6 października 2022, czwartek

Czytelnia człowieka dla ludzi

Alan Sasinowski

5 powodów, dla których nie warto być obiecującym pisarzem




Pierwszym powodem, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem, jest nieuchronne niczym szum wody w Niagarze popadnięcie w śmieszność.




5 powodów, dla których nie warto być obiecującym pisarzem (w Szczecinie)

 

 

 

            1. Czy pisarz powinien mieć arcydzielne ambicje? Czy powinien grać jedynie o najwyższe stawki? Czy powinien spędzać noce bezsennie, chodząc po pokoju, gryząc paznokcie i zadręczając się myślą o tym, że nigdy nie napisze tekstu na miarę „Czarodziejskiej góry”? Tak, tak, oczywiście, że tak. Poważnego pisarza powinny zaprzątać jedynie poważne dylematy. Co jednak z pisarzem nieukształtownym, niedojrzałym, rozpoczynającym żmudną drogę na Parnas? Co z młodym gniewnym, którego teksty „dobrze rokują na przyszłość”?  Cóż, młody, obiecujący pisarz ma w dupie arcydzielne ambicje, najwyższe stawki oraz „Czarodziejską górę”, tą ostatnią ma w dupie tym bardziej, że z premedytacją jej nie przeczytał i przeczytać nie zamierza (nudne! koturnowe! staroświeckie! ja klasykami gardzę, ja jestem z pokolenia MTV!), a jedyne, co mu spędza sen z powiek, to szarpiąca bebechy potrzeba uznania za poważnego pisarza. Nie myśli jednak o powinnościach jakie się z tą funkcją wiążą (ambicje, stawki, Mann), lecz o dającym poczucie bezpieczeństwa rozstrzygnięciu, że jest literatem z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko kandydatem na niego. Innymi słowy – młokos domaga się określonej tożsamości. Domaga się tym zacieklej, im więcej wykładowców na polonistyce (a gdzieżby indziej?), którzy zapoznali się z jego tekstami, powtarza ostrożnie: „no, no, to trzeba pogłębić, to skreślić, ale poza tym niezłe, naprawdę niezłe”. Z czasem te nieśmiałe pochwały – „pochwałeczki, pochwałunie” zgrzyta zębami obiecujący pisarz, czytając list z odpowiedzią odmowną od kolejnego wydawnictwa – przestają wystarczać. Przestają, bo nic konkretnego za nimi nie idzie. Co z tego, że pan od poetyki powie, że drukowalne, skoro nikt poważny nie chce drukować? Co z tego, że pan od analizy i interpretacji powie, że mamy tu do czynienia z wielkim talentem, skoro w dziale kulturalnym „Wyborczej” czy innej „Polityki” o tym talencie ani słowa? Co z tego, że pani od literatury powszechnej bąknie coś o literackim diamencie, tyle że nieoszlifowanym, skoro diament ten mają okazję podziwiać jedynie czytelnicy uczelnianej gazetki, wydawanej przez znajomych obiecującego pisarza? Dysonans między pochwałuniami a realnym sukcesem jest tak bolesny, że początkujący pisarz dostaje lekkiego bzika. I pal licho to, że rycząca w nim frustracja sprawia, że każda recenzja, jaką pisze, przemienia się w jadowity pamflet (początkujący pisarze wypełniają czas oczekiwaniem na wydanie własnej książki recenzowaniem książek innych – to powszechnie znany fakt). Frustracja robi z naszym bohaterem coś więcej – każe mu czytać od deski do deski lokalne gazetki w poszukiwaniu najmniejszej choćby wzmianki o sobie, każe mu przynajmniej raz w tygodniu wpisywać w wyszukiwarce internetowej swoje nazwisko w nadziei na nowy odnośnik, każe mu czytać książki innych młodych pisarzy, którym się udało, nie dla ich samych, ale dla tropienia w nich defektów, dzięki którym będzie mógł mamrotać do siebie: „Ja zrobiłbym to lepiej”... Pierwszym powodem, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem, jest nieuchronne niczym szum wody w Niagarze popadnięcie w śmieszność.

 

 

 

            2. Piszących w miarę składnie studentów nie zbyt wielu, więc ci nieliczni, którzy wybili się ponad poziom wierszowanych lamentów z powodu rozstania z dziewczyną, są przez wykładowców hołubieni. To naturalne. Wielu naukowcom marzy się, że szczecińska polonistyka wydali z siebie jakiegoś literata, który będzie mógł stanąć w szranki z wychowankami Jagiellonki czy Uniwersytetu Warszawskiego. Promocja obiecującego pisarza odbywa się na uczelni na wiele sposobów. Czasami wykładowca zapyta na zajęciach znudzonych studentów: „A czy znają państwo nowy, znakomity tekst pana S. o współczesnej prozie antykonsumpcyjnej?”. Czasami wyskoczy z zabójczą dla pana S. uwagą w rodzaju: „Państwu już wytłumaczyłem, jak to zrobić, a panu S. tłumaczyć nie będę, bo poradzi sobie na pewno, zdolny jest, pisze z precyzją i maestrią”. Zdarza się i tak, że przymusza  pupila do czytania na zajęciach swoich obiecujących tekstów. A gdy namaszczany na szczecinskiego reprezentanta w – jak mawiał Miłosz – turnieju garbusów delikwent zaczyna czytać, myśli jego kolegów i koleżanek nie krążą wcale wokół tekstu. O nie, ich myśli dotyczą zagadnień takich jak: Dlaczego pan S. ma takie chody, a my nie mamy? To chyba jakiś lizus? A może sypia z wykładowcą? Podobno oni wszyscy są strasznie zepsuci! Kto wie, co się dzieje, jak się nawalą w „Kanie”? Te ich artystowskie perwersje! A w ogóle to dlaczego musimy znowu tego słuchać? Te teksty wcale nie są dobre! Promują go tylko dlatego, że jako jedyny miał czelność pokazać im swoje wypociny! Egocentryczne bydlę! Zanudzi nas! Na śmierć nas zanudzi! Duszno! Dosyć!... Drugi powód, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem, jest taki, że ci, którzy muszą wysłuchiwać, jaki jest obiecujący, życzą mu rychłego zgonu. W sensie artystycznym.

