23 września 2019, poniedziałek

Dariusz Łukaszewski

Słońce wzeszło (7)




W górze rozlega się krakanie, ale nie widzimy gawrona. Za to przez biały sufit przelatuje orzech i spada na scenę. To tak absorbuje na chwilę naszą uwagę, że nie zauważamy, kiedy pojawia się Bilgates.




Dźwiga plecak, ale nie wypchany jeszcze miliardami dolarów, tylko trzydziestoma pączkami. To musi być dużo wcześniej, zanim będzie musiał rozdawać milionowe napiwki (fundacjom ratującym wieloryba Arktyki i słonia Afryki) dla ocieplenia swojego łotrzykowskiego wizerunku.

Teraz jest dopiero bystrym młodzieńcem, który przemyka chyłkiem, by nie zostać zauważonym i móc samemu zjeść wszystkie pączki, bez konieczności dzielenia się z kolegami ze wspólnego pokoju. Nie zatrzymany przez nikogo, chowa się pośpiesznie ze swoim skarbem za białą kurtyną.


Wmaszerowuje generał w słynnych okularach z szybkami spawacza, rozgląda się w poszukiwaniu kogoś, komu mógłby wydać jakiś rozkaz i... już ma wymaszerować z pustej sceny, gdy nagle pochyla się i poprawia jeszcze sznurowadło w bucie, dopiero potem wymaszerowuje.


- Smacznego generale – mówi Gryzoń, wpatrując się w miejsce, gdzie przed chwilą jeszcze leżał orzech.

Ciąg dalszy jutro.


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.