszczół. Przy gmachu starostwa, tam gdzie kiedyś był maszt dla flagi na 22 lipca, przystanęła młodzież: pięciu chłopaków i trzy dziewczyny – ani ładne, ani brzydkie. Nikt nie miał na piwo, więc tylko palili, milcząc albo śmiejąc się głośno, jak na komendę. Czasami obejrzeli się za jakimś samochodem. Nikomu nie przeszkadzali, i nikt na nich nie zwracał uwagi. Po prostu stali sobie w tym miejscu tak samo dobrym jak każde inne, i ich obecność nie miała dla nikogo żadnego znaczenia. Właściwie nie wiadomo kiedy sobie stąd poszli. W pewnym momencie po prostu już ich nie było. Stary kot w krowie łaty wyłonił się z krzaków i podszedł powoli do kałuży, w której gasili niedopałki i napił się wody. Potem bez pośpiechu powrócił do kryjówki by dokończyć pół napoczętej myszy. Jadł bez entuzjazmu, nie smakując osobno polędwicy, osobno schabu, osobno szynek; cierpliwie odgryzał od malejącej porcji kawały sierści, mięsa, zawartości żołądka i jelit i wpychał w siebie kolejne kęsy, aż doszedł do ogona. Przyjrzał mu się, jakby zdziwiony jego obecnością, i wyszedł z krzaków by napić się wody z kałuży. Gdy powrócił, połknął go i zasnął. Wypuścił gazy po dziesięciu minutach, nie zmieniając pozycji i nie otwierając oczu; po prostu przyjął z ulgą, że ma to już za sobą.
(Ludwik Cichy)

 

 

Koty Ernesta: