25 czerwca 2019, wtorek

Teatr rozmowy

Alicja Listwan

Chopin z plakatu

 






Piotr Dąbrowski:
- Nie zbieram wszystkich plakatów.


 




Alicja Listwan: - Jest Pan w posiadaniu kolekcji liczącej kilkanaście tysięcy plakatów artystycznych. Od czego się zaczęło?


Piotr Dąbrowski: - Musiałbym się bardzo cofnąć w czasie, bowiem zaczęło się od jakichś nieśmiałych prób uzyskiwania plakatów, co nie było związane z jakąkolwiek pasją kolekcjonerską. Gdy byłem mały, interesował mnie Wyścig Pokoju i pierwszy plakat, który miałem w życiu, to właśnie był plakat do którejś z edycji, ale nawet nie pamiętam której. Zacząłem może nawet nie zbierać, a odkładać plakaty, które wisiały na ścianie mojego pokoju w latach 70. Pierwszym plakatem, który pamiętam jest plakat Starowieyskiego do „Dyskretnego uroku burżuazji” Luisa Buñuela. To był chyba 1975 albo 1976 rok. Potem zdobywałem kolejne – czasem od rozlepiaczy, czasem kupowałem na tyłach Teatru Wielkiego, gdzie był punkt, w którym można je było nabyć. Nie wyrzucałem tych plakatów, gdzieś tam sobie one zalegały.

Natomiast w 1981 roku, powodowany już zainteresowaniem polską grafiką użytkową, zacząłem pracować w Galerii Grafiki i Plakatu w Warszawie. W tej chwili ma ona bardziej ogólny profil, a wówczas specjalizowała się w technikach papierowych, plakacie i grafice warsztatowej. Będąc tam, miałem znakomitą okazję, żeby poznawać wydawców, twórców i kolekcjonerów. Mogłem wtedy zdobywać różne przepiękne pozycje. Mniej więcej od 1981 roku dozbierałem się kilkunastu tysięcy plakatów. Nie wiem ilu dokładnie, bo w komputerze mam ok. 10 tysięcy, a kilka tysięcy poza nim – prawie w 99 proc. polskich.

A jak zdobył Pan pierwsze plakaty związane z Chopinem?

Nie zdobywałem plakatów związanych z Chopinem ukierunkowując się na ten temat. W swojej kolekcji mam plakaty cyrkowe, muzyczne, teatralne, filmowe, społeczne, polityczne – bardzo różne. Interesuje mnie grafika na plakacie, jej poziom artystyczny. A tak się szczęśliwie złożyło, że wśród plakatów chopinowskich były wybitne dzieła polskiej szkoły plakatu. Jednym z takich najbardziej znanych wczesnych dokonań tej szkoły jest plakat Henryka Tomaszewskiego do Roku Chopinowskiego 1949 – przepiękny, bardzo klasyczny, porównywany do tych plakatów filmowych Tomaszewskiego z lat 40., za które dostał nagrody i które są na ogół kojarzone z pojawieniem się autorskiego plakatu w Polsce. Kolejnym z takich wielkich plakatów, którego nie włączyłem do kolekcji dlatego, że był to plakat chopinowski, tylko dlatego, że był pięknym, ważnym plakatem, jest projekt Romana Cieślewicza z 1958 roku z Dusznik Zdroju. W 1949 roku był piękny plakat Jerzego Karolaka także do Roku Chopinowskiego. Były to rzeczy, które po prostu znalazłem w mojej kolekcji plakatu kulturalnego, czy w ogóle plakatu, jakim się pasjonuję i zbieram. A to, że są chopinowskie, zaprocentowało właśnie przy okazji Roku Chopina, bo, utrzymując je w kolekcji, mam możność pokazania tych najlepszych, klasycznych pozycji.

Pańska kolekcja plakatów chopinowskich obejmuje druki powstałe od 1948 aż do roku 2010. Jakim wydarzeniom towarzyszyły najstarsze z nich?

Najstarszy plakat, jaki ja mam, to plakat autorstwa Edwarda Guyskiego do filmu „Sen o miłości” Christiana Stengela. Jest to unikalny plakat filmowy – nie wiem, czy gdzieś zachowały się inne jego egzemplarze. Natomiast te najwcześniejsze pozycje o wielkiej wartości artystycznej, to przede wszystkim plakat Tomaszewskiego, o którym mówiłem, i z tego samego 1949 roku plakat Karolaka. Był on profesorem Akademii Krakowskiej, nauczycielem między innymi Romana Cieślewicza. Oba plakaty wydane były, żeby celebrować to samo wydarzenie – czyli Rok Chopinowski 1949.

 

Czy w Pańskiej kolekcji znajdują się chopiniana spoza Polski?

