26 kwietnia 2018, czwartek
Redakcja komentarzy: 0

I już podsylwestrowo troszkę

Folga, Jankowski, Kubik komentarzy: 0

Kawałek Podlasia

Zygmunt Haupt (1907 - 1975) komentarzy: 0

Deszcz (opowiadanie)









Opowiadanie Zygmunta Haupta możecie przeczytać w „Morelach i Grejpfrutach” dzięki życzliwej przychylności Janusza Drzewuckiego (Redaktor Naczelny SW „Czytelnik”)

 



Deszcz

 

Niektóre sprawy zapamiętuje się w życiu na zawsze.


Pamiętam na przykład jeden deszcz. Musiałem być przez jeden dzień w tym miejscu obcym, nie znanym mi dotąd, byłem tam przez cały dzień i deszcz padał przez dzień cały, i zaledwie ustał nad wieczorem.


Kiedy przyjechałem tam rano, wcześnie, to przyjechałem już za tego deszczu. To było lato i ciepło i nic właściwie nie dolegało owego dnia, tylko deszcz. Było zielono: jasna zieleń wczesnego lata, jasna, srebrzysta i dlatego srebrzysta, że była zaciągnięta szarugą tego deszczu. Na stacji kolejowej trzeba było poczekać, może na to, ażeby ten deszcz trochę przestał tak padać, bo nie było nań rady – deszcz ulewny, ciągły. Potem, jak miałem tam pobyć cały dzień, to i przyzwyczaiłem się do tego deszczu, jakby należał on do krajobrazu, jakby tu nie miało nigdy być co innego, tylko deszcz. Bo ani przedtem tam nie byłem nigdy, ani potem. Mogłem sobie domyślać się, jak tam było za sucha, za pogody i słońca, ale wtedy, kiedy byłem, to był deszcz i zielono. Pamiętam zieleń tego miejsca, jakby zieleń ta, jak farba przez ten deszcz rozpuszczona, zafarbowała wszystko na zielono.


Powiedziałem tu przedtem: szaruga. Otóż nie, nie była to szaruga. Było coś świeżego, żywego w tym deszczu: padał prosto, nie zacinał, nie zalewał szyb okiennych ani ścian, ale w jakiś stanowczy, zdecydowany sposób, gdzie tylko było obrócić oczy, leżał pionowo na tym zielonym krajobrazie z zieleni drzew.

Ciąg dalszy, Klick !!!


Raz Dwa Trzy komentarzy: 0

W wielkim mieście

Aleksander Jansson komentarzy: 0

Gwiazdka w drodze

Emeli Sande komentarzy: 0

Nowa Emeli, polecamy: Beneath Your Beautiful

Facebook komentarzy: 0

Kętrzowski na dziś

Raczkowski w Przekroju komentarzy: 0

Fragmenty wyjęte z wywiadu z Markiem Raczkowskim




(...)
Stąd ta radykalizacja poglądów i podziały społeczne w Polsce?

Moim zdaniem to jest wszystko nasza wina. Lekceważyliśmy wielu ludzi, wyśmiewaliśmy ich, przezywaliśmy „moherowymi beretami". Żaden człowiek się nie pogodzi z tym, że jest do dupy, że ma siedzieć cicho i głosować na Platformę. Więc nagle przychodzi człowiek, który mówi, że ich kocha, a oni mu oddają wszystko, co mają, i w niego wierzą.
(…)

 

A nas ciekawi twoja empatia. Nie dzielisz ludzi na tych, co na prawo, na tych, co na lewo, na wyznania... To kto jest, według ciebie, złym człowiekiem?

Moja miłość do ludzi kończy się mniej więcej na Arturze Zawiszy i AntonimMacierewiczu. Skóra mi cierpnie, kiedy słucham Macierewicza.


U niego widoczna jest nieustanna potrzeba „namierzania wroga". Skąd się bierze ten polski głód wroga?

Z braku dystansu, z prostoty. Z kulawej edukacji w Polsce. W głupich szkołach głupie nauczycielki udzielają dzieciom głupich odpowiedzi. Jak kogoś nie zmusisz do myślenia, to nie będzie myślał. Jak sądzicie, dlaczego emocje, na przykład strach, powodują przyspieszone bicie serca? Dlatego, że mózg zużywa energię. Więc myślenie też jest fizyczną pracą, wysiłkiem, a człowiek ze swojej natury wysiłku unika.
(…)


Porozmawiajmy o wstydzie. W książce mówisz: „Jesteśmy krajem, w którym dzieją się same niepoważne rzeczy. To jest może fajny temat do rozmów i rysunków, ale jednak jest mi trochę wstyd". Dlaczego ci wstyd?

Nie wiem, czy dziś bym się pod tym wstydem podpisał. Ten wstyd to jest właściwie forma retoryczna. Głupio mi, że żyjemy w kraju, w którym istnieje wyłącznie prawica, w którym lewica jest urojeniem prawicy. Bo w Polsce wszyscy, chcąc nie chcąc, musimy należeć do lewicy wymyślonej przez prawicę.
(…)

 

Mówisz, że lewica nie istnieje. A wiesz, że prawica sytuuje cię w obrębie lewicy. Co z tym zrobisz?

Prawica z definicji potrzebuje wroga. Najpierw sama ustala kryteria i według tych kryteriów mianuje wroga. A ponieważ my nie jesteśmy tacy wyszczekani – bo nie drzemy mordy, nie dzwonimy do telewizji, nie wysyłamy SMS-ów do „Szkła Kontaktowego", generalnie nie zajmujemy się takimi rzeczami – nie mamy wpływu na to, co o nas mówią.


Jeszcze jeden cytat. „Polska to jest taki kraj, w którym, jeśli ktoś nie doświadczył w życiu jakiejś patologii, traumy, to jest upośledzony". Doświadczyłeś traumy?

W pewnym momencie zaczęło mi się wydawać, że chociaż wywodzę się z pokolenia, które nie doświadczyło wojny, zostałem wychowany w etosie walki. Pamiętacie piosenkę „W Polskę idziemy"? Gdzie ten mężczyzna musi pokazać jakieś blizny, żeby legitymizować swoją męskość. A to wszystko jest tak naprawdę próbą wytłumaczenia się z niepowodzeń, zwalenia na kogoś swoich słabości. Zrobiłem kiedyś taki rysunek: „Co wpisać w rubryce »znajomość języków obcych«? Napisz coś o trudnym dzieciństwie". Każdy, komu się nie udało w życiu, chętnie przyjmie każde usprawiedliwienie, że to nie jego wina. Że to jakiś spisek, ktoś mu przeszkodził, nie pozwolił. Można to zwalić na dowolny system. Dlatego ludzie, którym się powodzi, są dla mnie bardziej wiarygodni.

Całość w Przekroju, Klick!!!