13 grudnia 2019, piątek

Malarze

Kasia Kałdowski

Witkacy, Londyn - XXI wiek

 

Kasia Kałdowski, kurator wystawy „Stworzenie świata za Witkacym” przesłała nam kilka obrazów malarzy należących do Zrzeszenia Polskich Artystów Plastyków w Wielkiej Brytanii (APA). Wystawa odbyła się w październiku 2009 r, w Londynie. To wydarzenie zainspirowane twórczością epoki Witkacego, było zarazem hołdem, jaki artyści XXI wieku złożyli twórcom wieku XX.


 

 

Na wystawie zaprezentowane zostały prace następujących artystów:
Janina Baranowska, Sławek Blatton, Joanna Ciechanowska, Mańka Dowling, Ela Chojak , Agata Hamilton, Raya Herzig, Maria Hutton, Marysia Jaczyńska, Maria Kaleta, Krystyna Kaplan, Mariusz Kałdowski, Ela Lewandowska, Alicja Mazur, Olga Sienko, Ewa Webb.

Przedstawiono prace specjalnie stworzone na wystawę oraz obrazy z dorobku twórców. W katalogu znajdujemy tekst dr Anny Żakiewicz:

Legacy, czyli co nam zostało z Witkacego?

 

Jeden z najwybitniejszych polskich artystów, Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany Witkacym (ur. 24 lutego 1885, zm. 18 września 1939) był jednocześnie malarzem i fotografem, pisał dramaty i powieści, uprawiał filozofię. W każdej z tych dziedzin osiągnął znakomite wyniki.

I chociaż są to różne dziedziny twórczości, tworzą one całość połączoną wspólną ideą Czystej Formy, czyli stworzenia dzieła sztuki doskonałego, którego podstawą jest uczucie metafizyczne, poczucie jedności w wielości, doznanie uniwersum w jego najczystszej postaci.

 

Koncepcję Czystej Formy Witkacy sformułował ostatecznie w roku 1919, kiedy to opublikował swoje pierwsze dzieła teoretyczne – Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia oraz Teatr, a zaraz potem namalował kilkadziesiąt obrazów, które teorię Czystej Formy realizowały w praktyce. Każdy z obrazów to osobny świat zawierający w sobie mnogość innych światów, bo generalną zasadą filozofii artysty była jedność w wielości.

 

Poza założeniami teoretycznymi i filozofią Witkacy wykorzystywał w swoich pracach zarówno doświadczenia życiowe, jak i swoje lektury (te poważne i te lżejsze), a także to, co uważał za interesujące i ważne w dziełach innych artystów – malarzy i pisarzy, z których dzieł czerpał inspirację, cytując motywy i formy. Wszystko to przetwarzał w swoisty sposób, według recepty zawartej w swojej teorii, gdzie pisał m.in. o procesie powstawania obrazu, który „zjawia się od razu w wyobraźni artysty albo jako bezprzedmiotowa wizja wzrokowa z mniej lub więcej określonymi napięciami kierunkowymi mas poszczególnych, albo też masy te pojawiają się jako sylwety przedmiotów i moment uprzedmiotowienia ich wskutek ich napięć jako taki nie jest wyodrębniony. Na ten moment upodobnienia się mas kompozycji do takich, a nie innych przedmiotów składa się cała psychika danego artysty, wszystkie jego wspomnienia przeżyć dawnych, cały jego świat wyobrażeń i uczuć, który czyni to, że niezależnie od jego zdolności przeniesienia wizji w rzeczywistość jest on tym właśnie, a nie innym Istnieniem Poszczególnym, o takim właśnie charakterze i właściwościach psychicznych. Mówiąc inaczej: pierwotne uczucie metafizyczne, czyli bezpośrednie pojmowanie jedności w wielości jako takiej, polaryzuje się, indywidualizuje się w całości jego psychiki, aby stać się następnie zobiektywizowaną, oderwaną konstrukcją Czystej Formy, taką, a nie inną, noszącą w sobie ślady samego procesu indywidualizacji, bez której nie ma prawdziwego dzieła sztuki.”

 

W efekcie takich przekonań, każda z kompozycji, które Witkacy namalował w latach 1918-1925 zawiera nie tylko szereg motywów i form o różnej proweniencji, ale i szereg opowiadań połączonych w jedno. Znakomitym tego przykładem jest duży obraz olejny z lat 1921-1922 Stworzenie świata (obecnie w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi). Przedstawia on moment kreacji, ale – poza tytułem – próżno by w nim szukać cytatów z Genesis. Jest to stworzenie świata według Witkacego, którego centralnym punktem jest stworzenie kobiety – źródła życia, ale też źródła upadku i grzechu. Jej nagie, odwrócone tyłem do widza ogromne ciało o solidnych pośladkach, dużych, opadających piersiach i długich, wijących się kończynach stanowi środek kompozycji osadzonej w wielobarwnym, fantastycznym pejzażu. Na głowie kobiety o krótkich jasnych włosach przepasanych czerwoną wstążką spoczywa ręka brodatego starca, Boga Stworzyciela – postaci zapożyczonej ze znanego witraża Stań się!, także przedstawiającego moment stwarzania świata zaprojektowanego przez Stanisława Wyspiańskiego dla krakowskiego kościoła franciszkanów.

 

Wokół postaci centralnej rozgrywa się szereg scen, w których uczestniczą dziwaczne postacie. Bezpośrednio nad kobietą, między chmurami, unosi się czerwony potworek o łysej głowie i wytrzeszczonych oczkach – ni to plemnik ciągnący za sobą wijącą się witkę, ni to nie w pełni ukształtowany embrion połączony z kobietą skręconą pępowiną. Po prawej u góry widzimy trzy równie potworne postacie, z których jedna trzyma w ręku butelkę, po lewej zaś, poniżej Boga Stworzyciela, wyłania się egzotyczna postać w wielkiej niebieskiej czapie o sinej twarzy z długimi zakręconymi ku górze wąsami przytulająca do piersi cztery szarawe potworki.

 

Pierwszy plan kompozycji to strefa zwierząt. Pośrodku puszy się fioletowozielony paw dumnie wypinający pierś i depczący kolczaste kule, po lewej dwa koty jedzą czerwone owoce z dużych niebieskich mis (choć jeden z nich raczej rzyga, niż je), po prawej – zielona żaba unosi w przednich łapkach niebieską kulę. Wizja Raju? Jeśli tak, to jest to Raj pełen pokus z główną Kusicielką-Kobietą w centrum. Towarzyszą jej grzechy pijaństwa, obżarstwa i pychy, a kule – zwłaszcza kolczaste – to w pracach Witkacego symbole narkotyków. Jednocześnie obraz jest niezwykle atrakcyjny wizualnie – ekspresyjny i kolorowy, bo przecież pokusa musi mieć efektowne, wabiące oko opakowanie...

 

Zwraca uwagę addytywność tej kompozycji – składa się ona z szeregu scen i postaci, które mogłyby żyć życiem samodzielnym, niemniej – zestawione razem tworzą właśnie ową jedność w wielości postulowaną przez artystę. A zgrzytliwe kolory – kontrastujące ze sobą barwy dopełniające: czerwień i zieleń, żółć i fiolet, błękit i oranż tworzą w efekcie harmonię według najlepszych zasad teorii koloru.

 

Pomysł Kasi Kaldowski, by właśnie ten obraz podzielić na części i poprosić grupę polskich artystów mieszkających w Londynie o namalowanie własnych wizji stworzenia świata będących jednocześnie fragmentami jednej, wspólnej, jest w istocie swojej bardzo witkacowski – zgodny zarówno z jego teorią, jak i praktyką malarską i nie tylko. W efekcie powstało dziewięć różnych światów będących artystyczną polemiką z artystą i jego dziełem, ale też i z innymi twórcami. Do prac malarskich artyści dopisali własne komentarze zawierające ich przemyślenia głównie na temat Witkacego, ale też na temat sztuki i życia w ogóle. Niektóre z nich wyjaśniają takie, a nie inne odczytanie Stworzenia świata. Zderzenie dziewięciu różnych indywidualności twórczych ze sobą nawzajem oraz ich wszystkich z wielką osobowością Mistrza dało w efekcie bardzo interesujący rezultat.

 

Dobrze się stało, że niektóre części powstałej w ten sposób kompozycji zachowały pierwotne formy obrazu Witkacego, inne zaś to swobodne jego interpretacje, wariacje na temat twórczości i tworzenia oraz Tajemnicy Istnienia. Centralna, najważniejsza część przedstawiająca kobietę została zachowana – jej postać jednak uwspółcześniono dodając jej tatuaże i piercingi powtarzające niektóre formy zaczerpnięte z dzieł malarskich Witkacego oraz inskrypcje, które chętnie stosował, zwłaszcza w swoich rysunkach. „Starałam się zaakceptować ideę malarza, a nie polemizować z nim” – stwierdziła autorka tej części Stworzenia, Ela Chojak Myśko. Dopełniający postać kobiety plemniko- czy też embrionokształtny czerwony potworek także nie odbiega zasadniczo od oryginału. „Cała przyjemność po mojej stronie” – pogodnie stwierdził, nie wdając się w dalsze szczegóły, jego od-twórca, Sławek Blatton.

 

Ale już twarze Boga Ojca i egzotycznej postaci w czapie poniżej zostały znacznie przetworzone, i to z godną samego Witkacego przewrotnością. Joanna Ciechanowska, która Stworzyciela Wszechrzeczy zamieniła w Michaela Jacksona przypomina, że Tajemnica Istnienia była dla Witkacego nie do rozwiązania, podobnie zresztą, jak i kwestia wyboru, co lub kogo mamy czcić... A więc – dlaczego nie zmarłego niedawno Króla Popu?

 

Agata Spus Hamilton z kolei jako komentarz do interpretacji swojego fragmentu obrazu przywołała piosenkę-wiersz Jacka Kaczmarskiego z 1980 r. kończący się słowami „gdy będzie trzeba, sam odbiorę światu Witkacego”... Agata jednak robi coś całkiem przeciwnego – oddaje nam artystę umieszczając jego twarz poniżej Boga (bożka?)-Jacksona w miejsce egzotycznej postaci w wielkiej czapie.

