4 kwietnia 2020, sobota

Teatr rozmowy

Łukasz Kuropaczewski

Podróże muzyczne


 

W Polsce mówi się tylko o piłce i o polskiej piosence rozrywkowej. Dwóch zjawiskach, które od wielu lat utrzymują się na poziomie bliskim zera.
(List nr 7, październik 2008)

 

 



Drodzy Państwo,

dzisiejszy list do Państwa traktuję jako terapię antystresową! Chyba tylko przelanie mojej goryczy na papier może pomóc w podreperowaniu stanu mojego zdrowia psychicznego! Z każdej strony atakuje mnie coś nowego! Tydzień temu znowu bylem w Polsce, gdzie wiekszość czasu spędziłem, rozłożony chorobą, na kanapie u Mamy, ktora karmiła mnie syropem i tabletkami, twierdząc, że sam tego chciałem, to teraz mam. Niszczyła mnie świadomość, że bezczelnie leżę w łóżku, a robota też leży, ale w odstawce. Goniły mnie terminy kolejnych koncertow i innych zobowiazań, a ja nic nie mogłem na to poradzić. Jedyne, co mi zostało to słuchanie, czytanie i oglądanie telewizji, która rozpoczęła emisje nowego show „Fabryka Gwiazd“. Kolejna kopia holendrskiego Big Brothera, tyle że tym razem ze śpiewaniem. Oczywiscie śpiewanie jest drugoplanowe. Najważniejsze są romanse, odchudzanie, fryzjer, ubranie, i ogólna metaloplastyka. Uczestnicy programu są oceniani przez zacne grono jurorow, jak zwykle wspaniale, przez producentów dobrane. Jest na przyklad niejaki Tede. Podczas jego wypowiedzi przydałyby się napisy w dole ekranu, które wyjaśniałyby, w języku polskim, o co chodzi w jego bełkocie. Ciut lepiej po polsku mówi Kayah, która na szczęście jest czynnym wykonawcą i wie jak to jest śpiewać na scenie, dlatego rozumiem, że ma prawo oceniać innych. Jest jeszcze dwóch panow, którzy zielonego pojęcia o śpiewaniu i muzyce nie mają, bo niby skąd mieliby mieć, skoro sami nie występują? Na samym końcu są uczestnicy, dużo mniej ważni od jurorow. Co jeden to lepszy. Każdy kogoś naśladuje, każdy próbuje być kimś kim nie jest i nigdy nie będzie.

 

Jest teraz taka moda w Polsce na brak osobowości. Ci biedni ludzie dają się zamknąć do klatki i sobą manipulować. Dobierani są tak, by bylo to proste, dlatego żaden człowiek o sprecyzowanym guście i silnej osobowości muzycznej, na bycie gwiazdą w Polsce nie ma szans. Oglądałem te programy i coraz smutniej mi się robilo, kaszel w ogóle nie przechodził, a głowa bolala mnie coraz bardziej.

 

Podenerwowany, przełączyłem na inny kanał, a tam niespodzianka: nasz kochany PZPN! Piłka nożna. Moj ulubiony temat. Na pewno Państwo zauważyli, że piłka nożna to w Polsce bardzo poważny problem narodowy. O piłce mówi się i pisze cały czas i wszędzie! Przed każdym meczem, który reprezentacja przegrywa są wywiady, konferencje, szkolenia, podwyzki itp…Nigdy, niestety, nie ma goli. Moim zdaniem zawodem piłkarza jest…strzelanie goli. Wielkim szokiem jest dla mnie, gdy przez dwa tygodnie słucham na okraglo i wszędzie, że Ebi strzelił gdzieś fartem gola. Przecież to jest jego zawód! Co w tym wielkiego, że strzelił gola? Mi nikt nie dziękuje i nie skacze z radości, że udało mi się dograć koncert do końca. Moim zawodem jest granie i to robię. Dostaję za granie wynagrodzenie. Jak nie zagram to nie dostaję wynagrodzenia. Czy nie tak powinno być z piłkarzami?

 

Kolejny problem w „polskiej piłce“ to umilowanie do zmian trenerow. Jak mecz przegrany, to trzeba wyrzucić trenera. Jego wina. Proszę Państwa, z byle czego się bata nie ukręci. Najlepszy trener świata nie zmieniłby nic w polskiej drużynie. Nie mamy w Polsce piłkarzy, którzy potrafią dobrze grać. Koniec tematu.

 

 

Zjawisko „Fabryki Gwiazd“ i „polskiej piłki nożnej“ ma wiele z sobą wspólnego - zamiłowanie Polaków do czegoś, w czym jestesmy słabi. Polacy cechują się umiłowaniem do mówienia o tym, co złe, co nam nie wychodzi. Umęczać się i ciągle mieć problem. Świat śmieje się z naszych piłkarzy. Nawet tutaj, w USA, moj kolega żartował kiedyś ze mnie, że drużyna USA gra lepiej w piłkę nożną niż Polacy. W USA piłka nożna nie istnieje. W telewizji się o niej nie mówi, w gazetach się nie pisze. Bo o czym pisać? USA nie słynie z piłki nożnej, tylko z NBA, NHL, NFL…O tym mówi się na okrągło, cały naród żyje kolejnym sezonem NBA czy NFL! Nikt nie chce mowić o tym, w czym USA nie są dobre! W Polsce mówi się tylko o piłce i o polskiej piosence rozrywkowej. Dwóch zjawiskach, które od wielu lat utrzymują się na poziomie bliskim zera. Polscy piosenkarze nagrywają płyty anglojęzyczne, w nadziei, że w końcu się uda zabłysnąć na Zachodzie. Zapominają, że to nie język, w którym się śpiewa, a to, jak się śpiewa jest ważne, by ludzie to docenili. Czy nie wystarczy spiewać pięknie po polsku? Tworzyć coś oryginalnego, coś tak innego od Zachodu, że aż Zachod tego zapragnie. Dlaczego nie możemy chwalić się naszymi olimpijczykami? Tylu mieliśmy genialnych sportowcow, którzy byli mistrzami świata! Dlaczego to, że Citko strzelił kiedyś jakiegoś gola w Anglii sprawiło, że wyprzedził najlepszych polskich mistrzow olimpijskich w wyścigu o tytul sportowca roku?

 

 

Drodzy Państwo, lepiej się już czuję, wylałem swoje żale na papier. Siedzę sobie przy biurku w moim mieszkaniu w Baltimore, gdzie świeci słonce, a drzewa obłożyły się najpiękniejszymi kolorami jesieni. Wysłuchałem niedawno w tutejszej Filharmonii wspanialego koncertu Yo Yo Ma. To jest skarb narodowy w USA! Nawet taksówkarze wiedzą, kto to jest! Bo jest się czym chwalić!!!

 

Do następnego razu!

Lukasz Kuropaczewski

 

PS. Autor przeprasza fanow polskiej piłki nożnej. Sam lubi oglądać piłkę, ale tę w wydaniu brazlijskim lub wloskim.

 

 

Fot. Ponte Art

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.