15 grudnia 2018, sobota

Czytelnia człowieka dla ludzi

Ludwik Cichy

Anka cześć, cz. II.

Anka cześć,

No popatrz jak się myliłem – ludzie nie zajmują się wyłącznie gotowaniem. Otóż teraz cały świat się odchudza i rzuca palenie oraz ulega obsesji nietolerancji dla palących. A ja jestem tolerancyjny; mi nie przeszkadza, że ktoś nie pali.

 




największy obraz świata

malują kobiety, codziennie, pędzelkami i kredkami do makijażu. I są największą żywą galerią, zupełnie wyjątkową, bo chętnie oglądaną przez facetów. Nawet przez jednokomórkowców, komunikujących się z rzeczywistością jedynie przez komórę; dla nich to zresztą często jedyny kontakt ze sztuką.

 

Anka,

jak nie umyję zębów, to nie potrafię się dobrze wykąpać.






 

 

 

Anka cześć,

dzisiaj piszę z Krakowa. A przy okazji: Anka, czy mózg może stanąć?

 

świat kobiet

Niektóre arie operowe są bardzo porywające, a niektóre nie są tak porywające; niektóre kobiety są ładne w ubraniach, a inne są ładniejsze bez ubrań. Jedne mają małe guziczki a inne noszą dużo większe. Są takie, które znają odpowiedź zanim padnie pytanie, a bywają i takie, co nie znają żadnej odpowiedzi. Wszystkie chcą trafić prościutko do nieba, choćby i na skróty.

 

Anka,

mózg mi stanął.






 

 

 

Anka cześć,

Wciąż jeszcze ten Kraków

 

                    w samo południe

                    W samo południe zaniósł swój

                    żołądek do baru mlecznego

                    i podarował mu kotleta

                    o smaku schabowym.

 

Anka,

przesyłam ci dużego szczęścia na dzisiaj, jutro podeślę szczęście na jutro.

 

 

 








Anaka cześć,

Czy u nas dzisiaj padało? Bo tu w Poznaniu nie.

 

dochodzi szesnasta

Patrzyła z czwartego piętra na dziecko szwendające się po podwórku z kluczem na szyi i zastanawiała się, o której spłynie na nią natchnienie na tyle przemożne i nieodparte, że będzie mogła o tym dobrze napisać; o dziecku wałęsającym się z kluczem na szyi po dnie głębokiego wąwozu, stworzonego przez cztery bloki wypełnione obywatelami. To musi być historia z prawdziwego zdarzenia, utkana z gęstej materii, w odróżnieniu od większości współczesnych produkcji będących prymitywnym szkicem – zdecydowała i straciła zainteresowanie tematem szwendającym się po podwórku z kluczem na szyi. Założyła biustonosz powiększający biust i wyruszyła w miasto w oczekiwaniu lepszego tworzywa literackiego. Zatrzymana przez czerwone, wgapiała się ordynarnie w kierowcę srebrnego auta, a on okazywał jej całkowity brak zainteresowania, ordynarną obojętność. Boże, gdyby on wiedział jakie myśli noszę w mojej głowie... W ciągu kwadransa odwiedziła dwa miejsca, które nie dorosły do jej wyobrażeń na temat własnej osoby i powróciła na swoje miejsce na czwartym piętrze. Spojrzała na podwórze, po którym nie szwendało się już dziecko z kluczem na szyi. Otworzyła gazetę i zaznaczyła do zapamiętania fragment „Tutaj jest tak wielkie, że można się w nim zagubić...” . Dochodziła szesnasta.

 

Anka,

czekając w ogrodniczym aż ekspedientka przytnie szlauch (dwadzieścia trzy metry) dla kogoś wierzącego jeszcze w oczyszczający wpływ podmiejskich ogródków, a stojącego przede mną w kolejce, spoglądam na zegarek – dochodzi szesnasta.

Ekspedientka przycięła szlauch. Teraz go zwija i pakuje, a pisarz Lem dalej rozchodzi się w milionowych nakładach we wszystkich językach świata. Szlauch wychodzi z ogrodniczego. Teraz moja kolej.

 

 

 


rysunek: Andrzej Bobrowski

cdn.
   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.