27 lutego 2020, czwartek
Dariusz Łukaszewski komentarzy: 0

Fragment całości


Foto: Claudia Rogge, Klick!!! 


Ludzie mówią, że jest za dużo ludzi.

Nigdy jeszcze nie było tak wielu, co tak mówią.

Lecz żaden nie ma na myśli siebie.

Rano czarny kot sika na trawnik, nie na asfalt, bo wciąż żyjemy w czasach, gdy trawa pokrywa więcej ziemi niż asfalt. Od trawy więcej jest tylko wody w oceanie, gdzie żyje śledź solony i wędzona makrela, które dla mózgu są lepsze od orzechów. Jednak nie wszyscy ludzie są wybitni; większość stanowi tylko tło dla wybitnych.

Są tacy, którzy wyglądają na takich, co żyją pełnią złożoną wyłącznie z rzeczy znaczących. I produkują życiorysy utkane z gęstej materii zdarzeń godnych uwagi. A inni tylko zbijają bąki. O jednych śpiewają piosenki, a o innych nie; jednym się kłaniają, a drudzy muszą się kłaniać. Jedni chętnie ratują będących w potrzebie, drugim pozostaje rola ratowanych. Każdy woli być po stronie ratujących niż ratowanych, chociaż ci drudzy są warunkiem koniecznym do zaistnienia szlachetności pierwszych, więc tak samo ważni. Są też i tacy, którzy potrafią odnieść się z pogardą do każdego, do kogo mogą się bezkarnie odnieść z pogardą.


Poza tym ludzie przeważnie są zmęczeni, bo bycie wypoczętym to naprawdę ciężka praca. Dla więszości okazywanie dobrego humoru to jeszcze cięższa praca. A czas tak galopuje, że nawet nie ma kiedy się zestarzeć.

CAPTAIN HOOK & ASTRIX komentarzy: 0

Lajkonik

Cy Twombly komentarzy: 0

Kiss

Lyn Hejinian komentarzy: 0

Romantyczna chwila

 

Romantyczna chwila

 

Po kinie, gdzie wyświetlali dokument przyrodniczy, przez Canyon

                                                                                                           [Road

wchodzimy do centrum handlowego, pełnego galerii i drogich

                                                                                                          [butikow,

 

gdzie w letnie wieczory pachną sztuczne pomarańcze,

a gładkie cegły murów świecą w ciemności jak ciało.

 

To dopiero nasza druga randka, siadamy na ławce,

trzymamy się za ręce, nie patrząc na siebie,

 

a gdybym był pingwinem, przechyliłbym się w tej chwili

i czule zwymiotował mojej ukochanej prosto w usta,

 

a gdybym był pawiem, naprężyłbym mięśnie pośladków,

żeby stanął mi wachlarz z piór, barwny jak cinema city.

 

A gdyby ona była samicą patyczaka, zapewne

wbiłaby mi leciutko podskórne żądło w szyję

 

i wstrzyknęła dawkę hormonów na uspokojenie,

żeby przyczepić mi do piersi torbę z jajeczkami,

 

a gdybym ja był młodym szympansem, odłamałbym gałąź

z pobliskiego drzewa i roztrzaskał szyby wszystkim jubilerom.

 

A gdyby ona była ropuchą mauretańską, swoim imponującym

językiem trzykroć obwiązałaby mi udo

 

i czule trzepnęła mną o powierzchnię naszej sadzawki,

ja zaś dobrze bym wiedział, że jej uczucie jest prawdziwe.

 

Ale na razie siedzimy chwilę i milczymy, wreszcie ona mówi,

ze w porównaniu z zachowaniami żółwia czy iguany

 

samce ludzkie są całkiem przekonujące w wyrażaniu uczuć.

A ja odpowiadam, że doprawdy nie potrafimy docenić,

 

jak w istocie delikatne są samice krokodyli.

Wtedy ona sugeruje, że pora już iść

 

na jakieś lody w rożkach i je zjeść.

 

 

Lyn Hejinian, z tomu Hard Rain 2005, przekład Marcin Szuster, za Literatura na świecie nr 11-12/2010

rysunek: Anna Cięciel