17 października 2019, czwartek

Dariusz Łukaszewski

W moim mieście jest 42 wariatów - cz.3


Rysunek: Anna Cięciel-Łukaszewska




Pisać nie umiem, to chociaż opowiem o wariatach z miasta mojego.

W moim małym mieście jest 42 wariatów. Ale ciężko spotkać wszystkich razem. Ta sztuka jeszcze nikomu się nie udała, bo przecież ludziom przeważnie nic się dzisiaj nie udaje. A w moim mieście, w Ameryce nie położonym, a nawet w Londynie nie i w Berlinie bynajmniej też, nic się udać nikomu nie powinno nawet; może jakby miasto moje małe przenieść do jakiejś zagranicy euro strefy, to by korzystniej się tu rzeczy od razu działy zaczęły.

- Ale tu trąci atmosferą polskiej książki z demobilu kserem robioną – konstatuje Konstancja Patrycja nazwisko nomen omen Czubkówna (wariat o 28 numerze zaraz za Mieszka numerem wariata). - Lepiej się zajmę swoimi myślami refleksją, to mi szybciej do obiadu zleci: - Widziałam morze w telewizji, i wieloryba co się wciąż kąpie tylko i pływa i dinozaura, ale nie przypuszczam bezrefleksyjnie zaraz, że to istnieje naprawdę; myślę raczej domniemywam, że taki tylko film dla rozrywki bezrobotnych puszczają, jak o aniołach na przykład. No czy film o aniołach obejrzany może być dowodem na istnienie aniołów naprawdę? No, naprawdę... A teraz przejdę się powietrzem atmosferycznym pooddycham, coś na obiad kupię, najchętniej knedle z mąki biedronki, po sześć paczkowane dla wygody taniości, i jeszcze promocja do tego: w co drugiej paczce niespodzianka śliwki kawałek we knedlu, tylko która paczka co druga? Jak tu wybrać żeby wygrać i po stronie współczujących stanąć, a nie tych do współczucia przeznaczonych, co nie wygrali.
Czytała Konstancja, że w życiu lepiej być ratującym niż ratowanym, więc wygrywającym lepiej też.

I poszła. I szła obok klombu z ławką na której menel świeżo wybudzony powiódł wzrokiem za jej ciałem - w szwach się rozłażącym, ale tylko tu i tam – zamyślił się, zadumał czyby w Konstancji posturze kobiety nie dojrzeć, zagwizdać może, bluzga puścić by wypadało pikantnego?... ale zniechęcić potrafił się, zwalczyć wzbierającą ochotę nieprzepartą, bo w gruncie rzeczy wybredny był na kobiety. I tak, nic nawet nie wiedząc przeczuwając, straciła Konstancja okazję szanse na użycie riposty dosadnej, długo wymyślanej specjalnie na okazje takie, które jak ta, nie następowały. Ale jutro też jest dzień, przynajmniej zawsze był jutro, więc i nadzieja jest na wszystko bez cenzury, co ją jeden taki Wałęsa przeskoczył przez płot raz na jutro.

cdn

 


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.