 

Z lewego dolnego rogu kompozycji zniknęły żarłoczne koty – zamieniły się w parę nagich ludzi z psem i koniem na tle sielankowego pejzażu. Na grzbiecie konia siedzi czarny kruk, a autorka tej wizji, Janina Baranowska sugeruje, że pies zaraz zje kruka, bo po wygnaniu z Raju żywe istoty, tracąc niewinność stały się dla siebie śmiertelnymi wrogami. Artystka dopisuje więc do dzieła Stworzenia dalszy ciąg, tworząc syntezę dziejów ludzkości w ogóle.

 

Na pierwszym planie kompozycji pozostał dumnie napuszony paw o bogatym, wielobarwnym upierzeniu i długim, spiralnie skręconym ogonie oraz zielona żabka ciesząc oczy i swoim dekoracyjnym wdziękiem kojąc nieco rozkołysane emocje... Maria Kaleta w pozornym szaleństwie Witkacego odkrywa całkiem zdrowy racjonalizm i konstruktywne myślenie, a Mariusz Kałdowski wprowadza „kosmiczne” tło, bo w pierwowzorze słusznie dopatrzył się „galaktyk wszechświata, życia, radości... pokus”.

 

Jednak pusty, czerwony pejzaż powyżej, z wpisaną weń leżącą nagą postacią na powrót wprowadza dramatyczne akcenty uzasadnione przez autorkę, Alicję Mazur, cytowanym przez nią przesłaniem Papieża, Benedykta XVI o potrzebie uwolnienia życia i świata od zatrucia i zanieczyszczenia mogących zniszczyć całą naszą teraźniejszość i przyszłość.

No i wreszcie ostatnia część, której autorka, Olga Sienko nieco przekornie postanowiła zastąpić żółte stwory kuszące błękitną butelką czymś pozytywnym, czymś, co jej samej daje energię i moc tworzenia. Namalowała bajkowego konia, psa-borzoja oraz paletę malarską, a w to wszystko wkomponowała samą siebie – uproszczoną czerwoną sylwetkę kobiecą ujętą z profilu. Mimo odmienności motywu i barw fragment ten powtarza po witkacowsku bujne, nakładające się na siebie formy o bliskiej pierwowzorowi ekspresji.

 

Artyści wyczarowali w scenie Stworzenia swoje własne światy, wpisali w nią swoje własne przemyślenia posługując się własnymi środkami ekspresji. Jednak główna zasada kompozycji jest ta sama, co u Witkacego: kreatywność, umiejętność twórczego wykorzystania zastanej rzeczywistości oraz jedność w wielości. W komentarzach słownych towarzyszących dziełu twórców nowego Stworzenia obrazoburcze zastąpienie Boga Stworzyciela bożkiem popkultury spotyka się z przestrogami Papieża, powaga filozofii kontrastuje z artystycznym żartem, a fascynacja pomysłami Witkacego posiłkuje się słowami barda przemian społeczno-politycznych w Polsce w 1980 r., Jacka Kaczmarskiego. Wszystko to nieoczekiwanie współbrzmi zarówno ze sobą, jak i pierwowzorem – wielkim obrazem Witkacego namalowanym prawie 90 lat temu. Pokazuje, że to, co artysta ten zostawił nam po sobie może być dzisiaj odczytywane na wiele sposobów, a jego twórczość stanowi niewyczerpane źródło inspiracji.

 

Anna Żakiewicz

 

Dr Anna Żakiewicz ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim w 1983 r. Od 1982 r. pracuje w Muzeum Narodowym w Warszawie, od 1984 r. w Gabinecie Grafiki i Rysunków Współczesnych, gdzie od 1996 r. pełni obowiązki kuratora. Współpracowała z Ireną Jakimowicz przy organizacji wielkiej monograficznej wystawy Witkacego, która odbyła się w MNW na przełomie lat 1989 i 1990 oraz przy opracowaniu katalogu dzieła malarskiego tego artysty. W 1997 r. zorganizowała w MNW monograficzną wystawę Tadeusza Brzozowskiego oraz była współautorką i redaktorem naukowym towarzyszącej wystawie książkowej monografii.

Zorganizowała kilka wystaw Witkacego - m.in. w Barcelonie (1994) i Petersburgu (1998). Systematycznie wygłasza referaty poświęcone twórczości Witkacego na najrozmaitszych sesjach naukowych. Jest autorką kilkudziesięciu artykułów, głównie o Witkacym, publikowanych w czasopismach i tomach zawierających materiały sesji. Jest współautorką i redaktorem naukowym albumowego katalogu witkacowskiej kolekcji Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku (Warszawa 1996). w 1999 roku zorganizowała (jako opiekun merytoryczny) międzynarodową sesję poświęconą Witkacemu w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku oraz opracowała tom materiałów tej sesji, który ukazał się na początku 2001 roku.

 

 


 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.