23 kwietnia 2019, wtorek

Dariusz Łukaszewski

Jadę na poszukiwania dziewczyny mojego życia - cz. 7


Jakaś droga. Po prawej pole, po lewej las. Potem pole znika, wszystko dziczeje, droga staje się wąwozem, opadającym stromo w dół.

Rysunek: Andrzej Bobrowski


Lecę razem z nim jak w tunelu – w górze światło słońca, na dole chłodny półmrok. Gałęzie bocznych ścian chlastają po rękach i ramionach, widzę tylko kilkanaście metrów przed sobą. Reszta chowa się za zakrętem i odsłania nagle, by znów zginąć za kolejnym zakrętem coraz głębszego wąwozu. Ściany zbliżają się do siebie, dnem płynie jakiś strumyk albo ściek, nie mam czasu żeby to sprawdzić, gnam za szybko i wciąż muszę uważać na gałęzie z boku. Wyskakuję na kamieniu, nie zwalniam, lecę, niech się dzieje... wylatuję z zakrętu wprost na gałąź - drewniane widły celują w oczy, nie ma mowy o hamowaniu. Pół sekundy mojego życia w zwolnionym tempie, oglądam wszystko jakby okiem kamery: puszczam kierownicę, odrzucam ciało do tyłu, skręcam się wyrzucając środek ciężkość poza obrys roweru, przelatuję pod widłami, rzucam się do przodu, łapię kierownicę, prostuję, jakiś kamień wyrzuca mnie jeszcze metr w górę, nogi wciąż na pedałach, ląduję na dwóch kołach, hamuję, ja piórkuję! Normalnie mistrz świata! A ja tu się zbieram do umierania; nic innego mi się nie chce robić tylko zbierać do umierania. Pół sekundy temu byłem innym człowiekiem.


Nie ma więcej zakrętów. Ostatnią prostą tunelu zamyka rozświetlone okno – za nim rozpalona słońcem łąka. Ktoś tam stoi. Chyba kobieta. Im bliżej, tym większa nadzieja – dziewczyna mojego życia czeka na mnie! Właśnie tutaj, w tej dzikości. Dla niej przeżyłem spotkanie z widłami, jestem gotów jak nigdy, przyspieszam.


- Dzień dobry – mówię, bo czuję że jednak coś powinienem.

Nie odpowiada. Stoi jak stała, żuje wargę, jak żuła. Nieoczekiwanie spluwa energicznie.
Od razu widać, że jeszcze wszystko sama koło siebie potrafi zrobić.


- Co za dzień! – mówię.


W górze rozlega się krakanie. Wrona przelatuje akurat nad naszymi głowami, niosąc w łapach swoje skurczone pięści, bo nie ma nic innego.

Ciąg dalszy 24. kwietnia


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.