21 lipca 2019, niedziela

Czytelnia człowieka dla ludzi

Vika Mazurek

Pollywood








By życie stało się przyjemniejsze

 

ilustracja: swiat-obrazkow.pl




Pollywood

      
       Zupełnie nieoczekiwane spotkanie. Trudno nawet powiedzieć gdzie się odbywa, bo w tym miejscu długość i szerokość geograficzna istnieją tylko teoretycznie, a coś takiego jak zasięg – owszem, w reklamach operatorów sieci. Gdzieś w puszczy pomiędzy Człopą a Bukowcem to się dzieje, tyle jednak wiemy.

 

      
       Grzybiarz z rowerem i wyglądem wyjątkowo nikczemnego kanalarza, i student tropiący w puszczy wydrę Lutra lutra do pracy magisterskiej. Pomiędzy nimi, na bukowej gałęzi, damski różowy żakiet, nówka sztuka z wyglądu. Wisi sobie rozprostowany na wieszaku i kłuje oczy markowym emblematem Karl Lagerfeld. W środku puszczy; w promieniu kilometrów żadnych ludzi, żadnych nawet śladów ludzi, drutów, torów, odgłosów. Żadnych kobiet też.

 

 

        Grzybiarz kanalarz pierwszy robi krok w stronę żakietu, z wyraźnym zamiarem.

       - Przepraszam, ale to moje – mówi student i rusza z miejsca. – Zostawiłem tu i właśnie wróciłem, bo zapomniałem – teraz już biegnie. Dopada pierwszy. W ręce kanalarza błyska grzybiarski nóż. Student zatrzymuje w powietrzu swoją sunącą po żakiet dłoń, ale jej nie cofa.

 

 

        - Nikt cię tu nie znajdzie przez lata – rysuje perspektywę kanalarz – a potem mrówki wszystko rozłożą. Lepiej odpuść, kradzione nie tuczy, a to jest kapota tej mojej.

       - Chyba, że tak – student cofa dłoń, a ręka kanalarza już ma zbrukać różowy żakiet Lagerfelda, ale nie bruka, bo jej właściciel pada, rozciągnięty kopem i poprawiony kolanem studenta.

      - Trochę kultury, zawsze trochę kultury – poucza student. – I zapamiętaj – kultura zawsze ponad bydlęcą siłą. Oj!... nawet o tym nie myśl – doradza, widząc łapę macającą za nożem wśród igliwia i mchów, i wali kopem w żebra. – Lepiej tak – tłumaczy – niż by się miały mrówki latami nad tobą przepracowywać.

 

 

       - Przepraszam – scenę znienacka uaniela głos Bachledy-Ciuruś, a ona sama wyłania się z gęstwiny, by życie stało się przyjemniejsze. – Chyba się zgubiłam – wyznaje. – Właśnie wróciłam do kraju z Hollywood bardzo rozczarowana nużącym procesem robienia kariery światowej gwiazdy, i zdaje się, wylądowałam w niewłaściwym miejscu. Nie widzieli panowie mojego żakietu przypadkiem? Bo już nie wiem czy go miałam, czy tylko mi się zdawało, jak tyle innych rzeczy, a prawdę mówiąc wszystko?

 

 

       - Nie zdawało się pani – odzyskał mowę student. – Wszystko dzieje się naprawdę Bachledo. A oto dowód – pokazuje na żakiet. – A ten tutaj, nikczemny, chciał go ukraść, ale nie pozwoliłem Bachledo.

       - Ojej, a więc to wszystko dzieje się naprawdę! – ucałowała studenta z wdzięcznością i filmowym znawstwem.

       - Nie trzeba było, za co? W końcu każdy na moim miejscu... - wymamrotał kokietując skromnością bohatera student, licząc na więcej, na jakiś jednak ciąg dalszy. - Za co, naprawdę...

       - Za co? Za potwierdzenie, którego oczekuje każda wielka gwiazda, jak zapałka płomienia. Teraz już wiem, że wróciłam, więc gdzieś na pewno byłam; musiałam przecież skoro stamtąd wróciłam. I widzę, dobrze, bo tu jest moje miejsce, moja rzeczywistość z dziada i baby. A teraz pozwolisz... - włożyła żakiet, który pasował idealnie - teraz kiedy wszystko jest już na swoim miejscu pójdę i ja zająć swoje – powiedziała i ruszyła sprawdzić czy nie ma jej gdzieś na właściwym miejscu.

 

 

       Patrzyli jak znika w gęstwinie.

      - No i poszła kapota, kawał grosza, kurka wodna, taki pieniądz! - grzybiarz kanalarz wstał, otrzepał spodnie z paprochów. - Masz te swoją kulturę...

       Student wyjął z plecaka paczkę i zapalił dla wzmocnienia egzystencji.

       - A ja?

       - A masz, zapal sobie – student wyjął jednego i podał kanalarzowi.

       - A se zapalę.

 

 

       I w ten sposób zapalili obaj. Po papierosku. Strach pomyśleć co by było, gdyby Bachleda w porę nie odczuła znużenia monotonią i jałowością procesu stawania się gwiazdą Hollywoodu, co by tu się zdarzyło, w tym miejscu, gdzie zasięg jest tylko wyłącznie w reklamach operatorów sieci. Do czegoś jednak przydaje się ta Bachleda-Ciuruś.

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.