18 października 2019, piątek

Łukasz Orbitowski

O oczach

Do niedawna nie wiedziałem, jakiego koloru są moje oczy. Nie żebym specjalnie się im przyglądał. Raz wydawały się zielone, innym razem błękitne, to znów szare. Nie wiem, co wpisałem do dowodu osobistego, ale pamiętam, jak parę lat temu intensywnie zbliżałem się do pewnej dziewczyny. Siedzieliśmy w knajpie, widząc się po raz pierwszy, piliśmy nieprzyzwoite ilości piwa, a ja czułem, że rozpoczyna się coś, co będzie groźne, mocne, pięknie, skończy się źle, a być może mnie zgubi. Ta dziewczyna – też bardzo przejęta i przestraszona – przyglądała mi się, powtarzając, że nie może rozpoznać koloru moich oczu. Raz wydawał się jej taki, a raz znowu inny, a nasze twarze były coraz bliżej siebie.


Niedawno zupełnie inna dziewczyna rozstrzygnęła ten problem. Powiedziała, że kolor moich oczu zależy od nastroju. Stają się szare, gdy jestem smutny, i niebieskie, kiedy raczę poweseleć. Przyjąłem tę odpowiedź z rozbawieniem i kto wie, może nawet moje oczy zrobiły się niebieskie od tego niespodziewanego uśmiechu. W gruncie rzeczy, ta kwestia niewiele mnie obchodzi. Co mi z koloru oczu? Zrozumiałem za to coś innego.


Czasem jest tak, że jedna miłość zadaje pytanie, a odpowiedź, po paru latach znajduje zupełnie inna miłość.


Całość, Klick!!!


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.