20 listopada 2018, wtorek

Anka cześć,

Ludwik Cichy

Anka cześć, cz. III.

Anka,

człowiek w garniturze proponował mi superprezent: migające diody na twój telefon komórkowy. Pod warunkiem, że kupię od niego, tu na ulicy, i zaraz, okazyjnie trzy szampony przeciwłupieżowe w cenie dwóch. Nie wziąłem, bo nie wiedziałem czy byś chciała te diody, no i skąd byśmy wzięli tyle łupieżu?

Teraz jestem już w pokoju hotelowym i oglądam hotelową telewizję o słoniu.


badania naukowe

W samej trąbie słonia jest 90 tysięcy mięśni. Strach pomyśleć ile ich jest w całym dużym słoniu i jak to wielkie biedne zwierzę te wszystkie mięśnie wytrzymuje. I te ciosy, co to mogą ważyć ze 180 kilo i dorastać do trzech metrów. Na dodatek ten ogromny mózg, większy od mózgu faceta, nawet najmądrzejszego, takiego z dyplomem doktora. Kobieta ma lepiej. Bo ma lżejszy mózg i zawsze idzie prościutko do nieba. Biedne te molochy.

 

Anka,

są takie chwile, kiedy mam ochotę wypierdolić stąd pierwszym lepszym, nawet towarowym. Prościutko do ciebie.




 

 

 

 

 

Anka cześć,

włączyłem dyktafon na spacerze; taki ze mnie modny, nowoczesny gość

 

po godzinach

/targowisko w Kościanie, przy plantach nad Obrą, szósta ławeczka/

- Miś koala nie pije ani kropli wody. Przez całe życie. Siedzi se aby na jednym drzewie i wpierdala te liście eukaliptusa przez cały czas. Nic więcej do życia nie potrzebuje, tylko wpierdalać liście eukaliptusa.

- A że mu się nie znudzi, skurczybykowi?

- Widać nierozumny za bardzo jest to i pokus nie poczuwa.

- Chyba że tak.

- Wczoraj czytałem o katach w średniowieczu, ty wiesz jacy oni byli zarobieni robotą?! Ja pierdzielę! A jak który miał karczycho do zajebania, takie fest, to uhuhuuu! Się kacisko musiało narąbać ale.

- To gilotynek nie mieli?

- Mieli, ale kółka do czerwoności im się porozgrzewały od roboty, to musieli część rąbać ręcznie, bo by im się pozacierały.

-Chyba że tak.

 

Anka,

jest piątek, i ponad głowami dwudziestu czterech tysięcy mieszkańców Kościana przelatuje spóźniony klucz dzikich gęsi, z których połowa zawiera gotowe do zniesienia jajo, nic o tym jeszcze nie wiedząc.




 

 

Anka cześć,

zastanawiałaś się kiedyś co to jest poświęcenie?

 

dobry pan…

„Boże, jeszcze muszę iść z tym biednym psem na spacer. Cały dzień czekał na te swoje piętnaście minut, to cały jego świat, sens istnienia. Nie chce mi się jak cholera, ale pójdę. Chodź, ty moje biedne psisko, dostaniesz swój spacer, nie będę chujem…”

… i dobry pies

„Sama przechadzka da się jeszcze jakoś znieść; nawet jak mi rzuca tego cholernego kija do tej cholernej lodowatej rzeki z niechlorowaną wodą, ale najgorsze jest to udawanie, że mnie to rajcuje, to spacerowanie z tym biednym facetem. Jakby nic nie istniało tylko spacery, jakby se kurwa do kina nie mógł pójść, na gadu-gadu albo jakie inne pierdo włączyć.”

 

Anka

Rozpędzony Jeep Cheeroky potrącił gazetę Fakt i nawet się nie zatrzymał. Biedna, oszalała ze strachu gazeta walnęła o krawężnik gubiąc wszystkie litery, zdjęcia, całą tę perfekcyjnie zarejestrowaną głupotę, i jako czysta biała płachta papieru opadła rozpościerając się na chodniku. Nie miała już sił walczyć o czytelnika. Na szczęście miałem odbezpieczonego Nikona i wszystko zarejestrowałem. Myślałem gdzie by to zgłosić. Zgłaszam to tobie.


rysunek Andrzej Bobrowski

cdn.

 

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.