20 października 2019, niedziela

Teksty i nadteksty

Tresowanie Dziewczynek




Idealna kandydatka na top modelkę da się obrzucić błotem i będzie z tego powodu chichotać.

 

Fot. za: Top Model – Oficjalne strona programu


 

 

 

Agnieszka Jucewicz

Fragment tekstu z Wysokich Obcasów

 

Idealna kandydatka na top modelkę nie musi mieć 180 cm wzrostu, rozmiaru 34 i wyjątkowej osobowości. Nie musi być nawet fotogeniczna. Musi natomiast umieć znosić serię mniejszych i większych upokorzeń. Do takiego wniosku doszłam, oglądając kolejny odcinek programu „Top Model”.

To taka dziewczyna, która da się obrzucić błotem i będzie z tego powodu chichotać. Pozwoli się obrażać i przyzna, że na to zasługuje. Nie załamie się, kiedy usłyszy od jury, że jest „za stara” i wygląda jak „słoń morski wyrzucony na brzeg”. Nie zaboli jej, że ma „tępe spojrzenie” i że znowu zawiodła. Określenie „skwara” oraz „przyjaciółka Paris Hilton” będzie ją motywować. Na uwłaczającą prośbę: „Błagam, nie rozbieraj się już więcej, bo wyglądasz jak facet” - uśmiechnie się, jakby to był świetny żart. To dziewczyna, która rozbierze się do naga, mimo że do tej pory nie rozebrała się nawet przed swoim chłopakiem. Wegetarianka zapozuje z surowym mięsem w zębach, bo to oznaka profesjonalizmu, a ona chce uchodzić za profesjonalistkę. Zdejmie majtki, żeby lepiej wczuć się w rolę, bo fotograf ją przekona, że inaczej się nie da, chociaż jest to absolutnie zbędne.

Ma być jak modelina plastyczna w rękach: giętka, uległa, odczłowieczona. Musi udowodnić, że jej zależy. A zależy jej najbardziej na świecie, więc na potrzeby show przejdzie na wąskiej taśmie zawieszonej trzydzieści metrów nad ziemią, tak jakby szła po wybiegu. Przebiegnie ścieżkę zdrowia na poligonie wojskowym, żeby wywalczyć profesjonalną sesję fotograficzną. Zdobędzie na imprezie w klubie wizytówki od celebrytów - bo takie ma zadanie, mimo że będzie mieć wrażenie, że ociera się o coś śliskiego i obrzydliwego. Będzie się całować z obcym mężczyzną, pozując do reklamy bielizny, bo kim ona jest, żeby odmówić? A jak odmówi, to sorry, mała, ale na twoje miejsce czekają setki innych. Tu już nie jest Polska. This is Poland.

 

 

(…)

W twojej miejscowości już nie mówią o nikim innym, tylko o tobie. Cała rodzina, znajomi, znajomi znajomych siedzą co tydzień przed telewizorem i są świadkami, jak robimy z ciebie człowieka. Otaczasz się znanymi fotografami, modelkami i projektantami. To wszystko może być twoje, więc bądź wdzięczna, nie marudź i rób, co ci każą! A jak się nie podoba, to won. Nie szkodzi, że i tak się nie nadajesz, bo masz tylko 173 cm wzrostu lub jesteś stanowczo za stara, bo masz już 25 lat. Zostałaś wybrana. Jesteś finalistką „zajebistego” programu. My ci dajemy szansę, a ty nam daj siebie. W całości. Opowiedz nam o tym, jak porzucili cię rodzice, jak twoja matka zginęła w wypadku samochodowym na twoich oczach, jak tańczysz na rurze, żeby utrzymać siebie i siostrę. My będziemy o tym przypominać widzom nieraz, żeby cię pokochali, a my żebyśmy mogli na tym zarobić. Może ktoś cię dostrzeże, może nakręcisz kiedyś jakąś reklamę, może nawet pojedziesz do Mediolanu. Ty w to wierzysz, bo masz niecałe 20 lat, jesteś z małej miejscowości i ludzie ci mówią, że jesteś piękna. Prawda jest taka, że nam nie zależy na tobie. My tu jesteśmy dla kasy. Ten program robiony jest po to, żeby kasę generować. A tę kasę robimy dzięki tobie - dzięki temu, że jesteś młodziutką, piękną dziewczyną z marzeniami na przemiał.

Ja wiem, że telewizja typu reality show to szczególnie obrzydliwy produkt. Nie ma tu miejsca na klasę ani nawet na finezję. Brzydzi mnie jednak podłość tego programu. Brak umiaru w upokarzaniu pod płaszczykiem glamour.

Jeśli taka naprawdę jest ta branża, może tym lepiej, że mamy szansę przyjrzeć się jej z bliska. Obecność ludzi z branży w tym programie jest dla mnie zrozumiała. Ale mylenie chamstwa z profesjonalizmem już nie.


(…)
To, co budzi we mnie zupełne niezrozumienie, to pojawienie się w programie osoby przedstawionej jako „najostrzejsza feministka w Polsce”. Sam fakt, że wzięła ona udział w programie (odcinek piąty), który polega m.in. na selekcji, wymazywaniu osobowości, a przy okazji gnojeniu pięknych, często pokaleczonych przez życie dziewczyn, jest dla mnie po prostu niesmaczny. Kiedy posługuje się tym samym językiem, któremu wielokrotnie się sprzeciwiała, komentując: „No, nogi ładne, but dobry”, albo do 17-letniej dziewczyny, która odmówiła rozebrania się do sesji, mówi: „To jak wyobrażasz sobie pracę modelki? Bo chyba modelki są od tego, żeby się dostosowywać” - to wszystko się we mnie trzęsie. Chciałabym zapytać Kazimierę Szczukę, co się stało z jej siostrzanymi uczuciami. I czy telewizja, jak mówią, tak dobrze płaci, że warto o nich zapomnieć?

 

Agnieszka Jucewicz

Cały tekst tutaj: http://www.wysokieobcasy.pl

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.