16 czerwca 2019, niedziela

Projekt Grochowiak

Dariusz Łukaszewski

Dlaczego Grochowiak? (2)

Szef jednej z ważniejszych gazet kulturalnych w kraju zastanawia się publicznie, jaki jest sens poświęcania w „Morelach i Grejpfrutach” miejsca na „przedruki (w ramach finansowanego przez MKiDN Programu Grochowiak) – prozy Grochowiaka i opracowania wydanego w książce o nim kilka lat temu”. „Tego odgadnąć nie mogę”, wyznaje.


Ale w wyznaniu tym wcale nie chodzi o ujawnienie własnego ubóstwa umysłu i braku wyobraźni, mogących być sprawcami niemocy odgadnięcia powodów, dla których drukujemy stare utwory Stanisława Grochowiaka i fragmenty książki z informacjami na jego temat, o nie. Intencja wyznania jest inna, i jeśli to, co szef tej ważnej gazety kulturalnej chciał powiedzieć, miałoby mieć jakiś sens, to wyznanie „Tego odgadnąć nie mogę” należy czytać: W pale mi się nie mieści – jak oni mogą drukować stare kawałki Grochowiaka, i to za pieniądze z Programu Grochowiak?! Proste pytanie zasługuje na konkretną odpowiedź. Zatem odpowiadam, w skrócie, bo w wydaniu czwartym obszernie wyjaśnialiśmy, dlaczego realizujemy Program Grochowiak:

Nie publikujemy rozmowy/wywiadu ze Stanisławem Grochowiakiem, bo umarł w 1976 roku. Źródłem informacji o pisarzu są między innymi książki o nim, z których korzystamy.

Drukujemy stare utwory Stanisława Grochowiaka, bo – w związku z tym, że nie żyje – nowych nie pisze.

W księgarniach, kioskach i salonach prasowych nowych książek, nowych wydań starych książek, ani starych książek – nie ma. Pisarz Stanisław Grochowiak zniknął, przestał istnieć.

„Nie gramy Grochowiaka, bo nikt go nie gra, a jak go zaczną grać, to my też” – to zdanie usłyszał Błażej Baraniak od kilku młodych, ale już znanych i uznanych reżyserów, gdy próbował ich zarazić pomysłem wystawienia sztuki Stanisława Grochowiaka. Za pieniądze, w ramach Programu Grochowiak. W teatrze dramaturg Grochowiak od lat nie istnieje. W gazetach, w telewizji? Wydaje mi się – bo nie sposób uważnie śledzić wszystkich mediów, żeby mieć stuprocentową pewność – też nie. Byłże więc w ogóle, kiedyś, jakiś Stanisław Grochowiak? „Dla mnie wszystko zaczęło się od Grochowiaka” – napisał, a potem potwierdził mi w rozmowie Jerzy Pilch, co dla mnie oznaczało, że Grochowiak nie tylko istniał, ale wcale nie był pierwszym lepszym z narożnika, o którym można/warto tak sobie, zwyczajnie zapomnieć.

Dlaczego drukujemy Trismusa, najbardziej znany spośród kompletnie nieznanych dzisiaj utworów Stanisława Grochowiaka? Bo jest dobry, ten Trismus, bo warto, i warto zacząć od czegoś dobrego i prostego. I uniwersalnego – utwór powstał w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu, a nawet telewizora kolorowego jeszcze nie było w Polsce ani jednego, a mówi o tym, że „kobieta nie jest na pilota”; przynajmniej dla mnie o tym jest, wśród wielu innych dekoracji, w jakie obfituje, i które z szacunkiem dostrzegam.

Dlaczego drukujemy Grochowiaka w ramach Projektu Grochowiak? Bo do tego on służy, ten program. I jeszcze jedno – działamy w porozumieniu ze spadkobiercami Twórcy.


Pierwsze efekty naszych działań już są. Powiedziałbym nieskromnie, że widoczne. Wszak o Stanisławie Grochowiaku wspomniała jedna z ważniejszych gazet kulturalnych w Polsce, i to piórem swojego szefa. Inna sprawa, że twórca zaistniał tam zaledwie jako pretekst do przytarcia nam nosa. Na początek dobre i to. I za to dziękuję.


Dariusz Łukaszewski

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.