22 października 2017, niedziela

Trochę Gombrowicza

Redakcja

Trochę Gombrowicza 15


Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, fragment 14



Czytam Sienkiewicza. Dręcząca lektura. Mówimy: to dosyć

kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha —

i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera!

i czytamy w dalszym ciągu, urzeczeni.


dalej Klick!!!

Foto: Angelo Musco


 

 

UZUPEŁNIENIE

SIENKIEWICZ


Czytam Sienkiewicza. Dręcząca lektura. Mówimy: to dosyć

kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha —

i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera!

i czytamy w dalszym ciągu, urzeczeni.


Potężny geniusz! — i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego

pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii,

to Dumas Ojciec pierwszej klasy. Trudno też w dziejach

literatury o przykład podobnego oczarowania narodu, bardziej

magicznego wpływu na wyobraźnię mas. Sienkiewicz,

ten magik, ten uwodziciel, wsadził nam w głowy Kmicica

wraz z Wołodyjowskim oraz panem Hetmanem Wielkim

i zakorkował je. Odtąd nic innego Polakowi nie mogło

naprawdę się podobać, nie antysienkiewiczowskiego, nic

asienkiewiczowskiego. To zaszpuntowanie naszej wyobraźni

sprawiło, że wiek nasz przeżywaliśmy jak na innej planecie

i niewiele z myśli współczesnej przenikało w nas. Przesadzam?

Gdyby historia literatury przyjęła jako kryterium

wpływ sztuki na ludzi, Sienkiewicz (ten demon, ta katastrofa

naszego rozumu, ten szkodnik) powinien by zajmować w niej

pięć razy więcej miejsca niż Mickiewicz. Któż czytał Mickiewicza

z własnej i nieprzymuszonej woli, któż znal Słowackiego?

Krasiński, Przybyszewski, Wyspiański... byłoż to coś więcej

niż literatura narzucana, literatura wmuszana? Lecz Sienkiewicz

to wino, którym rzeczywiście upajaliśmy się i tu

serca nasze biły... i z kimkolwiek się rozmawiało, z lekarzem,

z robotnikiem, z profesorem, z ziemianinem, z urzędnikiem,

zawsze natrafiało się na Sienkiewicza, na Sienkiewicza jako

na ostateczny, najbardziej intymny sekret polskiego smaku,

polski ,,sen o urodzie". Często był to Sienkiewicz zamaskowany

— lub nie wyznany tylko, wstydliwie tajony — albo

nawet czasem zapomniany — lecz zawsze Sienkiewicz. Dlaczego

po Sienkiewiczu pisano jeszcze i wydawano książki —

które nie były już książkami Sienkiewicza?
(...)


Fragment pochodzi z:
Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1953-1958, część UZUPEŁNIENIE, rozdział SIENKIEWICZ
Wydawnictwo Literackie


Ilustracja: Angelo Musco Klick!!!

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.