18 października 2019, piątek

Czytelnia człowieka dla ludzi

Ludwik Cichy

Szczęście kobiety

 

Miała prawie 16 lat i była nieszczęśliwa z bardzo wielu powodów. On miał lat 17 i też był bardzo nieszczęśliwy z wielu powodów. Gdy się spotkali, to wcale nie stali się dwa razy bardziej nieszczęśliwi. 

 

ilustracja: Tomasz Bohajedyn





Szczęście kobiety

 

Miała prawie 16 lat i była nieszczęśliwa z bardzo wielu powodów. On miał lat 17 i też był bardzo nieszczęśliwy z wielu powodów. Gdy się spotkali, to wcale nie stali się dwa razy bardziej nieszczęśliwi. Gdy się spotkali na zajęciach pe-o, z ratowania manekina, to byli bardzo szczęśliwi. I tak już pozostało. Powody nieszczęść przestały być ważne. Okazało się, że były ważne tylko z powodu braku innych, naprawdę ważnych powodów, dla których teraz mogą być szczęśliwi. Nauczył się dla niej grać piosenkę na czerwonej gitarze, a ona poprosiła babcię, żeby zrobiła mu na drutach ciepłe skarpetki  w kolorowe prążki wokół kostek. Zimą pożyczył od ojca audi z czarnymi skórzanymi siedzeniami, które były podgrzewane i zrobił z nią parę kółek wokół ratusza na rynku. Kiedy już wygrzali sobie plecy, zwrócił auto ojcu. Bardzo podobała jej się ta przejażdżka. Latem pokazał jej jak się rzuca toporkiem – 600 gramów. Mieli w dupie cały świat. Nie rozumiał, kiedy powiedziała mu, że muszą przestać się spotykać. Ona też nie potrafiła tego dobrze wytłumaczyć. Wiedziała tylko, że nic nie trwa wiecznie, więc woli tak. Powiedziała, że woli teraz, gdy wszystko jeszcze od nich zależy, że będą mieli wspaniałe wspomnienia, a on na zawsze pozostanie jej jedyną miłością. Wtedy zdjął czapkę z napisem żywiec na krystalicznie czystej górskiej wodzie trade mark i potarł prawą dłonią skórę za prawym uchem.

- Życie nie polega tylko na wytwarzaniu wspomnień, nawet najlepszych – powiedział.

- Wiem, i się boję.

- A konkretnie?…

- Że przestaniesz być dla mnie wszystkim. Jak sobie wyobrażę, że kiedyś będę w stanie pomyśleć o tobie tak, jak moja mama o ojcu, to czuję obrzydzenie do siebie.

- Ale może ja to zrozumiem i dzielnie zniosę.

- No właśnie.

Przez krótką chwilę milczeli.

- Nie wiem, co miałbym bez ciebie robić – powiedział. – Co w ogóle mam zrobić teraz?

- To bez znaczenia co zrobisz. Dla mnie będziesz zawsze najważniejszy. Z powodu tego, co już zrobiłeś.

- Już mówisz o mnie jak o wspomnieniu.

- Nie próbuj go zepsuć. Proszę. 

Znów przez chwilę milczeli i znów on przemówił pierwszy:

- A nie mogłabyś zacząć wspominać mnie za rok, na przykład?

- Mogę – zgodziła się po namyśle. 

I w taki to sposób przeżyli rok, podczas którego wyprodukowali bardzo dużo bardzo dobrych, niezwyczajnych wspomnień. Teraz, kiedy to już są bardzo dawne wspomnienia, ona chętnie sięga do nich pamięcią, mimo, że potrafi już o nim pomyśleć gorzej niż jej matka o ojcu. On umarł pięć lat temu, dławiąc się kawałkiem białej kiełbasy podczas ostrego rzygania pod nocnym. Prawdę mówiąc, czekała już na  śmierć tego człowieka, który przez ostatnich 12 lat zatruwał jej życie. Wiedziała, że wygląda wciąż atrakcyjnie, więc wszystko może się jej jeszcze zdarzyć. Ale nigdy nie żałowała tego roku, kiedy byli umówieni na wytwarzanie wspomnień. Wyprodukowali ich co nie miara. I nic tego nie potrafiło zmienić. Nawet nędzny żywot, jaki stał się później ich udziałem i jaki nauczyli się znosić, jak wszyscy.

 

 

Ilustracja: Tomasz Bohajedyn 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.