17 sierpnia 2019, sobota

Trochę Gombrowicza

Redakcja

Trochę Gombrowicza 7

 

 

 

 

 

 

 

Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1961-1966, fragment 7


 

 

1961

III

 

 

Nazajutrz

 

 

Boże mój, cóż to za rodzaj nieskończoności nam proponujesz?

Określiłbym ją jako ,,wewnętrzną", zawartą we własnym

naszym łonie.

 

 

Dziwne doprawdy, że nie możemy wyczerpać naszego

gatunku, iż nigdy nie zdołam poznać wszystkich ludzi (daleko

mi do tego!), że nie będę mógł powiedzieć: oto kres, zobaczy-

łem już wszystkich, więcej nie ma.

 

 

Ciągle natykać się na nowy wariant człowieka — na ludzkość

w każdym odmienną — i wiedzieć, że tym wariantom

nie ma końca — i że naładowani jesteśmy nieskończonością

innych możliwych kombinacji — i że nie ma takiego człowieka,

który by nie był możliwy w bliższej lub dalszej przyszłości...

ależ to jest wewnętrzna otchłań! To prowadzi do rozwydrzenia

wyobraźni! To obala wszystkie normy, psychologiczne,

moralne i inne, ma się wrażenie, że jesteśmy rozsadzani,

nie duchem bynajmniej, a spiskiem spółkujących ciał stwarzających

wariant.

 

 

 

Fragment pochodzi z:
Witold Gombrowicz, DZIENNIK 1957-1961, Wydawnictwo Literackie
Ilustracja: obraz Mariusza Kałdowskiego

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

(0)~yacek, 2011-03-17 23:24:24

ten Pan to wielka głowa i lubię Go

Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.