19 listopada 2017, niedziela
Julio Cortazar komentarzy: 0

Wchodzenie po schodach

................................................................................................



Instrukcja

Każdy zauważył, że nierzadko podłoga załamuje się w ten sposób, że część jej ustawiona jest pod kątem pro­stym do jej powierzchni, następnie zaś inna jej część rów­nolegle do tejże podłogi, aby umożliwić ustawienie nowe­go kawałka prostopadłego, a cała rzecz powtarza się spi­ralnie lub w linii łamanej do najrozmaitszych wysokości. Schyliwszy się i umieściwszy rękę lewą na części piono­wej, prawą zaś na części poziomej, człowiek staje się krót­kotrwałym posiadaczem schodka, czyli stopnia. Każdy z tych stopni, składający się, jak widać, z dwóch elemen­tów, znajduje się odrobinę wyżej i odrobinę dalej niż po­przedni, która to zasada nadaje schodom sens, jako że każ­da inna kombinacja wytworzyłaby formy może piękniejsze i bardziej malownicze, lecz niezdolne do przenoszenia nas z parteru na piętro.

Na schody wchodzi się przodem, bowiem tyłem i bo­kiem jest niebywale niewygodnie. Naturalna pozycja jest stojąca, ręce zwieszone, głowa prosto, nie na tyle jednak, aby oczy nie widziały wyższych stopni niż te, po których się stąpa, a oddychać trzeba powoli i rytmicznie. Ażeby wejść na schody, trzeba zacząć od podniesienia prawej dolnej części ciała, opakowanej prawie zawsze w skórę alb zamsz, niemalże bez reszty mieszczącej się na schodku. Kiedy wyżej wymieniona część ciała, którą dla uproszczenią nazwiemy nogą, zostanie już umieszczona na pierwszym stopniu, należy unieść odpowiadającą jej lewą część (również zwaną nogą, nie mylić z uprzednio wymienioną), po czym uniósłszy ją, tak ażeby noga spoczęła na drugim stopniu, przenieść całe ciało aż do umieszczenia nogi na następnym stopniu, na którym znowu spocznie noga, podczas gdy na pierwszym jeszcze spoczywa noga. (Pierwsze stopnie są zawsze najtrudniejsze, aż do chwili zdobycia nieodzownej koordynacji ruchów. Koincydencja nazwy pomiędzy nogą a nogą utrudnia nieco instrukcję Uwaga: nie podnosić równocześnie nogi i nogi.)


Dotarłszy tym sposobem do drugiego stopnia, należy na zmianę powtarzać wyżej wymienione ruchy i w ten sposób znajdziemy się na najwyższym stopniu schodów. Schodzi się z nich bez trudności, przy pomocy lekkiego ruchu pięty, który wpiera ją w należne miejsce, ażeby nie ruszyła się aż do chwili, kiedy skończymy schodzenie.
Julio Cortazar Klick!!!


Ilustracja:
design-dautore.com Klick!!!

 

Redakcja komentarzy: 0

Piękniejsza strona ewolucji

Redakcja komentarzy: 0

O! McCartneyowi stuknęła 70ka!

Facebook komentarzy: 0

Do pracy...!

Facebook komentarzy: 0

Pocztówka z polmozbytu?

komentarzy: 0

Dla Kamila...

Redakcja komentarzy: 0

Kotek

Dąbrowski/Facebook komentarzy: 0

...

You Tube komentarzy: 0

Mocna rzecz...