23 września 2019, poniedziałek

Teksty i nadteksty

jurodiwy-pietruch

LIKWIDATURA






Wysoka Kultura, Wielkie Pieniądze, bęcki i faktury



 

 

Ministerstwo ogłosiło wreszcie wyniki jedynego, jak się okazuje, naboru w tym roku na wspieranie czasopism artystycznych i literackich. Szkoda wielka ale wygląda na to, że następuje kolejny akt centralizacji kultury. Nie  chodzi bowiem o to, że pieniądze przyznano wybiórczo, bo to dość jasne że wszystkim nie da rady dogodzić, nie chodzi już nawet o przesłynne  „błędy formalne” we wnioskach które uwalały redakcje na długie miesiące i czyniły z dotacji wyścig na przecinki. Chodzi o to, że panele ekspertów, które są oczywiście utajone, więc nie wiadomo kogo pytać o zdanie i komu podziękować (niech żyje transparentność Ministrze Zdrojewski) skoncentrowały środki finansowe w sposób nader dziwny i nieproporcjonalny. Otóż w ubiegłych latach wszyscy dostawali po mało albo bardzo mało w tym roku większość nie dostała nic a niektórzy dostali kasy w opór (jak na czasopisma kulturalne rzecz jasna a Sobiesiak z Mirem, Zbychem i Rychem - pęka ze śmiechu) W połączeniu z utrąceniem drugiego naboru dla wytrwałych – dla wielu redakcji oznacza to uciążliwą hibernację lub po prostu likwidację. Uczciwie jako naczelny mówię, że nie wiem za bardzo co to znaczy dla „Red.”-a.

 Zabawne jest też to, że treściowo wnioski z roku 2007, 2008, 2009 (nie wiem jak inne, wiem jak nasz) niewiele się różnią, tak do końca zatem nie wiadomo, dlaczego w jednym naborze zyskują poparcie i odpowiednią ilość punktów od komitetu sterującego zwanego sądem kapturowym a w innym nie. Dlaczego wnioski się treściowo nie różnią? Bo pismo ma określony kształt i jeżeli go zmienia to ewolucyjnie o czym zresztą się we wniosku nie pisze a jak się pisze, to chyba nikt tego nie czyta, no, na pewno nie w komitecie sterującym. Nie da się prowadzić żadnej działalności ciągłej w takim stanie gdy się za to samo dostaje raz bęcki a raz frukty. I nie wiadomo dlaczego.

Co więcej – jak się jednego roku dostaje zero złotych a w nastepnym ni stąd ni zowąd 214 tysięcy to nikt mi nie wmówi że to jest 214 tysięcy na merytoryczną działalność, bo trudno jest utrzymać zespół gdy się ma takie wahnięcia że raz kasę trudno przeżreć a drugim razem nagle trzeba się zrzucać na znaczki.

 

Mnie mojej własnej pracy nie szkoda, chociaż szkoda mi współpracowników, kolegów redaktorów i autorów robiących w zasadzie od kilku lat za friko. Albo prawie za friko. Mimo wszystko jednak udało nam się zrobić poza Warszawą ogólnopolskie czasopismo które miewało relatywnie niezłe zejście w sieci sprzedaży czyli przy dobrych numerach około 65%. Przy złych numerach bywało gorzej, ale tak to jest. To nie dziennik, który kupuje się odruchowo. Szkoda mi jednak na ten przykład redakcji bardzo zasłużonej jaką jest (był?) „Fa-art.”, szkoda mi łódzkich „Arterii”, które w roku 2009 szły szybko i szparko przez środowiskowe bajorka. Szkoda mi, że 214 tysięcy hurtem dostaje „Krytyka Polityczna”, która nie wydała w zeszłym roku nawet dwóch numerów ale potrafi wokół siebie medialnie robić zadęcie z poszumem jako środowisko wpływowe, ponieważ swoją środowiskową wpływowość głosi, i zarazem szkoda że dla odmiany Dunin Wąsowicz robiący wytrwale miesięcznik próbujący trzymać ręce na pulsie - dostał w tym roku 106 tysięcy, czyli mniej niż rok temu. Dziwne jest że 147 tysięcy dostaje kwartalnik mający sławić kulturę Jidysz a który jak wynika z zestawienia zaakceptowanych projektów nie ma nawet własnego tytułu (sic!).

 I tak to dokonuje się konsolidacja rynku czasopism w Polsce. Minister powie – naciskajcie na samorządy. Ale samorządy kopiują styl z góry. Przykład idzie z góry a nie z dołu, chociaż szkoda że nie odwrotnie ja wiem, ale takie realia, taki kraj taka gmina. Poza ty samorządy przy projektach o zasięgu ogólnopolskim – jak np. pismo literackie – pokażą właśnie na Pana Ministra i powiedzą, no sory, my mamy taki fajny chór i teatrzyk gałgankowy którego Pan Minister na pewno nie wesprze. I tak to się bawimy, chociaż zabawy w tym coraz mniej i coraz bardziej szanuję i rozumiekm decyzję redakcji „Portretu”, która uczciwie acz nie bez kąśliwości zamknęła swoją działalność, Amen.

 

Tekst pojawił się na blogu: jurodiwy-pietruch.blog.pl

 

Ilustracja: Tomasz Bohajedyn

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.