Umberto Eco komentarzy: 0
Jak nie rozmawiać o piłce nożnej
komentarzy: 0
Dunin & Masłowska
Dariusz Łukaszewski komentarzy: 0
Zderzenie motyla z czołgiem
Marta Podgórnik komentarzy: 2
Gorzkie żale
Umberto Eco komentarzy: 0
Jak być Indianinem
Redakcja komentarzy: 0
Przekrój Masłowskiej
Anna Angerman komentarzy: 0
GRZYBY
Dariusz Łukaszewski komentarzy: 1
Adam Nowak Raz, Dwa, Trzy
e-radar.pl komentarzy: 0
Home sick, matka sick
Alan Sasinowski komentarzy: 0


























Pamiętasz słonia? W biały dzień, w środku miasta, ogromny, zżarł na naszych oczach szesnaście chlebów; nie dla popisu, tylko na śniadanie. Wielbłąd zjadł tylko dwa chleby, choć też był wielki. Przy nim słoń wyglądał na olbrzyma: wielka góra pochłaniająca chleby, przyszła skądś, stanęła tu, a ludzie wybudowali wokół niej fosę, i ogrodzili to wielkim płotem, za którym zaczęło rosnąć miasto, z tramwajami, dworcem PKP, na który spóźniało się coraz więcej pociągów z najodleglejszych miejsc świata.

Grzegorz aż oniemiał, a wargi jego ułożyły się w „o”, bo twarz Soni to jest twarz naprawdę, takich twarzy życie już nie lepi, takich twarzy się nie widuje. Bo twarz Soni zstąpiła z ikony: brązowa, czerstwa, mocna, z najmniejszymi liniami zmarszczek, a zmarszczek ma chyba milion, mieliby chirurdzy plastyczne zajęcie: polerowanie, naciąganie, przycinanie, mieliby niepotrzebnej skóry na przynajmniej trzy nowe twarze, gdyby Sonię dostosować do obowiązujących kanonów, gdyby z niej zrobić bardzo piękną Torbicką Grażynę, która wie wszystko o kulturze, literaturze i konfetti.
Nie był zarośniętym obdartym włóczęgą ani wychudzonym autostopowiczem. Nie sypiał na dworcach ani w stogach siana, no chyba że czasem. Jednak wiele go łączyło z bezdomnymi podróżnikami, którzy mają źle poukładane w głowie. Tak jak oni, nie miał nic na stałe.



