25 czerwca 2019, wtorek

Teatr rozmowy

Jacek Marciniak

Chopin według Olejniczaka


Jeżeli zapytałby Pan mnie, jakich kompozytorów lubię najbardziej, to bym powiedział o Beethovenie, Schumannie , Debussym, Ravelu, pewnie o Prokofievie. Natomiast nie wspomniałbym o Chopinie, bo Chopin… ach… no strzelę taki banał - jest  we mnie, jest częścią mnie. Więc … co będę mówił o sobie.





Jacek Marciniak: - Do Pana przylgnęła etykieta szopenisty.  Nie drażni Pana to określenie ?

Janusz Olejniczak: - Zupełnie mnie nie drażni.  Zresztą wie pan, jak się jest Polakiem, pianistą urodzonym w Polsce,  żyje się w kulcie najpierw Chopina, potem marzy się o konkursie chopinowskim,  więc nie znam młodego pianisty, który nie lgnąłby do tego Chopina, z większym lub mniejszym powodzeniem.  A jak już się dostanie nagrodę na chopinowskim konkursie , będąc Polakiem w Warszawie, to jest to wielka sprawa. Wie pan, jest taka sytuacja,  jeżeli zapytałby Pan mnie, jakich kompozytorów lubię najbardziej, to bym powiedział o Beethovenie, Schumannie , Debussym, Ravelu, pewnie o Prokofievie. Natomiast nie wspomniałbym o Chopinie, bo Chopin… ach… no strzelę taki banał, jest  we mnie, jest częścią mnie. Więc … co będę mówił o sobie.

Takie jednoznaczne określenie nie redukuje pianisty tylko do jednego wymiaru estetycznych poszukiwań ?

Oczywiście nie redukuje, bo ja przecież – jak wspomniałem – gram także innych kompozytorów i różne rzeczy.  I jeżeli gram, nie wiem…  w Argentynie, kiedyś  po raz pierwszy, to grałem oczywiście Chopina. Bo oczywiście łatwiej reklamować  pianistę z Warszawy, laureata konkursu chopinowskiego, niż gdyby przyjechał  po raz pierwszy z Schumannem, bo niby dlaczego.  Natomiast wszędzie , gdzie mogę jeździć po raz kolejny , to gram wszystko, ale ….zawsze  przynajmniej jedną trzecią, jedną czwartą  czy nawet połowę koncertu poświęcam kompozycjom Chopina. Czuję się w tym dobrze  i tak jak mówię, to jest dla mnie tak naturalne, tak jak by mi ktoś powiedział, czy Pana drażni, że ma 180 cm?

Nazywany jest Pan także poetą fortepianu, romantykiem  tego instrumentu ….

To tylko mogę się cieszyć. Bo akurat w muzyce Chopina to są te walory, które są charakterystyczne dla twórczości tego kompozytora. Poza tym, co jest jeszcze w jego muzyce, co mnie nie przestaje fascynować i przede wszystkim nie nudzi, to jest nieskończona liczba możliwości interpretacji każdego  utworu.   Jest to coś na kształt, nie wiem,  improwizacji jazzowych, oczywiście na zapisany temat, każda nutka jest ważna. Stąd jest taka fascynacja chopinowskim konkursem, stąd są te wszystkie dyskusje, bo Chopina tak można różnie  interpretować,  tak różnie dobrze interpretować , że to jest cała frajda. Dajmy na to jeden mazurek – naprawdę  ja mam kłopoty  z nagraniem   takiego drobiazgu, bo większe utwory wymagają pewnych ścisłych ustaleń szczególnie, jak się gra  z orkiestrą. Ale zdecydować się na jakąś wersję , która ma zostać na płycie, mazurka, walca, nokturnu czy nawet poloneza, jest to bardzo trudne, ponieważ raz zagram tak, potem coś zmienię, co jest dla mnie istotne w interpretacji, coś nagram na co się zgodzę, że zostaje, a za tydzień już bym chciał jeszcze raz  nagrywać. Bo właśnie taki jest Chopin. Dlatego bardzo ważne jest, by na płycie było, kiedy było nagrane, jaki dzień, jaka godzina, bo wtedy grałem tak, ale to nie znaczy, że to jest aktualne dzisiaj.

