21 listopada 2018, środa

Dariusz Łukaszewski

Król Jego Wysokość











Król Jego Wysokość przechadza się.

W pozie tak wytrenowanej, by wyglądała na naturalną. Ręce z tyłu, broda na wysokości, twarz niewzruszona jakimkolwiek wyrazem.


Za nim, dyskretnie, pisarz-sekretarz. Polujący na każde słowo, pomruk, chrząknięcie Jego Wysokości, by utrwalić je dla potomności.

 

- Co zapisałeś? – pyta znienacka Król Jego Wysokość.
Co zapisałeś? Panie – posłusznie odczytuje pisarz.

- Panie, to są u fryzjera – uśmiecha się Król Jego Wysokość, uruchamiając chór śmiechu czujnych dworzan wysokich rangą na tyle, by dostąpić łaski znajdowania się w pobliżu.

Na niektórych roześmianych dworzan Król Jego Wysokość spogląda łaskawie, a na innych nie spogląda wcale. Na przykład swoją pierwszą ministrę zaszczyca spojrzeniem, a swojego pierwszego ministra nie dostrzega zupełnie. Co powoduje, że dworzanie skupieni wokół pierwszego ministra natychmiast przemieszczają się, wtapiając w otoczenie pierwszej ministry.


Król Jego Wysokość unosi nogę, by wykonać krok, gdy kawałek ziemi, na którym zamierza ją postawić porusza się i usypuje w niewielki kopczyk. A z kopczyka wynurza się kret.

 

- Oooł... Szczur! - zachwyca się Król Jego Wysokość. - Popatrzcie tylko, prawdziwy szczur. To dobry znak dla Nas.

- Szczur! Szczur! Prawdziwy szczur! - szmer solidarnego zachwytu przebiega przez szeregi dworzan.

- To kret, Wasza Wysokość – ośmiela się zwrócić uwagę na pomyłkę pisarz-sekretarz. Jest jedynym, który potrafi odróżnić kreta od szczura?

Łooo... uuu... - buczy chór dworzan, ale milknie zaraz, bo Król Jego Wysokość marszczy czoło.

- Twierdzisz, że kłamię? - Jego Wysokość nawet nie patrzy na nieszczęśnika, ale wiadomo, że mówi do niego. - I, że mylą się wszyscy moi dworzanie, których obdarzyłem osobistym zaufaniem?

Ja tylko... Wasza Wysokość, ja tylko...

- Co tylko?! - Król Jego Wysokość wciąż nie patrzy na coraz bardziej skuloną postać. - No miejże godność i odwagę tu się publicznie przyznać, w końcu jesteś moim pisarzem, a nie jakimś pierwszym lepszym nikim.

Zalega cisza. Prawie słychać skrzypienie kręgów szyjnych dworzan kiwających głowami w geście: no tak, no tak...

- Ja tylko ośmieliłem się... - do wyposzczonych uszu dociera ciche, najpokorniejsze wyznanie. - Ośmieliłem się tylko zauważyć, że to kret a nie szczur. Chciałem po prostu podzielić się moją wiedzą ekspercką na temat ssaków mniejszych, żebyśmy nie tkwili w błędzie z powodu takiej malutkiej, błahej pomyłki.

Znowu cisza. Ale cisza nie może trwać wiecznie; muszą być decyzje.

- Wychłostać! - decyduje Król Jego Wysokość. - Oczekuję komisyjnego raportu na czyje zlecenie działał ten prześmiewca Mojej Wysokości. Kto jeszcze jest w układzie spiskującym. Chłostę wykonać publicznie, w południe, transparentnie. Jak trzeba. By nie dostarczać wrogom naszej demokracji żadnych powodów, że chcemy coś zataić w nocy, gdy śpią.

Dyspozycyjne służby katowskie zabierają nieszczęsnego pisarza-sekretarza i wloką go na plac sprawiedliwej chłosty wydobywczej. Wleczony nie protestuje, bo zdaje sobie sprawę z nieuchronności zdarzeń zarządzonych przez Najwyższą Wysokość.

Puste miejsce po wywleczonym sekretarzu wypełnia w mgnieniu oka kilkunastu eleganckich młodzieńców z brulionami i piórami w rękach.

- Ty – Król Jego Wysokość błyskawicznie i pewnie (jakby miał to od dawna głęboko przemyślane) wskazuje pierwszego, którego napotyka jego wzrok. Pozostali dyskretnie znikają w tłumie dworskim. Wybraniec momentalnie prostuje się i podnosi brodę na wysokość obowiązującej wysokości. Dworzanie wiwatują gratulacyjnie, ale przycichają momentalnie, z zaciekawieniem, bo rozlegnie się pytanie Króla Jego Wysokości:

- I co zapisałeś? - rozlega się to oczekiwane pytanie.

- I co zapisałeś? Panie – odczytuje nowo mianowany pisarz-sekretarz.

Boże, otaczają mnie kretyni, myśli Król Jego Wysokość. I czuje się samotny. Samotny tak bardzo, że już ma zadzwonić do swojej mamy, ale przypomina sobie, że przecież kazał ją wypchać i wstawić do szklanej gabloty, by jej niezmieniony czasem obraz, dostarczał mu wzruszeń jak najdłużej.



Grafika: Bobrowski


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.