22 lutego 2019, piątek

Czytelnia człowieka dla ludzi

Rita Tornborg

Imieniny Salomona




"Nie słuchaj także tych, którzy ochoczo wyznają grzechy. Jakoś wychodzą na swoje. I daj spokój z wyznawaniem twoich."


 

 



„Imieniny Salomona” Rita Tornborg, Oficyna Literacka, Kraków 1993, przekład Leonard Neuger

Strona 319/320

 

(…)

„Oto ze szmeru przyjęcia wybił się głos fagotu, pogardliwe gdakanie doktora.

..hę, hę, kochany, z całą pewnością, starsi panowie nie czytają powieści, radość i męka tworzenia, która zawarta jest także w każdej przeciętnej powieści, nie znajduje odbioru, nie spotyka się ze zrozumieniem w starym sercu, ponieważ stare serce już nie tworzy, czyli nie kocha, powieści są dla młodych, kochany, innymi słowy: starsi panowie mogą z powodzeniem ślęczeć nad pamiętnikami znanych osób, wspomnieniami, opisami dziejów, biografiami, monografiami, esejami, bibliografiami, osobliwościami topograficznymi, rocznikami wojskowymi, smutnymi archiwaliami, to im z powodzeniem wystarczy, i nie ma w tym nic złego, ale niech nie przychodzą i nie próbują oszukiwać, przedstawiając swą starczą niemożność jako dobry smak i namiętność dochodzenia do prawdy, niechże sobie darują pogardliwe marszczenie nosa na powieści i niech powiedzą: to mnie już nie interesuje, to dobre dla młodzieży i słabej płci, bo ja szukam faktów, braciszku, mnie, wybrednego i doświadczonego, tylko prawda zadowala. Masz! Impotencja serca!

...a ja wciąż uważam, że powieści to śmiecie!

Fagot ucichł z wyczerpania. W coraz bardziej zmęczone ucho Kajamca wpadł teraz chropawy, głuchy głos fletu drewnianego, należący do pani Miry.

...że ściany pokoju przyjęć ojca były od posadzki do sufitu całkiem pokryte akwariami, złotymi rybkami, tylko złotymi rybkami i welonkami, miał człowieka zatrudnionego na pełnym etacie do ich pielęgnacji, pokój był słynny w caaa-łej Warszawie, na prowincji także, ojciec miał ogrooo-mną praktykę, my, dzieci, nii-gdy nie widziałyśmy go, a jak mama chciała go mieć tylko dla siebie, to musiała go zmuszać, żeby z nią pojechał do Nicei albo do Biarritz, tylko za granicą czujemy się jak w domu, to był ulubiony żart mamy...

Niezmordowana mitomanka! Jej ojciec ukazywał się w coraz to nowych postaciach, niczym Proteusz, zmieniał zawód, barwę włosów, narodowość, pozycję, adres, ulubione potrawy, pozwalaliśmy jej kontynuować; świadomi nieistotności jej źródeł, już jej nie obmawialiśmy. Konfabulowała już po drugim drinku, z głową wychyloną do tyłu, pieniąc się zmyśleniami, wznosiła ręce jak do błogosławieństwa, podczas gdy jej paznokcie rosły wraz z pokładami legendy jej ojca, rosły jak niedojrzały owoc, owocowały, zawiesiste i skomplikowane: próbowała ukryć ich ciągle rosnące deformacje, które posiadają nazwę medyczną, pod pokładem lakieru do paznokci.

Poirytowany mosiężny głos rąbał:

...wydaje się niedemokratyczna, jako ideologia, dokładniej: perwersyjna, i z tym jest identycznie na zachodzie i na wschodzie, lecz ja utrzymuję z tym autorytetem, jakim obdarza długie i trudne życie, że ten, kto nigdy nie był nieszczęśliwy, nie posiada szansy na choćby jednodniowe szczęście, to żmudne, być szczęśliwym, to wymaga zachodu, to dużo kosztuje!

Tak, słusznie, niewielu stać na szczęście, zawsze to wyczuwałem. Jakże łagodnie i irytująco brzmi głos Feliksa Wojnickiego, starego błazna...

I właśnie wtedy Kajamec został zmuszony do wyjścia na stronę.”

(…)

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.