3 czerwca 2020, środa

Łaskotacz

Łaskotacz

Uratowanie ślimaków






W jego domu nie było brutalnych łapek na szczury i myszy.





Jako dziecko brzydził się pająkami, więc nie mógł odrywać im nóżek, jak inni chłopcy. Żab też się brzydził, więc ominęło go dmuchanie przez słomkę i puszczanie na wodzie rozdętych, żywych piłeczek. Młodość upłynęła mu też ekologicznie; nigdy nie dotknąłby robaka, żeby nadziać go na haczyk wędki, a sama myśl o zetknięciu dłoni z oślizłą rybą przyprawiała go o mdłości. Przyjaźń z naturą przeniósł z sobą w dorosłe życie; w jego domu nie było brutalnych łapek na szczury i myszy. Wysypywał w ogrodzie pachnące trujące granulki, a szczury unosiły je w swoich pękatych brzuchach daleko do swoich nor, gdzie zostawały na zawsze. Podziwiał naturę jeżdżąc na rowerze ścieżką wzdłuż rzeki. Stan idealnej harmonii z przyrodą zakłócały odgłosy pękających skorup ślimaków, które niechcąco miażdżył kołami. Skupił się na tym, żeby omijać ślimaki, dżdżownice, świerszcze i żuki wyłażące na ścieżkę prosto pod koła. Z czasem stał się prawdziwym mistrzem slalomu, udawało mu się uratować bardzo wiele ślimaków przed rozjechaniem. Codziennie wyprawiał się na ścieżkę rowerową z myślą o uratowaniu jeszcze większej liczby ślimaków przed śmiercią. Jeździł coraz dalej, żeby ratować coraz więcej zwierzątek. Dzień bez roweru uważał za dzień stracony. Ratowanie ślimaków przed śmiercią stało się jego obsesją. Dzisiaj też wyprawi się na ratunkową ekspedycję. Strach pomyśleć ile niewinnych istnień nie zostałoby uratowanych, gdyby uległ tak powszechnemu lenistwu i popełnił grzech zaniechania, oddając się na przykład piwu z kolegami, od którego się gnuśnieje i obojętnieje na sprawy świata. Właśnie widać jak wyprowadza rower z garażu.

 

Rysunek: Tomasz Bohajedyn

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.