 

Mam kilka plakatów Jana Sawki, bardzo znanego twórcy, który debiutował we wczesnych latach 70. To była taka nowa fala w polskim plakacie – Czerniawski, Aleksiun, Sawka i Get-Stankiewicz. Z tych autorów tylko Get-Stankiewicz, z tego co wiem, nie zrobił plakatu chopinowskiego. Sawka wyemigrował z Polski, mieszka od wielu lat w Nowym Jorku i tam zostało wydanych kilka jego plakatów do nowojorskiego festiwalu chopinowskiego – jest to pięć plakatów do kolejnych edycji festiwalu. Natomiast ja koncentruję się na polskich plakatach, stąd w kolekcji chopinowskiej w zasadzie nie ma plakatów obcych. Miewałem takie, ale wymieniałem się nimi z ludźmi, którzy mieli coś ciekawego do zaproponowania, jeśli idzie o polski plakat.

 

Na wystawie otwartej właśnie w warszawskiej InfoQulturze oglądać można 80 prac wyselekcjonowanych ze 130 chopinianów, jakie liczy Pańska kolekcja. Są to przede wszystkim plakaty towarzyszące trzem najważniejszym cyklicznym wydarzeniom chopinowskim – Konkursowi Chopinowskiemu w Warszawie, Festiwalowi Chopinowskiemu w Dusznikach Zdroju oraz sierpniowemu festiwalowi „Chopin w barwach jesieni” w Antoninie. Ale są jeszcze plakaty o innej tematyce – turystyczne, reklamowe. Co reklamują?

 

Dokładnie jest tam 81 plakatów. Rzeczywiście, przede wszystkim przedstawiają te trzy główne duże chopinowskie imprezy. Jest plakat, który reklamuje chopinowskie wydawnictwa płytowe, piękna praca Huberta Hilschera. Z ciekawych rzeczy związanych z Chopinem ikonograficznie, bo nie tematycznie, jest plakat turystyczny Jana Młodożeńca, który bardzo lubię – „Polska zaprasza”. Ten plakat był wydany w bardzo różnych wersjach językowych – angielskiej, francuskiej, niemieckiej, szwedzkiej i były to druki wysyłane za granicę, które propagowały Polskę jako kraj warty odwiedzenia.

 

Czy z którymś z tych plakatów wiążą się Pana szczególne wspomnienia, emocje?

 

Paradoks polega na tym, że najsilniejsze emocje w tej chwili budzi plakat Józefa Mroszczaka – to właściwie plakat literniczy z dużym napisem „Chopin”. Nigdy go nie miałem, a zawsze chciałem włączyć do kolekcji, szczególne wtedy, gdy postanowiłem zrobić wystawę chopinowską. Poszukiwałem tego plakatu przez wiele lat. Kiedyś nadzieję dawał mi między innymi syn Józefa Mroszczaka, Marcin, z którym się przyjaźnię. Ma w archiwum plakat ojca, niestety tylko jeden egzemplarz. Ostatnio, zupełnie przypadkowo, na Allegro, gdzie kupuję czasem jakieś plakaty – to jest dobre miejsce dla kolekcjonerów – zobaczyłem kilka prac Mroszczaka, ale nie było tego Chopina. Skontaktowałem się ze sprzedawcą, pytając, czy nie ma przypadkiem innych plakatów tego artysty. Powiedział, że w zasadzie nie, że wszystko to, co ma, oprócz kilku zaledwie druków, jest już prezentowane na portalu aukcyjnym. Wśród tych kilku był ten unikalny Chopin, zresztą w świetnym stanie. W ostatniej chwili włączyłem go do zestawu, który pokazuję w InfoQulturze.

Cieszę się bardzo i odczuwam dużą satysfakcję z plakatu Tomaszewskiego z 1949 roku do Roku Chopinowskiego. Bardzo sobie cenię również jego druk z 1962 roku do festiwalu w Dusznikach Zdroju. Jest on w zasadzie już prawie abstrakcyjny, bardzo piękny, w klimacie tych nieco późniejszych prac z najlepszego chyba okresu Tomaszewskiego.

Plakatem szalenie istotnym, nie wiem czy to nie jest w ogóle jedna z najistotniejszych ikon polskiej grafiki od samego początku, jest plakat z 1955 roku Tadeusza Trepkowskiego do V Konkursu Chopinowskiego. Jest to dzieło, do którego odwołują się w zasadzie wszystkie wydawnictwa poświęcone polskiemu plakatowi. Również ikonograficznie stał się niezwykle ważnym i bardzo wiele późniejszych plakatów chopinowskich w jakimś sensie nawiązuje do klawiatury i mazowieckiego pejzażu, które Trepkowski w swoim takim syntetycznym stylu po raz pierwszy pokazał na plakacie w połowie lat 50., w czasie socrealizmu. Trepkowski miał wyrok śmierci niepodległościowego podziemia za plakaty propagandowe, niewykonany – artysta umarł przedwcześnie na gruźlicę. Zrobił kilka fenomenalnych plakatów kulturalnych – m.in. tego Chopina, który jest do tej pory bardzo żywy, nowoczesny i stał się niedoścignionym wzorem ikonograficznego przedstawienia tematu chopinowskiego.

 

Czy na bieżąco zamierza Pan poszerzać swoją kolekcję o plakaty towarzyszące wydarzeniom Roku Chopina?

