25 czerwca 2019, wtorek

Czytelnia człowieka dla ludzi

Ludwik Cichy

Słodziaki (opowiadanie)





- Przepraszam, nie ma pan przypadkiem za dużo skóry?


Dalej - Klick!!!






Śnieg kończy już padać, jeszcze tylko ostatnie płatki i... miłe słońce uczyni minus czternaście odczuwalne jak plus cztery. Staje się ładnie. Panna Vicky Mount Art wygania swoje koty na idealnie białe zaspy okrywające trawnik grubą pierzyną, sama staje za sztalugą. Tłuste, leniwe kociarstwo sadowi dupska w śniegu i zamiera w pozach do uchwycenia w stylu art-sfinks. Jest idealne światło do obserwacji aktu twórczego in progres, ale nasz bohater - który na każdym posterunku stara się zbawić świat lub chociaż uczynić go lepszym - dostrzega płaszcz nadający szacowny zwodniczy wygląd Powszechnie Szanowanego. Płaszczydło płynie teatralnie dostojnym krokiem do limuzyny z kierowcą. Bohater staje na szlaku do auta.


- Przepraszam, nie ma pan przypadkiem za dużo skóry?
- Co takiego?!


- Bo ja mam chyba za mało. Pan zobaczy, o, chyba brakuje trochę... to bym przyjął jakby akurat panu zbywało.
- Kretyn!


- A tłuszczu? Tłuszczu by pan nie miał na zbyciu?
- Filister.


- Dziur w zębach też bym wziął odrobinę, jakby było coś z dziur, bo wstyd mi że gęba jak u gimnazjalisty pierwszego lepszego...
- Zaraz poszczuję psem!


- Ale nie ma tu żadnego psa. A coś z łupieżu by było chociaż? Bo widzę - jest z czego odpalić...
- Słuchaj gówniarzu!....


- To chociaż może zapach? Taki fajny oryginalny wczorajszy, wziąłbym trochę od pana, bo już mi się mój wczorajszy wyczerpał całkiem.
- Dzwonię na policję!


- Na tę policję, co ją powołano żeby ranić serce Johna Lennona? Już dawno zatraciła tę zdolność i nikt jej teraz nie traktuje serio. Nic mi pan nie chce dać, no skąpiec normalnie.
- Słuchaj no, coś ty za jeden?!


- Na co dzień zajmuję się karmieniem bakterii do kefiru, żeby świat po każdym przebudzeniu mógł łagodniej wytrzeźwieć w pracy, oraz dla wzmocnienia globalnego libido. A wracając... wziąłbym też trochę pustki z pana głowy; może by dało radę coś odpalić, bo moja dla mózgu przyciasna już się robi głowa?
- Panie, idź pan sobie!


- A, właśnie! Miałem zobaczyć czy nie ma mnie już w jakimś innym newralgicznym miejscu. Dzięki za przypomnienie, do czegoś mi się pan jednak przydał. Pa-pa.


Powszechnie szanowany zajmuje swoje miejsce w limuzynie, a rzeczy wokół mogą wreszcie powrócić na swoje. Panna Vicky Moun Art. kończy szybkie szkice wstępne i wpuszcza przemarznięte tłuściochy do domu. Dni przeważnie bywają dobre, albo mniej dobre, ale ona wie, że ten będzie dla niej bardzo, bardzo; nim zajdzie słońce jej słodziaki będą miały rekordowe wzięcie na facebooku.


Obraz: Vicky Mount Art KLICK!!!

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.