20 października 2019, niedziela

Dariusz Łukaszewski

Jadę na poszukiwania dziewczyny mojego życia - cz. 12




Przystanek autobusowy na rozdrożu, w szczerym polu. Dwie linijki rozkładu jazdy i wielka tablica z zakazem palenia. Przy niej, wystrojony w białą koszulę do miasta - wiejski poeta (filozof, albo inna pierdoła) zaciąga się bez filtra.

Rysunek: Andrzej Bobrowski



- Ukryta kamera?... – rozglądam się - dookoła żywej duszy. W każdym razie, zsiadam z roweru.


- Wstałem dzisiaj pół godziny przed przebudzeniem – zagaja (Pythonem, nic nie szkodzi, wszystko wybaczone) zanim jeszcze zdążam powiedzieć dzień dobry, więc po prostu siadam obok, czekając na ciąg dalszy. Który jednak nie następuje; siedzę obok wystrojonego faceta, który co jakiś czas puszcza chmurę na tablicę z zakazem palenia.


- Ranny ptaszek – przerywam ciszę, bo czuję, że czeka na jakieś ośmielenie. - Zawsze tak wcześnie wstajesz, przed przebudzeniem?

- Tylko jak rzucam palenie.


- A dzisiaj akurat rzucasz?

- Co niedzielę! - chwali się. - Przychodzę tu ze wsi, szmat drogi na powietrzu, wentyluję ciało i mózg, potem wypalam kilka pod rząd bez przyjemności, żeby się upewnić, że rzuciłem.


- Wielu dzisiaj rzuca, taka moda – studzę jego zapał. - No i umiera przez to coraz więcej ludzi niepalących.

- Najwięcej wypadków na drodze powodują ludzie trzeźwi, ale czy z tego wynika, że dla zwiększenia bezpieczeństwa należy pić? - odgryza się.


- Ty nie umrzesz?

- Każdy powinien umrzeć, zanim stanie się za cwany. Bo inaczej, stałby się za mądry. Wszystko by go śmieszyło w pewnym momencie. I nie chciałoby mu się rozmnażać. I gatunek byłby zagrożony. Dlatego człowiek musi umrzeć, zanim stanie się za cwany, zanim stanie się zagrożeniem.


- A ja tu, widzisz, jadę szukać dziewczyny mojego życia – zmieniam temat na bardziej przyziemny. - Nie widziałeś jej gdzieś tutaj, jak tyle łazisz wentylować ciało na bezdrożach?

- Nie, nie widziałem dziewczyny twojego życia. Swojej zresztą też nigdzie tu nie spotkałem.


- Może powinieneś zacząć rzucać palenie w jakimś innym, nowym miejscu? Może tam by ci się udało ją napotkać.

- Kiedy tu mi się najlepiej rzuca.


- Nie korci cię, żeby wsiąść do pierwszego lepszego autobusu?

- Tu nie jeżdżą autobusy.


- Przecież jest przystanek!

- A co... – puszcza mi chmurę w twarz – nie podoba ci się mój przystanek?


- Może kiedyś przyjedzie tu jakiś autobus i cię stąd zabierze.

- Tutaj nie jeżdżą autobusy – powtarza tonem człowieka pewnego swych racji.


Uzbrojonego w tę pewność, postanawiam go zostawić. I zostawiam.

Ciąg dalszy 30. kwietnia


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.