O ile pamiętam, to Pan powiedział, że Chopin nie znosi rutyny.

Zdecydowanie i to bardzo. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest muzykiem i ma pewną wrażliwość, jest dobrym pianistą, to  w rutynę trudno właściwie w  Chopinie wpaść.  Bo naprawdę kompozytor prowokuje, nie do ….poszukiwań,  tylko, to jest bardzo trudne do określenia, to jest pewnego rodzaju swoboda na estradzie, którą właśnie mają jazzmani, że można w czasie grania kształtować  pewne rzeczy na bieżąco.  To jest właśnie ta frajda. Jak się jest w dobrej formie, ma się dobry fortepian, fajną publiczność, dobrą salę z akustyką, to Chopin jest najpełniejszy pianistycznie  do samorealizacji, bardziej niż inni kompozytorzy.

Panu zdarzyło się popełnić grzech rutyny w trakcie któregoś z koncertów ?

Oj zdecydowanie tak, nawet tu nie chodzi o rutynę czy  jakieś zmęczenie. Pewnie jak się gra codziennie poloneza  As - dur  czy etiudę rewolucyjną, to można oszaleć, nie wolno tego robić, trzeba robić przerwę od takich – powiedziałbym – sztandarowych utworów, które lubi publiczność, które zresztą ja też kocham i lubię, ale po pewnym czasie przestaje się je słyszeć.  I to właśnie jest coś na kształt rutyny, dlatego przerwy są nieodzowne, często nawet muszą być kilkuletnie.

I jeszcze jeden cytat z pańskich wypowiedzi.  Pan powiedział, że przy wykonywaniu Chopina należy połączyć dojrzałe przeżycie ze spontanicznością. To trochę brzmi jak oksymoron. To przypomina połączenie wody z ogniem.

Wie Pan, wszystkie teoretyczne rozważania na ten temat są niezwykle trudne, ja nie bardzo potrafię.  Spontaniczność wyklucza  jakieś teoretyczne, filozoficzne  myślenie. Teraz, dzisiaj wieczorem mam koncert, będę spontaniczny. Tego nie da się założyć, prawda ….To zależy od  nastroju, chwili, od wielu czynników, że  naturalna spontaniczność po prostu przychodzi.   To jest pewien dar, który się otrzymuje wieczorem albo się nie otrzymuje. Na dodatek mówi pan jeszcze naturalność.   Ponadto  mnie się wydaje, że jest wiele utworów takich, które nagrałem  będąc bardzo młodym człowiekiem i miałem większą świeżość, bardziej mi się to podobało niż gram w tej chwili,  chociaż oczywiście miałem jakieś przemyślenia,  dużo słuchałem i siebie i przede wszystkim  innych wspaniałych pianistów. Te wpływy są nieuniknione. Natomiast jak sobie odtwarzam moje  pierwsze spotkanie – nie wiem …..- z balladą F – dur  czy balladą g – moll, pierwszy raz czytałem frazy,  grałem, no to  tę taką  piękną pełną zachwytu naiwność już  w dojrzałym wieku trudno odnaleźć, ale tego trzeba szukać.  Właściwie to wszystko na tym polega, żeby nie przekombinować, żeby nie szukać  tego, czego nie ma w utworze , tylko odnaleźć w nim pierwsze wrażenie,  pierwsze odczucia  - najważniejsze i najtrafniejsze. 

Niecałe dwa lata temu wziął Pan udział w projekcie, który wielu zaskoczył, „Rock loves  Chopin”, w którym obok Pana pojawili się muzycy rockowi. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan ten projekt ?

