19 października 2018, piątek

Teatr i jego ludzie

Błażej Baraniak

Dramat: Śmierć na żywo

Trwało to tygodniami. To namawianie, żeby zrealizował swoje marzenie. Aż w końcu, nieoczekiwanie, nieomal z dnia na dzień Błażej przyniósł nam maszynopis swojego dramatu, napisanego na zamówienie znanego reżysera. Tak się to zaczyna i zawiązuje:




Scena 1


Na zupełnie pustej scenie aktorzy razem z maszynistami ustawiają scenografię, która okazuje się wyposażeniem klasztornego kapitularza. Nie zważają na okno sceny, jakby go nie było. Muzyka.


BRAT ORGANISTA (z offu):

- Mniej więcej wiem jak to uruchomić.


PODPRZEOR:

- Lepiej nie ruszaj, przynajmniej do czasu, gdy przyjdą ci, no wiesz?


Muzyka


BRAT ORGANISTA:

- Pomogę nosić. Gdzie będziemy jedli?


PODPRZEOR:

- Refektarz na foyer! Nie słyszałeś? A jednak. Tak będzie.


BRAT ORGANISTA:

- Przepraszam, że pytam Ale ja nie wiem, co to jest foyer.


PODPRZEOR:

- Przedsionek, powiedzmy.


Wchodzi PRZEOR, na jego widok wszyscy stają w miejscu, składają ręce na piersiach, zwracają się w jego stronę i patrzą gdzieś na jego stopy. Cisza.


PRZEOR:

- Konsekrował będzie biskup.

(wychodzi)


BRAT ORGANISTA:

- Ciekawe co będzie konsekrował. Zresztą dla mnie to nie ma znaczenia. Nigdy nie widziałem żadnego konsekrowania. Nasza eminencja poświęci tylko ołtarz?



Scena 2


OJCIEC SCENOGRAF:

-Cała scena powinna być ołtarzem. Opowiem.


PODPRZEOR:

- Nie trzeba. Ustalone. Żebyś tylko zdążył. Niestety musisz porozmawiać z tym scenografem z ekipy. Zaraz będą.


OJCIEC SCENOGRAF:

- Ojciec wybaczy, ale jestem prawie pewien, że oni, ci z ekipy, będą trzymać moją stronę.


PODPRZEOR:

- Tu nie ma stron.


OJCIEC SCENOGRAF:

- Przepraszam, odżyły wspomnienia. Odżywają, kiedy to widzę, przepraszam. Rozejrzę się jeszcze.


Wchodzą Scenograf, Asystent Producenta, Szefowa Marketingu, Milczący.


PODPRZEOR:

- Zostań. Jest nam nadzwyczaj miło.

(Wskazuje na Ojca Scenografa)

- To nasz scenograf, ojciec Zubir.


SZEFOWA MARKETINGU:

- Zubir? No tak, Zubir. Halszka, szefowa marketingu. To nie może zasłaniać widowni.


SCENOGRAF:

- Scenograf. Od siedmiu lat, po krakowskiej ASP. Dobre miejsce.


OJCIEC SCENOGRAF:

- Ja po wrocławskiej. Trzy lata tutaj, po ślubach.


ASYSTENT PRODUCENTA:

- Chyba nie tutaj.

Ktoś parska śmiechem, ale nie wiadomo kto.

- Ale teraz tutaj, przepraszam, już my się postaramy, żeby ta świątynia, dotąd rozpusty, a może nie – tylko wyuzdania, niech będzie – sztuki, żeby świątynia sztuki przedzieżgnęła się na oczach telewidzów w świątynię.


PODPRZEOR:

- Klasztor to nie jest świątynia. Kaplica tylko.


SZEFOWA MARKETINGU:

- To dla nas nie ma znaczenia.


ASYSTENT PRODUCENTA:

- My nie kręcimy dokumentu.


BRAT SCENOGRAF:

- Tak, oczywiście, zostaliśmy uprzedzeni.

(Muzyka)

(Scenografia gotowa)

 

 



Scena 3

(W kapitularzu)


LEKTOR:

(…)”W dawnych ofiarach było tylko zapowiedziane, co nam będzie dane, w tej zaś ofierze zostało jasno ukazane, co nam zostało udzielone. Tamte ofiary zapowiadały, że Syn Boży będzie na śmierć wydany za bezbożnych, ta zaś głosi, że poniósł już śmierć za bezbożnych. Tak o tym mówi Apostoł Paweł: >>Chrystus bowiem umarł za nas jako za grzeszników w wyznaczonym czasie, gdyśmy byli jeszcze bezsilni, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć jego syna<<.”

Z dzieła św. Fulgencjusza, biskupa Ruope: >>O regule prawdziwej wiary, do Piotra<<.”

(jeden takt muzyki)

Was, którzy byliście niegdyś obcymi dla Boga i Jego wrogami, Bóg pojednał w doczesnym ciele Chrystusa przez śmierć”.


WSZYSCY (chórem):

- „By stawić was wobec siebie jako świętych i niepokalanych, i nienagannych.”


