7 grudnia 2019, sobota

Czytelnia człowieka dla ludzi

Marcin Muth

Relacja z Końca Świata







Stracone pokolenie? Kiedyś to, kurwa, byliśmy Frugo, byliśmy X, byliśmy Generacja Nic, a teraz co? Stracone!? Jak jakieś ofiary losu. Jak dziwki bez szkoły. Kurwa, jaki bezsens. Wykształcili nas za państwowe pieniądze, żebyśmy gary zmywali?


obraz: IDman, Piotr Parda





Marcin Muth, którego przegapić byłoby szkoda, objawia się w różnych miejscach. Najpewniej nie jesteśmy odkrywcami jego „Relacji z Końca Świata”, na www.niedoczytania.pl , ale czytelnikami tak. Tutaj przedrukowujemy tytułem zachęty (lub zniechęty) jeden z tekstów tam publikowanych.



Relacja z Końca Świata

Marcin Muth, 17 marzec 2010 17:48, odcinek 9.

 

 

 

Lepiej być nikim tam niż kimś na kimś tutaj.

 

 

Wszyscy się cieszą z nadchodzącej wiosny. A przecież to syf jest. Wszystko rozmięka i topi się. I płynie, i gnije. Rozjeżdża się cała środkowa Europa jak stracone pokolenie. Rozjeżdża się, a tu drugą Irlandię budować trzeba, żeby zdążyć przed uroczystym Końcem Świata 2012.

 

O, proszę, profesor Iglicka przeprowadziła badania i stwierdziła, że ostatnia polska emigracja nie odniosła sukcesu. Wykształceni ludzie pracują poniżej godności i możliwości. Do tego zatracili wszelkie poczucie własnej wartości. Uważają, że lepiej być nikim tam niż kimś na kimś tutaj. Większość nie chce wracać.

 

A ja wróciłem i co? Zapierdalam w tej rozmiękłej glinie i buduję stadion dla Grzegorza Lato. Niech se łysy strzela te gole jak w ‘74. Państwo mnie wykształciło, to mu teraz coś oddam swoją pracą. Studiowało się archeologię, to się wie, jak stadiony budować.

 

I tak nieźle trafiłem. Można powiedzieć, że mam stanowisko kierownicze. Mogę pokręcić w prawo, mogę w lewo. To w sumie dość intrygujące zajęcie. Wymaga precyzji. Jak się źle pokieruje, będą opóźnienia i UEFA nas zajebie.

 

Mogłem trafić gorzej. Maras sprzedaje dresy. Musiał sam przypakować, żeby zdobyć autorytet u klienteli. Sterydy mu wątrobę rozwalą. Zemści się, oj, zemści to karierowiczostwo. W ciepłym chce robić, niech cierpi.

 

Albo Sajmon. Robi za automatyczną sekretarkę w tanich liniach lotniczych. Podobno nie może powiedzieć nic od siebie. On, człowiek, który całe życie opiera na improwizacji. Napierdala formułki jak maszyna, a jak pierdyknie coś nie tak, to premii nie ma.

 

Na emigracji najlepiej nie było, trzeba przyznać. Jak kto wyjechał odpowiednio wcześnie, to się jeszcze załapał na lanie piwa albo sprzątanie Tesco, ale my? Gówniana robota. Tyle z tego, że sobie pozwiedzaliśmy. Ci frajerzy, co tu zostali, nawet wspomnień nie mają.

 

Napierdalają w tych wsiowych korporacjach. Liżą dupy ubekom, cinkciarzom i innym cwaniakom, co sobie embieje pokupowali albo dorobili się na sałacie czy innych borówach. A jak już myślą, że wreszcie się odkują, odbiją, strzeżone osiedle i terenówkę kupią, to przychodzi kryzys. I w pizdu. Franek Szwajcarski ryje dupę.

 

Stracone pokolenie? Kiedyś to, kurwa, byliśmy Frugo, byliśmy X, byliśmy Generacja Nic, a teraz co? Stracone!? Jak jakieś ofiary losu. Jak dziwki bez szkoły. Kurwa, jaki bezsens. Wykształcili nas za państwowe pieniądze, żebyśmy gary zmywali?

 

Eee, zdałbym do szkoły aktorskiej, to bym teraz rządził. Zagrałbym Mietka w “Klanie” albo płoda w “Majce”… Eeee, chuja bym zagrał przy tych Mroczkach. Lepsza już ta archeologia. Przynajmniej znajomość gleby się w pracy przydaje.

 

Są przecież tacy, którym się powiodło. Żymek jest w zarządzie. Napierdala 24 godziny na dobę. Stać go na zakupy w Almie i jedynkę w InterCity. Jak trochę pożyczy, to i do Peru sobie pojedzie. Tylko nie ma czasu. I zdrowie szwankuje. Trzydzieści lat i wrzód na wrzodzie.

 

Najlepiej zrobili ci, co wyjechali służbowo. Stypendia, doktoraty, tłumaczenia Unii, asystentura europosła. Oni pożyją. W dupie mogą mieć ten syf. To całe przedwiośnie. Tutaj już nie wrócą, chyba że jak Niemcy na Mazury - na sentymentalną emeryturę.

 

Ech, który to już kurs dzisiaj? Piąty? Szósty? Tak zapierdalam, że nie doliczę. Ciekawe, czy zdążymy do Euro? Tutaj to już prawie gotowe, ale w Gdańsku podobno dopiero działki karczują.

 

A w Warszawie nie lepiej. Zlikwidowali targowisko, które żywiło pół Polski, żeby postawić stadion na cztery mecze. Camp Nou z Saskiej Kępy, kurwa mać. Arcydzieło architektury i geografii społecznej.

 

Emigracja to też był jednak syf. Żeby wywalać milion ludzi zagranicę, bo się nie ma pomysłu, co z nimi zrobić. Rozpieprzyliśmy kilka gospodarek naraz. Irlandia leży. Islandia bankrut. Imperium Brytyjskie ledwo zipie.

 

Ale my spoko, my, zielona wyspa w morzu recesji. Ale niech tylko Donaldu wrócą te wszystkie zmywaki. Całe pierdolone stracone pokolenie. Niech wróci i zażąda spełnienia marzeń. Ja im swojej ciepłej posady nie oddam. Za chuja!

 

Tak sobie myślał młody polski inteligent, jadąc betoniarką ku budowanemu stadionu. Magister archeologii, kilkuletni emigrant, persona non grata polskiej modernizacji. Myślał za dużo, jechał za wolno. Majster się wkurwił. Lej, kurwa, ten beton, zawołał.


Marcin Muth

obraz: IDman, Piotr Parda

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.