23 października 2019, środa

Trochę Gombrowicza

Redakcja

Trochę Gombrowicza 11

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, fragment 11




 

 

 

1958

III 

 

 

 Środa

 

 

Spacerowałem po alei eukaliptusowej gdy wtem zza drzewa

wylazła krowa.

 

 

Przystanąłem i spojrzeliśmy sobie oko w oko.

 

 

Jej krowiość zaskoczyła do tego stopnia mą ludzkość —

ten moment, w którym spojrzenia nasze się spotkały, był tak

napięty — że stropiłem się jako człowiek, to jest w moim,

ludzkim, gatunku. Uczucie dziwne i bodaj po raz pierwszy

przeze mnie doznane — ten wstyd człowieczy wobec zwierzę-

cia. Pozwoliłem żeby ona spojrzała na mnie i zobaczyła mnie —

to nas zrównało — wskutek tego stałem się także zwierzęciem —

ale dziwnym, powiedziałbym nawet, niedozwolonym. Poszedłem

dalej podejmując przerwany spacer, ale poczułem się

nieswojo... w naturze, która osaczała mnie zewsząd i jakby...

oglądała mnie.

 

 

 

Fragment pochodzi z:
Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, Wydawnictwo Literackie
Ilustracja: Andrzej Bobrowski

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.