27 maja 2019, poniedziałek

Szczepan Twardoch

wyznaje:

O, Łukasz lepiej rozumie dlaczego się pracuje niż ja rozumiałem do tej pory.


Łukasz Orbitowski: tydzień z głowy (541)


Przychodzi lęk, że stracę to co mam. Niewątpliwie do tego dojdzie bo najszczęśliwsze nawet życie kończy się śmiercią. To co mam, ten wspaniały stan posiadania, tę robotę, tych ludzi nie umiem postrzegać jako czegoś, co po prostu wypracowałem, co udało mi się osiągnąć. Tak pewno jest, lecz nie potrafię myśleć w ten sposób. To co mam jest wynikiem cudu. Tak właśnie sądzę i wiem, że cuda mają swój koniec. Jezusa w końcu przybili do tego cholernego krzyża. Złota karoca o północy zmieniła się na powrót w dynię.


Po trosce i lęku przychodzi potrzeba pracy. Pracuję bardzo dużo i bardzo niemądrze. Być może powinienem odpuścić większość rzeczy, za które się biorę. Nie nadaję się, nic z tego nie ma. Lecz praca jest czynnością magiczną, rytuałem służącym podtrzymaniu cudu. Wierzę, że jeśli będę dużo pracował zdołam jakimś cudem ten cud uratować. Iluzja zostanie zachowana, karoca dalej będzie karocą i tak dalej.


Po prostu, gdy pracuję, boję się nieco mniej i już.


Całość, Klick!!!


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.