20 listopada 2019, środa

Łaskotacz

Łaskotacz

Sprzątanie kobiet w wysokich obcasach
















Poobcowałem z wysoką kulturą

 

rysunek: Andrzej Bobrowski






Powódź nas nie zalała, ale już prawie nas miała zalać, więc wysprzątałem piwnicę. I czego ja tam nie odkryłem podczas tych porządków?! No, Wysokie Obcasy odkryłem, kilka wydań z 2003 i 2001 roku, więc potraktowałem to jako okazję do poobcowania z wysoką kulturą kobiecą. I sobie poobcowałem.


Z Wirginią Wolf (1882 – 1941), którą Wysokie cytują między innymi tak:


„Kiedy wszystkiego dwa czy trzy razy czułam pociąg fizyczny do mężczyzny, okazywał się tak tępy, szarmancki, zajęty polowaniem na lisy i nudny, że ja – będąc tak odmienną – mogłam się tylko odwrócić i pogalopować w przeciwnym kierunku."


I z Sylwią Plath (1932 – 1963), która w Wysokich mówi o swoim Tedzie Hughesie coś takiego:


„Nie mogę, nie mogę, ja się męczę, a on bryluje w literackim światku, pośród adorujących go kobiet. Tyle w niego włożyłam, tyle uczucia, pracy... i nic."


Mam jeszcze kilka wydań do poobcowania z wysoką kulturą według przepisu Wysokich.

Tylko po co miałbym czytać coś, co redukuje twórców do roli rekwizytu/argumentu mającego uzasadnić podskórną, ale naczelną tezę, że faceci to potrafią tylko pochwalić kotlet barani, albo golonkę z kapusią? Takie to bydlęta, a ich twarz przypomina wykrzywiony pysk zwierzęcy, więc sceneria świata nie może zyskać przez nich  blasku. Z punktu widzenia gatunku takie myślenie, jest co najmniej kłopotliwe wysoce.  A jak sobie człowiek zda sprawę, że głównym – o ile nie jedynym – celem wydawania tego dodatku do michnikowej Gazety jest pozyskanie kolorowych  reklam Nivea, czy ceramidów w szamponie, które polepszą włosy o 73,48%, to powody skłaniające do lektury stają się błahe. I tego stanu nie  odmieni nawet - czysto hipotetyczne -  przypuszczenie, że Kinga Dunin nagle coś dobrze, uniwersalnie i ładnie nauczy się napisać.

Muszę też wyznać, że osobiście uważam publicznie masową twórczość Lady Pank – starych pierdzieli skłonnych oszukiwać dzieci dla braw przełożonych na pieniądze – za mniej szkodliwą od misji realizowanej przez Wysokie – te ostatnie mają poważniejsze ugruntowanie i większe/mocniejsze pole rażenia. No i większe nazwiska do swojej roboty - zwodniczej krucjaty - są w stanie zaprzęgnąć. Niż Jasia Bo.


Podsumowując, dla jasnej jasności - nie jestem zwolennikiem wykorzystywania Wirginii Woolf i Sylwii Plath do żyrownaina strategii mrketingowo-handlowych Wysokich Obcasów.

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.