Łukasz Rudziński komentarzy: 0
Krzyk
Błażej Baraniak komentarzy: 0
Jan Kozikowski
Błażej Baraniak komentarzy: 0
List z dwóch podróży do Wrocławia i jednej do Opola
Mateusz Mikuczyński komentarzy: 0
Marlene Dietriech Kobieta mojego życia
Dariusz Łukaszewski komentarzy: 0
Łukasz Kuropaczewski - Trzy tygodnie przed debiutem w Carnegie Hall
Błażej Baraniak komentarzy: 0


























Wszystko staje się uproszczone i sprowadza się właśnie, tylko i aż, do Miłości. Podczas gdy rzeczywistość wydziwia i kombinuje. Niestety, nie wiadomo dlaczego-zawsze-tak-jest, nie trwa to zbyt długo – tak jak rozbłysk. Rozpada się to zjawisko wbrew swojej potędze, wartości, znaczeniu, budulcowi.
Czym zawinili bohaterowie, gdzie błąd, co poszło nie tak, w którym miejscu i kto podjął niewłaściwe kroki? Może nie da się połączyć rzeczywistości i Miłości w całość, może to dwie sprawy nieprzystające, albo wrogie?
Większa część populacji współcześnie nie mówi, tylko wrzeszczy, nie zamyka drzwi (od aut, pokojów, domów i czego tam jeszcze), tylko nimi trzaska. Trzeba Wam wiedzieć, że ludzie, zanim zaczęli wrzeszczeć, zwracali się do siebie taką siłą głosu, żeby nawzajem się słyszeć, a gdy kto z jakichś powodów przygłuchł, używał trąbki do słuchania. Mało tego – ludzie zwracali się do siebie pełnymi zdaniami, niejednokrotnie złożonymi, i używali co najmniej paru tysięcy słów dla precyzji kontaktu.
Pod koniec ubiegłego roku pisaliśmy w „Morelach i Grejpfrutach” o Łukaszu Kuropaczewskim i o jego zbliżającym się światowym debiucie gitarowym w Carnegie Hall. Debiut wypadł światowo (bisy, owacje na stojąco, media itd.), a my dostaliśmy od Łukasza kartkę na święta. Odpisaliśmy, i otrzymaliśmy odpowiedź, znów odpisaliśmy, i tak już dalej jakoś szła ta korespondencja. Trochę głupio zatrzymywać wyłącznie dla siebie to, co Łukasz opisuje, stąd pomysł, żeby pisał dla wszystkich morelowych Czytelników z tej Ameryki. Dzisiaj o tym, jak Łukasz wyrusza na podbój świata, uzbrojony w butelkę żubrówki, siatę czerwonych barszczy w proszku oraz pewność swych racji.
Obsada:
Trwało to tygodniami. To namawianie, żeby zrealizował swoje marzenie. Aż w końcu, nieoczekiwanie, nieomal z dnia na dzień Błażej przyniósł nam maszynopis swojego dramatu, napisanego na zamówienie znanego reżysera. Tak się to zaczyna i zawiązuje:
Z Wiktorem Jerofiejewem rozmawiamy na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. Pisarz odczytał tam swoją nowelę „Papuga”, w której demaskuje koszmarny absurd tworzący schizofreniczną rzeczywistość ZSRR. Perwersyjna, sadystyczna ironia wyłazi z tej opowieści napisanej w formie listu agenta radzieckiej bezpieki do ojca jednego z uwięzionych, nastoletniego chłopca. Dziecko zostało skatowane na śmierć, żeby wymusić obciążające je zeznania. Powód zajścia jest niewiarygodnie błahy: ...”synek wasz mianowicie chciał wskrzesić papugę po to, żeby wskazać wyższość zamorskiego ptaka nad naszymi wróblami i podkopać naszą słuszną dumę, i tym samym przedstawić nas światu w świetle głupim a niewłaściwym". 


