6 sierpnia 2020, czwartek
Cy Twombly komentarzy: 0

Kiss

Lyn Hejinian komentarzy: 0

Romantyczna chwila

 

Romantyczna chwila

 

Po kinie, gdzie wyświetlali dokument przyrodniczy, przez Canyon

                                                                                                           [Road

wchodzimy do centrum handlowego, pełnego galerii i drogich

                                                                                                          [butikow,

 

gdzie w letnie wieczory pachną sztuczne pomarańcze,

a gładkie cegły murów świecą w ciemności jak ciało.

 

To dopiero nasza druga randka, siadamy na ławce,

trzymamy się za ręce, nie patrząc na siebie,

 

a gdybym był pingwinem, przechyliłbym się w tej chwili

i czule zwymiotował mojej ukochanej prosto w usta,

 

a gdybym był pawiem, naprężyłbym mięśnie pośladków,

żeby stanął mi wachlarz z piór, barwny jak cinema city.

 

A gdyby ona była samicą patyczaka, zapewne

wbiłaby mi leciutko podskórne żądło w szyję

 

i wstrzyknęła dawkę hormonów na uspokojenie,

żeby przyczepić mi do piersi torbę z jajeczkami,

 

a gdybym ja był młodym szympansem, odłamałbym gałąź

z pobliskiego drzewa i roztrzaskał szyby wszystkim jubilerom.

 

A gdyby ona była ropuchą mauretańską, swoim imponującym

językiem trzykroć obwiązałaby mi udo

 

i czule trzepnęła mną o powierzchnię naszej sadzawki,

ja zaś dobrze bym wiedział, że jej uczucie jest prawdziwe.

 

Ale na razie siedzimy chwilę i milczymy, wreszcie ona mówi,

ze w porównaniu z zachowaniami żółwia czy iguany

 

samce ludzkie są całkiem przekonujące w wyrażaniu uczuć.

A ja odpowiadam, że doprawdy nie potrafimy docenić,

 

jak w istocie delikatne są samice krokodyli.

Wtedy ona sugeruje, że pora już iść

 

na jakieś lody w rożkach i je zjeść.

 

 

Lyn Hejinian, z tomu Hard Rain 2005, przekład Marcin Szuster, za Literatura na świecie nr 11-12/2010

rysunek: Anna Cięciel

design-dautore.com komentarzy: 0

Nowy tydzień, i znów wszystko jest możliwe...

Dariusz Łukaszewski komentarzy: 0

Instrukcja pisania



Trzeba bardzo uważać, żeby o wsi pisać z godnością i z przecinkami, by nie być posądzonym o brak inteligencji. Zamiast skupiać się na psach przykutych łańcuchami do budy i tłukących łapą w pustą michę, lepiej dać wyraz wyrobieniu estetycznemu i wybrać przyjemny motyw – nikt nie ma obowiązku pisać wszystkiego co wie; tego się przecież od piasarza dzisiaj nie wymaga; pisarz powiniem pisać zwłaszcza o tym, czego nie wie; wtedy napisze coś od siebie, da autorską interpretację, a nie tylko prosty opis pozbawiony formy, czyli własnego sposobu opowiadania historii.


A na wsi, jak na wsi – siedzą sobie i kartofle jedzą. Gorące, uparowane, w skórach, palce lizać. Olejem lnianym okraszają i szczyptę soli dają, ale nie za dużo; wiadomo – sól bardzo niedobra, a cukier bardzo dobry, tylko że nie z kartoflami a do herbatki. Czasami zawieje, a czasami to tak, że ho, ho! Chociaż przeważnie to nie wieje. A wieczorem słońce zajdzie na zachodzie, ale rano znów wstanie, tylko że na wschodzie. I Nowy Rok się zaczął, więc zaraz święto Trzech Króli, dni coraz dłuższe i cieplejsze coraz, bo miłe słońce przyświeca szczodrzej, w takiej promocji, że nie trzeba za to nic płacić, po prostu za darmo. I dla młodych i starych dla. A będzie jeszcze lepiej bo przyjdzie Wielkanoc i z całego świata przylecą do wsi bociany, i będą tu dochodziły do siebie po tułaczce u obcych, aż staną się dorodne jak gęsi tutejsze, tłuste.


Darzy się na wsi tak, że kury tutejsze większe od koguta. Bo wychodzą na spacer po wolnym wybiegu dietę urozmaicać, indywidualne upodobania smakowe realizować. Gdy kura taka dziobnie dżdżownicę wystającą z ziemi bogatej i pociągnie gwałtownie za głowę lub tyłek, to nie da rady jej połknąć - taka dorodna - tylko w połowie urwie, a reszta robala do ziemi się schowa i zaraz mu urwana głowa albo tyłek odrośnie. A jak się dżdżownica pomyli i zamiast tyłka głowę odbuduje, to będzie miała dwie głowy. Dużo się myli i ma dwie głowy na wsi.


Czasem pada, ale po deszczu Pan Jezus zaraz rozpina nad wsią kolorową tęczę. I znów żyje się szczęśliwie i dostatek taki, że po ulicy spacerują surowe kurczaki i nikt za nimi z maczetą nie gania. O, tutaj nie ma głodu. A latem... Latem słońce będzie świecić aż do nocy i będą ludzie korzystać za darmo. Żyje ich tu akurat tylu, że każdy w ciągu życia jest w stanie poznać wszystkich pozostałych i gdy nadejdzie pora, może powiedzieć ze spokojem: Oto kres, poznałem już wszystkich na świecie.



Rysunek: Andrzej Bobrowski

Nowy Pompon komentarzy: 0

Coraz większa cena za zamieszczenie nieprawdziwej informacji w kolorowej prasie