Jeżeli chodzi o różne eksperymenty z Chopinem to robiłem już wszystko: i film…  z Andrzejem Jagodzińskim nagrałem też na jego płycie jeden chopinowski utwór, nie mówię już o różnych ilustracjach do filmów dokumentalnych, tak że tego Chopina w różnych wariantach próbowałem  i tutaj też byłem zafascynowany, przede wszystkim zapałem i wielką pokorą muzyków rockowych, których znałem wcześniej, którzy do tego tematu podeszli.  Janek Borysewicz  przyszedł nagrać  walca cis – moll, to trwało, nie wiem…  15 minut?  Tak był nauczony, tak to umiał,  że po prostu dwa razy zagrał i poszedł. Przepraszam bardzo, ale w muzyce rockowej, to nie jest tak częste,  na ogół chłopcy nagrywają płytę tygodniami czy miesiącami.  No i Radek Chwieralski, który to wszystko opracował,  to jest wybitny gitarzysta, wirtuoz nieprawdopodobny. No tak, wziąłem udział w tym projekcie, mam mieszane uczucia, niektóre utwory podobają mi się mniej, inne bardziej. To jest normalne, ale podkreślam, że fajne jest to, że ci muzycy za to się wzięli. Jednak nie bardzo wiem, jak młoda publiczność ten  projekt ocenia.  Pewnie ten projekt na koncercie będzie grany niejednokrotnie  zwłaszcza w tym roku,   min. w Chicago, mamy tam jechać.  Zobaczymy, nie będę tego oceniał. Tak jakbym się brał do oceniania muzyki i kapel rockowych. Mam swoich ulubionych. A co do tego projektu, to tyle.

Ten projekt jest ciekawą formą propagowania i promowania Chopina, prawda ?

Tak, z tym że ja nie zawsze  zgadzam się z twierdzeniem, że ktoś kto posłucha Chopina w wersji rockowej, to od razu  pójdzie na koncert klasyczny. Nie ma takiego prostego przełożenia. Szkoda, że tak nie jest. Myślę, że jedynym takim fenomenem to był film „Amadeus” z muzyką Mozarta, gdzie naraz ta publiczność mozartowska po filmie zdecydowanie się zwiększyła, powiększyła. To jest chyba jedyny przypadek w historii muzyki, że  film, inna dziedzina  sztuki, tak zadziałała na melomanów.

Przypominam sobie, że Aleksander Wat napisał, że jedną z osobliwości dobrej sztuki jest chyba to, że cokolwiek się o niej napisze,  zawsze pozostaną  nienapisane rzeczy najistotniejsze.  Czy podobnie jest z muzyką ? Nie wiadomo, jakby się zagrało, to zawsze to najistotniejsze nie zostało wygrane.

Oczywiście.  Są takie momenty w życiu, że na ogół się nie udaje, większość koncertów w 100 % się nie udaje. Natomiast są koncerty, które człowieka tak jakby podpuszczają do dalszego życia,  w ogóle do życia,  do życia muzycznego w szczególności, gdzie jest jakiś taki moment, taki wieczór, taki nastrój,  wszystkie okoliczności wyraźnie sprzyjają, że wewnętrzny akumulator, dusza jest tak jakby  naładowana  na następne parę miesięcy  i ten entuzjazm,  to wspomnienie tego narkotycznego wieczoru jest i pozostaje.  I do tego się z powrotem dąży  przez następne koncerty, które są lepsze czy gorsze, ale są. Takie wyjątkowe koncerty  zdarzają się tylko od czasu do czasu, ale to są właśnie te istotne punkty w życiu muzyka, które powodują, że dalej to robi.

Przed Panem kolejne projekty ?

Oczywiście 2010 to Rok Chopinowski, mam trochę różnych nagrań, nagrywam też na tych instrumentach z epoki.

Inaczej się gra ?

No inaczej, to jest tak zupełnie jakby się jechało w starym samochodzie , ma swój urok, ale nie jest to Formuła 1. Na pewno odnajduje się ślady, echo tego, co słyszał sam Chopin, List czy Schumann, tak to wtedy brzmiało.  Z pewnością jest to interesujące i w pewnych salach, w pewnych okolicznościach myślę, że to robi duże wrażenie.

Prywatna lista „przebojów” Fryderyka Chopina Janusza Olejniczaka.

Koncert f – moll, prawie wszystkie mazurki,  nokturny, Sonata b – moll,  Scherzo b – moll, no i tak bym  teraz pojechał ……  bardzo długo.  Ale myślę, że larghetto z Koncertu f – moll,  to jest chyba mój ukochany utwór Chopina.                

 

 

Jacek Marciniak (Radio Merkury)

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.