23 maja 2017, wtorek
Ludwik Cichy komentarzy: 0

Wzorowe modne opowiadanie co myśli nie angażuje ani krępuje, a ma się poczucie obcowania z literą pisaną w sumie.




Rysunek: Gurbuz Dogan Eksioglu,
Klick!!!



On już wyszedł a ona dopiero przyszła więc został bo nie musiał, a lubił jak nic nie trzeba. To ona też od razu została, bo poczuła że lubi a nawet więcej. Mam imię Arleta, powiedziała chociaż była Lucyna. Mówiłaś mi w styczniu już, przypomniał. Wciąż takich się dalej lubisz czepiać pierdół, uniosła się i brwi też uniosła więc wstał ale zaraz usiadł, bo lepiej było siedzieć w sumie.

 

Widziałam na jednej w grze takiej, jak facet się goli i w sumie nie wiem po co ci mówię. On nie odpowiedział chociaż z początku chciał ale się rozmyślił jednak.

 

A tym masz wciąż tak samo na imię, natarła znienacka. W sumie tak, usłyszał swoją odpowiedź, o ile mówisz do mnie a nie pod moim adresem jedynie. Dokładnie tak, odpowiedziała, ale nie chcę się angażować w twoją prywatność żeby być posądzona o takie coś zarozumiałe od razu albo rozdęte ego o.

 

Matka wie że ćpasz?, zainteresował się. A co masz? W sumie nic bo kartę od kasy przedłużam akurat. Ja kasę bym miała ale ty musisz skołować. A jak idę na tenis a może na basen oraz?, i w ogóle skąd masz tyle tych drobnych? Zarobiłam. Ciekawe jak? Ocieplenie zachodzi globalne to się perspektywy więcej ponarysowały trochę.

 

Coś bym w sumie wrąbał konkretnie, ujawnił. To chodź zadzwonimy na telefon. Ale spóźniony chyba już jestem właśnie sobie przypomniałem. Podkurwiasz teraz i to kompulsywnie już. Fajnie się z tobą tutaj tak teraz w sumie. Dokładnie tak, zdziwiła ją łatwość z jaką zgodziła się z tym odkryciem.

 

Za ścianą przy której siedzieli mewa chciała właśnie pogrzebać trochę w koszu dla diety wzbogacenia i urozmaicenia. Ale wystraszył ją warkot motolotni co na niej nadlatywał przezponad miastem bogaty weteryniarz, który dzisiaj akurat nie biegał regularnie do maratonu w zagranicznej stolicy co ma być dla lata uwieńczenia, tylko se dla zmiany obrazka przed oczami relaksowo lotnią zawarczał nieekologicznie. Więc odleciała i nie wzbogaciła ani nie urozmaiciła mewa nic. Za to kot w oknie piwnicznym pubu wygrzewając gnaty w słońcu odbił przezsennie po z myszy polędwicy podjedzeniu. Ogon zostawił sobie na później gorsze czasy.

 

Oni o tych fabułach siłowych nie wiedzieli, bo raz, była ściana, a w ogóle właśnie wyszli. Razem. Żeby coś wspólnie gdzieś albo kiedyś czy tam od razu i zaraz, bez specjalnego powodu i nie przymuszani przez nikogo.

 

Koniec

 

 

W tekście nie wykorzystano możliwości skorzystania z brzydkich wyrazów, ale ty możesz doskorzystać indywidualnie wyjątkowo i zgodnie z według potrzeb, by twórczo pouczestniczyć w interpretacji na miarę ego modnie swego rozdętego w autorskim liter układaniu.

Mirosław Pawłowski komentarzy: 0

Foto

ArchDaily komentarzy: 0

Dubai

Kinior ,Bielenski, Video-Radek Kolo komentarzy: 0

Złota ryba

Maja Koman komentarzy: 0

Nowa piosenka

Ludwik Cichy komentarzy: 0

Baja dla Piotra, druga

 

 

 


Piotr nie jest już chłopcem w wieku trzech zębów, ale pewnie za 50 lat znów będzie; po prostu wszystko przed nim, a okropnie zdolny.







(sierpień 2012)


Słodkie, czerwone jabłko


- Też byłem kiedyś małym chłopcem – powiedział stary człowiek. - I mieszkałem tutaj.

- Tutaj? A w którym oknie? – mały chłopiec zadarł głowę i omiótł wzrokiem balkony i szyby wyglądające z betonowych ścian wieżowców tworzących głęboką studnię. Siedzieli na jej dnie, na ławeczce przy umierającym drzewie.
- Nie ma już tego okna, nie ma już tego domu... Zostało tylko to – stary człowiek wycelował sękatym palcem w koronę schnącej jabłoni. – Tylko to. I ja.



- Przyprowadziłeś mnie do tego blokowiska, żeby pokazać mi stare suche drzewo? - chłopiec nie krył rozczarowania.

- Ho! Kiedyś tu był wielki sad; spodobałoby ci się tutaj, mój ojciec sadził wszystkie drzewa; jabłonie, grusze, czereśnie, mieliśmy trzy psy do pilnowania. Jeden był naprawdę groźny, nazywał się Kat.

- Kat?

- Tak się nazywał. I naprawdę zapracował na tę nazwę. Złodzieje omijali sad wielkim kołem.

- Dziwne imię dla psa.

- Dziwne – przyznał stary człowiek. - Teraz tu jest miasto...



- Chodźmy już dziadku, tu jest ponuro.


- To był naprawdę piękny sad – pomyślał stary człowiek wstając z ławeczki. Ujął wnuka za rękę i ostatni raz rozejrzał się dookoła. Dostrzegł czerwone pomarszczone jabłko dyndające na chudej gałęzi. Zerwał je, wypolerował rękawem, powąchał, zaciągnął jak cygarem i dał wnukowi: - To prezent, od twojego pradziadka.

- Czyli od twojego taty... - upewnił się mały chłopiec.

- On sadził ten sad. I teraz podarował ci jabłko.

- Słodkie! - wycedził chłopiec pełną buzią.



Powoli przeszli ocieniony tunel bramy i wtopili się w rozpędzony tłum na rozgrzanej słońcem ulicy. Stary człowiek i mały chłopiec.



Rysunek: Tomasz Bohajedyn

wyborcza.pl komentarzy: 0

O! Rowlingowa już nie jest najpierwszą milionerką wśród układających literki dla zarobku.

Facebook komentarzy: 0

Dowcip bieżący

komentarzy: 0

Pocztówka od Kuby

Redakcja komentarzy: 0

Trochę kultury gitary świeżej, bo dawno nic tu nie grało

Claudia Rogge komentarzy: 0

Aktywność sposobem przeciwdziałania wypoczynkowi!

You Tube komentarzy: 0

Film