23 października 2019, środa

Trochę Gombrowicza

Redakcja

Trochę Gombrowicza 12

 

 

 

 

 

Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, fragment 12


 

 

1958

VII

 

 

Środa

 

 

Nie wiedziałem, co robić, przypomniałem sobie, ze N.N.

(właściciel bazaru) zaprosił mnie na kolację, poszedłem...

żeby spróbować szczęścia, a nuż się uda... Ale na mój widok

ogłoszono zbrojne pogotowie, podwojono straże, wytoczono

działa!

 

 

Miałem wrażenie, ze szturmuję obronną pozycję. Pan domu

za parapetem sztucznej dobroduszności. Pani domu i jej ciotka,

Raquel, stara panna, na szańcu pryncypiów św. katolickich

z bronią gotową do strzału na wypadek gdybym podpuścił

jakie bluźnierstwo (z tymi intelektualistami nic nie wiadomo!).

Panna opancerzona zdawkowymi uśmiechami i częstująca

Sałatą. Syn, inżynier, w miękkiej koszulce, pulchny, schludny,

z wąsikiem, z pierścionkiem, z zegarkiem, komfortowy —

arcydzieło samowystarczalności.

 

 

 

Fragment pochodzi z:
Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, Wydawnictwo Literackie
Ilustracja: Fragment scenografii Agnieszki Jarząb

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

VUrOgnlP (0)~NzAfYEABKQyt, 2011-04-25 08:21:46

Hey, that's the graeetst! So with ll this brain power AWHFY?

Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.