19 listopada 2017, niedziela
Janek Koza komentarzy: 0

Poniedziałek

Facebook komentarzy: 0

.................................................................................

Janek Koza komentarzy: 0

Rysuje


Klick!!!


Męczennicy fejsbuka

ona
Wyglądała na swój wiek i była sympatycznie nieładna, co od razu wyróżniało ją z tła. Odchudzała się od kiedy pamięta. Codziennie, rygorystycznie i bezskutecznie.


on

Krzepki i zdrowy, zbójecko przystojny (piękny, godny bicia na monetach profil). Najchętniej przemawiał wtedy, kiedy akurat nie miał nic do powiedzenia, więc było to niekrępujące.


Dwa ludzkie byty spędzały życie w przerwach  pomiędzy papierosami w mieście o pocztówkowej urodzie.


Ona:
- Wszystko, co robię, nie przydaje się do niczego. W ogóle nie bardzo mam co przestać. I wydaje mi się, że wszyscy są już zmęczeni mną tak, jak ja jestem już sobą zmęczona. Jak mam być szczera.

On: - Nie mam kompletnie nic do myślenia – pomyślał. – Nie mam kompletnie nic do myślenia, jak mi mówisz takie coś – powiedział. - I przeważnie nie podoba mi się to, co podoba się wszystkim.


Ona:
- Może zostalibyśmy męczennikami fejsbuka?...

On: - Dobra. Ale jutro.

(bajkopisarz)

Wielkopolska. Kultura u podstaw komentarzy: 0

Nowy serwis, a w nim Dziedzic Pruski:



Klick!!!


Skąpany w blasku pikseli

Jest dziwna magia w ekranie. Magia, co sprawia że wszystko wygląda inaczej. Nie lepiej i nie gorzej. Odmiennie. Dajmy na to taki kwiatek w oknie. Zwykły, przypadkowy. Z ulicy banalny. A na ekranie może porażać kontekstem. Taka jest siła ekranu.


Podobnie z innymi przedmiotami, krajobrazami, ludźmi. Zwłaszcza z ludźmi. U nich dochodzi tak zwana fotogeniczność. Zjawisko, które sprawia, że szara mysz może zostać boginią seksu, a smutny biuralista idolem nastolatek. Ciągną więc do ekranu tabuny myszy i biuralistów, każde w nadziei na swoje kilka oka mgnień.


Dupy nie urywa

Czasem jest tak, że się staramy. Z całych sił. Na przykład żeby zrobić jakiś wykon. Piosenkę śliczną, malunek, Jezuska Frasobliwego z korzenioplastyki. I cały zasób wkładamy w to, cały potencjał. By była rzecz żywa.


Innym razem znów nie. Na luziku, ot tak. Po prostu robimy coś z czapy.


Oba sposoby są dobre, oba wskazane. Każdy niesie inną energię i rozmawia z otoczeniem inaczej, ale żeby któryś był lepszy, to nie powiem. Drugi łatwiejszy jest bez wątpienia.


Potem przyczajamy się i czekamy. Jak będzie? Co powie ludzkość? Czy Państwa Środka wstrzymają oddech? Emocje, szalone emocje. Potem euforia, ziew lub zgoła frustracja. Jak to tak, to ja na rzęsach swych ślicznych stawałam/łem, a tu Państwa Środka się nie zrywają, na koń nie skaczą?


Innym znów razem, jak wspomniano wyżej, wszystkie te państwa u stóp nam padają, choć ledwie palcem ruszyliśmy. Dlaczego?


Bo rezultat nie zawsze jest efektem pracy li tylko. Czasem zwykłego fartu trzeba. O czym dobrze jest wiedzieć i pamiętać. Bo orka sama w sobie dupy nie urywa. Efekt zależy również od pogody.

Klick!!!

Noma Bar komentarzy: 0

Wiosna


Klick!!!


Nieoczekiwanie odkryłem, że równinę przecina rzeka. A właściwie strumień. Zainteresowało mnie to. Zsiadłem z roweru, przycupnąłem. Na dnie zobaczyłem rybę, prawdopodobnie pstrąga. Pstrąg patrzył na mnie bez strachu, ale z zainteresowaniem. Zupełnie jak ja na niego. Popatrzyliśmy na siebie ładną chwilę, a potem on odpłynął, a ja odjechałem. Dalej szukać miejsca, w jakim powinienem się znaleźć, żeby spotkać dziewczynę mojego życia.

Piotr Świderek komentarzy: 0

Rysuje