6 grudnia 2019, piątek

Dariusz Łukaszewski

Husaria



HUSARIA

Pańskie Chałupy - 2017/18, strona 1



Czy naprawdę wywodzimy się z kultury łacińskiej i wszyscy pochodzimy od husarii?

Otóż nie wszyscy wywodzimy się z kultury łacińskiej, i nie pochodzimy w prostej linii od husarii.

Mówią, że pierwszy człowiek na świecie miał na imię Mieszko. I przyleciał z kosmosu na meteorycie zabić dinozaury, żeby powstała ewolucja. I zaraz z małpy zrobił się Pan Twardowski, co sprzedał duszę diabłu za koguta i odleciał na księżyc. Potem Święty Mikołaj Kopernik wstrzymał słońce i ruszył ziemię, ale rad – rada nie rada – musiała wymyślić kobieta Skłodowska, i wynaleziono kartofle oraz konia z wozem; tak powstał świat czyli Polska. A przy niej powyrastały stopniowo, w miarę zapotrzebowania: Ameryka, Londyn oraz francuskie winorośle, żeby Polacy mieli dokąd za chlebem jeździć, i powstały Niemcy, żeby produkować mercedesy dla Polaków, ale u nich recesja straszliwa, więc słabo produkują i nie wszyscy w Polsce jeszcze mercedesami jeżdżą. A zaraz potem ewolucja wyłoniła Chorwację, żeby Polacy mogli mieć dokąd pojechać się wykąpać.

- Myśli pan, że Bóg jest przeciwko nam?
- Bóg nigdy nie jest przeciwko nam; on zajmuje się swoimi sprawami.

Słońce znów wzeszło rano i zajdzie wieczorem, deszcz nie pada na ludzi złych, ani na dobrych. Są dni lepsze i gorsze, dzisiaj wiatr nie hula po ulicach, auta jeżdżą elegancko w jedną stronę i w drugą też. Jedni śpieszą się tam, a inni z powrotem. Jednym i drugim śpieszy się równo i bardzo. Rzeczy błahe, jak i te wielkiej wagi, mają zwykle taki sam banalny początek. Żeby była przyszłość, musi być najpierw przeszłość. Historię produkują z dni lepszych i gorszych, ale nie jak leci, tylko według przepisu, żeby było jak należy.

-
Jeszcze nikt nic lepszego nie wymyślił niż rano się najeść, a wieczorem napić, panie Darku.

Z
awsze się znajdzie jakiś dowcipniś, któremu się wydaje, że ma coś do powiedzenia.

Kyrie eleison. Christe eleison. Kyrie eleison. Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas. Ojcze z nieba, Boże - zmiłuj się nad nami. Synu, Odkupicielu świata, Boże, Duchu Święty, Boże, Święta Trójco, Jedyny Boże, Święta Maryjo, - módl się za nami... - papuga hrabini Wrotycz-Nawłociowej klepie Litanię Loretańską. Całą! Ale bez zrozumienia. Za to nie zna kompletnie Ojcze Nasz; widać nie jest w pełni wierząca, co najwyżej się podszywa.

- Na pewno też by nie wiedziała kiedy wstać, a kiedy klęknąć podczas mszy, panie Darku.

- A ty coś za jeden?...
- Bo co?!

- No masz jakieś imię, nazywasz się jakoś, czy jesteś nikim?!
- Ja jestem Tomek z Pańskich Chałup, panie Darku.

- Masz kobietę nieletnią i trójkę dzieci...
- Ten Tomek właśnie jestem.

- I jesteś patriotą?
- A jak!...

-A skąd się biorą patrioci? Powiedz mi tu zaraz!
- Z Pańskich Chałup?... Ja jestem z Pańskich.

- I z czym przychodzisz, Tomek?
- Zwyczajnie, po ludzku przychodzę.

- No, jak po ludzku, to sobie usiądź tam wygodnie, nalej, zapal, odsapnij i udawaj, że cię tu w ogóle nie ma.
- W tej chwiluni, panie Darku.

Człowiek z natury jest dobry. Dla samego siebie.
I potrafi o sobie myśleć wyjątkowo, odświętnie i bez opamiętania, każdego dnia. Spośród wszystkich na świecie najbardziej lubi siebie. Przyozdabia się w krawaty nadające mu zwodniczy szacowny wygląd. I wtedy z wyglądu się składa i z wody, a nawet jak nie tylko z wyglądu samego, to zawsze jakoś przecież wygląda.

- Człowiek się z wyglądu składa? I z wody? Nie rozumiem za bardzo.
- Nie twoja wina, cycu.


- Wciąż nie udaje mi się zrozumieć, a bym chciał.
- Nie przejmuj się, tylu ludziom nic się dzisiaj nie udaje.


Nie jestem jeszcze stary, a piszę już książkę o ludziach. Pyszałkowaty – powie ktoś, i będzie miał rację.
I wszyscy się tym bardzo przejmują, chociaż nikomu nie mówiłem o tym pisaniu. Po prostu wszyscy wszystko wiedzą, a jak nie wszystko, to i tak swoje wiedzą. Dzisiaj ludzie przejmują się wyłącznie tym, co inni o nich powiedzą, więc lepiej na mnie uważać, naprawdę. Mam pięćdziesiąt lat i nie osiągnąłem niczego, więc nie mam nic do stracenia i mogę odważyć się na wszystko, bez obawy, że stracę cokolwiek z tego, czego nie mam.

- A czemu pan pisze, panie Darku?
- Bo nic innego nie mogę już robić.

- A czemu nic pan innego nie może robić?
- Bo piszę.

- A kogoś w ogóle interesuje to pisanie, ktoś się przejmuje tym, co się o nim mówi?
- Ludzie przejmują się wyłącznie tym, co powiedzą o nich inni; nic więcej ich nie interesuje.


- Chyba, że tak.
- I trzeba im powtórzyć dwa albo pięć razy, żeby zrozumieli, że mówi się do nich, a potem jeszcze raz, żeby zrozumieli co się do nich mówi.


- A dlaczego pan, panie Darku, niektóre zdania zaczyna od dużej litery a inne nie?
- Bo umiem.


Zdyscyplinowane słońce znów wstaje wcześniej ode mnie. Gdy otwieram oczy, ono już panoszy się po całym pokoju.
Nieustępliwie. Z ulicy dobiega rumor śmieciary, jazgot motorynek wiozących dzieci do szkoły po jedynki, rozlega się kwik świń transportowanych ciężarówą na rzeź - znak, że miasto już się rozbudziło. Czas i na mnie.

Idę po chleb.

Rysunek: Andrzej Bobrowski


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.