LEKTOR:

- „Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę Jego Krwi.”


WSZYSCY (chórem):

- „By stawić was.”


(Wyciemnienie, cisza)



Scena 4

(W innym miejscu, reżyserka najlepiej w loży przy scenie, teraz zupełnie zaciemnionej albo po jednej stronie przed proscenium)


MEGAN:

- Wiem, co ojciec musi powiedzieć, i co już zostało powiedziane: istotą mniszej klauzury jest wydzielenie, wyosobnienie.


PODPRZEOR:

- Dokładnie tak.


MEGAN:

- Jednak przyzna ojciec, że waszego spokoju nikt nie zakłóci. Teraz to miejsce jest klasztorem w budowie, jeszcze…


PODPRZEOR

- Że też dożyłem dnia, gdy upadają teatry i zamienia się je na klasztory!


MEGAN:

- Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale muszę przypomnieć, że gdyby wasz klasztor nie popadł w ruinę, i co tu dużo gadać, w tarapaty, nie byłoby konieczności przenosin tutaj.


PODPRZEOR:

- Mam nadzieję, że to żaden znak czasu: upada teatr i klasztor, żeby w teatrze odrodził się klasztor…


MEGAN:

- Tak daleko bym się nie posuwał.


PODPRZEOR:

- Posunął się pan znacznie dalej, jak zwał tak zwał, Wielkiego Brata pan tu instaluje, jak sądzę, po to, żeby podglądać tajemnice Pana Boga.

(zapalają się wszystkie monitory nad konsoletą reżyserki)

- Ktoś to musi panu powiedzieć: Pan Bóg ma tajemnice, bo jest Bogiem, a strzeżone są one wyłącznie przez naszą ignorancję. Pańską też.


MEGAN:

- A wasze tajemnice? Nie spotkałem u was nikogo, kto przyznałby, że macie przed kimkolwiek jakieś tajemnice. Skoro taka otwartość, to dlaczego za wysokimi murami?


PODPRZEOR:

- Już nie, jeszcze chwilę, i nie. Ale i tak to panu powiem: nie ja będę się czuł zakłopotany, gdy będę śledzony okiem kamery podczas modlitwy, pracy czy nawet snu. To pan i pańscy widzowie będziecie zażenowani. Gwarantuję.


Scena 5 [JUTRZNIA]

(jasno, głośna muzyka, monitory bladną w kontraście z blaskiem bijącym ze sceny)


GŁOS LEKTORA (może być melorecytowana)

- „Oto się powiedzie mojemu słudze, wybije się, wywyższy i bardzo wzrośnie. Jak wielu osłupiało na Jego widok, tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i Jego postać była niepodobna do ludzi, tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.” [Iz 52,13-15]


(Za długa cisza, wszyscy obecni w refektarzu zastygają nad talerzami na ten czas.)


GŁOS INSPICJENTA:

- Powtarzamy.


GŁOS LEKTORA (może być melorecytowana)

- „Oto się powiedzie mojemu słudze, wybije się, wywyższy i bardzo wzrośnie. Jak wielu osłupiało na Jego widok, tak nieludzko został oszpecony Jego…”


(Coś buczy w głośniku, awaria prądu, gaśnie światło, świeci tylko światło awaryjne; monitory nie gasną, tylko jarzą śniegiem.)

 



Scena 6

(muzyka czołówkowa programu, zrzut ekranowy z emisji na dużym ekranie w całym oknie sceny; niektóre sceny będzie widać podwójnie – przez ekran w żywym planie i na ekranie)


PRZEOR:

- Niech będzie pochwalony Pan nasz, niech prostuje nam drogę do swej Niebieskiej Krainy.


Na ekranie pojawia się podpis: OJCIEC ALEKSY, PRZEOR


- Na życzenie naszych telewidzów odpowiadamy z pokorą, wsłuchujemy się w głos naszych owieczek, bo nasz Pan uczy nas pokory. Nadal będziemy obecni w waszych telewizorach, waszych komputerach, w waszych telefonach komórkowych. Wy nadal będziecie obecni za naszymi murami.


(Fragment muzyki czołówkowej, w tym momencie szerszy plan kamery na refektarz, który widać także za ekranem)


- Wielu jest takich, którzy nam zarzucają łamanie zasad. Od dwóch tysięcy lat nikomu nie było wolno wejść do takich miejsc, jak to. To prawda. Jednak „po owocach jego dzieła poznacie”. Parę kamer i niewielka ekipa techniczna jakoś nie spowodowały, że spadł grom z jasnego nieba, albo jakaś inna klęska na nasz dom. Wytrwamy. Dzisiaj po raz pierwszy w historii naszego domu pokażemy śmierć na żywo. Przepraszam, umiłowani w Panu, może to zabrzmiało zbyt niestosownie, ale właśnie w tym będziemy uczestniczyć. Na naszych oczach pani Maria odejdzie do Pana pośród naszych braci szpitalików.

(…)


Błażej Baraniak

Instalacje: Andrzej Bobrowski

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.