24 września 2017, niedziela
Dariusz Łukaszewski komentarzy: 0

Kawałek Możdżera

Myśl Leszka Możdżera (niżej) dedykuję tym, którzy zawodowo i bezkompromisowo kształtują nasze gusta, decydując, co dobre a co brzydkie, co stanie się hitem a co ma powrócić do szuflady twórcy; tym wszystkim, którzy nie mówią tylko przemawiają z wyżyn swojego urojonego autorytetu namaszczonego przez Warszawę. Na przykład pani Sztuce, czyli Kazimierze Szczuce, albo przesympatycznemu Markowi Niedźwieckiemu - że chociaż kogoś personalnie tu wyróżnię.


- Gram publicznie od siódmego roku życia.

Tata mówił: wyprostuj się, pani od muzyki:

wiesz, ten drugi utwór zagrałeś za szybko,

ktoś inny: za dużo lewej ręki, za dużo pedału,

za głośno. I wszyscy, którzy mnie słuchali, wiedzieli

lepiej ode mnie, co zrobiłem źle. Niedawno

miałem w SPATiF-ie przypadkową rozmowę,

jakiś koleś zaczął opowiadać, ze moja twórczość

jest niekonsekwentna, niesymetryczna...

Strasznie się tym przejąłem, zacząłem się tłumaczyć,

aż w końcu mnie oświeciło: spytałem,

jaka jest tercja w C-dur. I on nie wiedział. Nie

wiedział, a wypowiadał się o mojej twórczości.

Więc powiem teraz temu koledze,

że tercją w C-dur jest dźwięk E.

Dopiero niedawno zorientowałem się, że ludzie,

którzy przychodzą na koncert, wiedzą

o muzyce mniej niż ja. To było dla mnie odkrycie,

że mogę pozwolić sobie na rodzaj arogancji

wobec nich. Gram etiudę Witolda Lutosławskiego,

w której notorycznie mylę się na trzeciej

stronie i nikt tego nie słyszy. Mogę trochę

poimprowizować i wrócić do nut. Przez wiele

lat publiczność była dla mnie egzaminatorem.

Dziś to ja nią rządzę, chce po prostu grać muzykę

i szkoda mi czasu na podtrzymywanie tej całej

medialnej bańki wokół mnie.

agde.blox.pl komentarzy: 0

Nadwyrężanie krzyża

komentarzy: 0

komentarzy: 0

Monte Montgomery











Monte
Montgomery

 

fot. Chuck Rogers