 

Tak. Dosyć uważnie przyglądam się temu, co znajduje się na ulicach. Nie zbieram wszystkich plakatów. Mam duży zbiór i bardzo cenię sobie moją kolekcję, lubię ją pokazywać, niezależnie od tego, że zawodowo zajmuję się kupowaniem i sprzedażą plakatów. Istotnych pozycji jak do tej pory na ulicach nie widziałem. Ale na pewno z uwagą obserwuję najnowsze wydawnictwa i będę różne plakaty włączał do zbioru.

Niestety problemem jest także powierzchnia, jakiej potrzeba na przechowywanie plakatów. Jeśli pokazuje się sporo dużych, większych niż B1, formatów, to, prawdę mówiąc, już przy kilkunastu, czy kilkudziesięciu – bo przecież niektóre z plakatów mam w dubletach, czy w kilku egzemplarzach – zaczynają one sprawiać niezwykły kłopot, jeśli idzie o przechowywanie. Pewne rzeczy będę więc trzymał prawdopodobnie tylko w postaci cyfrowej.

 

Jednym z najnowszych plakatów, który też można przewrotnie zaliczyć do „chopinianów”, jest bardzo ciekawy plakat towarzyszący warszawskiej wystawie, autorstwa Piotra Młodożeńca.

 

Pracując kiedyś na Hożej przyjaźniłem się z Jankiem Młodożeńcem i przez Janka, czyli ojca, który był ode mnie wiele lat starszy, poznałem Piotra, którego już kilkakrotnie prosiłem o plakaty do wystaw, które organizowałem. Bardzo je sobie cenię. Uważam, że on się fenomenalnie sprawdza jako plakacista, gdzieś trochę czerpiąc z poetyki i klimatu ojca. Janek tworzył bardzo malarskie, bardzo osobiste, liryczne w stylu plakaty. Piotr ostatnio częściej operuje mocnym kolorem. Kiedyś wiele jego plakatów było monochromatycznych, co wynikało też poniekąd z łatwiejszego drukowania.

Jego praca to taki śmieszny współczesny Chopin, który sobie właśnie przechodzi przez plakat. Jestem bardzo z niej zadowolony. Plakat jest bardzo sugestywny, bardzo dobrze działa na murach Warszawy i sądzę, że wiele pozytywnych opinii na jego temat nie wynika z kurtuazji. Dodatkowo wpisuje się w te wszystkie rozpoczynające się obchody chopinowskie.

Ten plakat mógł w ogóle zaistnieć na murach miasta dzięki uprzejmości grafika, absolwenta warszawskiej Akademii, Wojciecha Korkucia „Korka”. Korkuć, były student Wasilewskiego, który sam projektuje plakaty, stworzył projekt, który nazywa się City Poster – najbardziej zniszczone, pokryte graffiti mury okrył planszami, na których nalepia różne plakaty. Zależy mu, by pokazywać plakaty artystyczne – dla wydawców i dystrybutorów plakatów kulturalnych ma naprawdę bardzo szczególne ceny. InfoQultura nie miała pieniędzy na rozlepianie plakatów i to jemu zawdzięczam, że ten plakat pokazał się na ulicy.

To nie jest ostatnia wystawa plakatów związanych z Chopinem, jaka szykuje się w tym roku?

 

Tak. Jest w Warszawie impreza, która się nazywa „Najdłuższe Urodziny Chopina”, ponad tygodniowy koncert nonstop w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu – tam też pokazuję prawie 70 plakatów. Organizatorzy poprosili mnie o zaaranżowanie plakatami sali, w której odbywają się te koncerty. Część plakatów pokrywa się z tymi, które są w InfoQulturze, jest też trochę takich prac, które tam się nie zmieściły.

Mam nadzieję, że pokażę jeszcze tę chopinowską wystawę w kilku miejscach. Z całą pewnością pojedzie ona 8 marca z Warszawy do Ostródy, gdzie dwa dni później będzie otwarcie Mazurskiego Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego, i tam, w miejscowym Centrum Kultury „Zamek”,  plakaty będą zaprezentowane w takim samym zestawie, jak przy Placu Konstytucji. Do tej edycji wystawy plakat zrobił Leszek Żebrowski.

Rozmawiam z różnymi organizatorami. Miałem nadzieję, że tę wystawę pokażę na lotnisku w Warszawie, ale ten projekt się nie udał. To, co w niedalekiej perspektywie wydaje się bardzo interesujące, to wystawa w Filharmonii Narodowej w sierpniu, wrześniu, a także, daj Boże, bo bardzo mi na tym zależy, w październiku – w czasie XV Konkursu Chopinowskiego. Sierpień i wrzesień są już potwierdzone, październik pozostaje jeszcze pod znakiem zapytania. Mam nadzieję, że się to uda, ponieważ istnieje koncepcja, aby do wystawy w filharmonii wydać katalog podsumowujący temat chopinowski w plakacie. Marzę o tym, by przy okazji tej edycji w Filharmonii taki katalog powstał.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Alicja Listwan




Kolekcję Piotra Dąbrowskiego można obejrzeć w internetowej galerii na stronie: www.theartofposter.com

 

ilustracja: plakat Jerzego Czerniawskiego z 1979 roku, plakat z kolekcji Piotra Dąbrowskiego

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.