 

 

 

            3. Oto aksjomat, który prowadzi obiecującego pisarza przez pustynię niedocenienia niczym gwiazda betlejemska: na literatów lecą laski. Co prawda, obiecujący pisarz rzadko może posługiwać się w erotycznych potyczkach niezawodnym orężem, jakim jest wydana książka, ale mówimy o Szczecinie, nie o Krakowie czy Warszawie, gdzie prawdziwych literatów z prawdziwym dorobkiem mamy zatrzęsienie. U nas posiadanie własnego ISBN-u nie jest nieodzowne. Załóżmy, że artystyczny urok zadziała bez zarzutu – obiecujący pisarz zazwyczaj potrafi wydusić z siebie jakiś zręczny cytat, do tego rozliczne autopromocyjne listy wysyłane do wydawnictw razem z maszynopisami oraz telefoniczne rozmowy z redaktorami nauczyły go przymilności, hipokryzji i obłudy. Załóżmy, że pokręcił się trochę po rozmaitych spotkaniach literackich, po promocjach książek, po spotkaniach redakcyjnych którejś z efemerycznych lokalnych gazet, wreszcie po libacjach w „Kanie” i wypatrzył tam jakąś śliczną intelektualistkę, i zawrócił jej w głowie swoim talentem, i planami, i jeszcze jej parę swoich rękopisów wręczył. Dziewczyna jest w siódmym niebie. Oto artysta – z bogatym życiem wewnętrznym, z niesamowitą erudycją i charyzmą, elokwentny, chmurny, uroczo podgryzany przez wewnętrzne demony – wybrał ją, skromną miłośniczkę książek. Na pierwszą randkę idą do artystycznej kawiarni, w której pisarza wszyscy znają i chwalą. Na drugą do knajpy, w której przypadkowo siedzą kumple pisarza z uczelnianej gazetki. Wspaniale. Tylko co dalej? Otumaniona pięknymi słowami naszego bohatera dziewczyna spodziewa się bowiem, że na weekend zabierze ją do Pilcha na herbatę. Że pozna ją z Olgą Tokarczuk. Że wakacje spędzą u Stasiuka na wsi. Przecież jesteś pisarzem, kochanie. Przecież inni pisarze to twoi  z n a j o m i . A ja tak bardzo chciałabym ich poznać, tak fascynują mnie osoby, które kryją się za tekstem. Co? Co proszę? Co to znaczy: o b i e c u j ą c y  pisarz? Ty tak naprawdę  n i g d y  n i c?  Jedynym innym literatem, jakiego znasz, jest bibliotekarz z twojego osiedla piszący interesujące haiku? A w sobotę wódę chlejesz ze znajomymi z dzielnicy, a nie w „Czułym barbarzyńcu”? I nie prowadzisz korespondencji z Szymborską i Świetlickim? Co? Jedyna  korespondencja, jaka do ciebie przychodzi, to, oprócz odmownych odpowiedzi, kartki pocztowe od byłej laski na święta?! Taki z ciebie, psiakrew, inteligencik? Odchodzę, oszuście, rozumiesz!? Odchodzę! Trzeci powód, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem - ten afrodyzjak działa tylko na pierwszych randkach. .

 

 

 

            4. Nadchodzi koniec studiów. W wariancie optymistycznym obiecujący pisarz ma na koncie parę recenzji, parę artykułów, parę opublikowanych w ważnych pismach literackich opowiadań, może nawet jedną lub dwie powieści wydane w lokalnym wydawnictwie. Co teraz? Większość rozsądnych młodych szczecinian po otrzymaniu tytułu magistra robi tę jedną jedyną rozsądną rzecz, jaka im pozostała: wyjeżdżą za granicę zarobić na przyzwoity start. A obiecujący pisarz? Cóż, jemu wydaje się, że lada moment spełni się  obietnica zawarta w jego pisarstwie. Być może za kilka tygodni – kombinuje nasz bohater, mnąc w pokrzywionych od stukania w klawiaturę dłoniach dyplom – a nawet za kilka dni pozna się na mnie jakiś poważny redaktor. Kto wie, może to dzieje się już w tej chwili. Może właśnie ktoś ważny czyta któryś z moich tekstów i krzyczy: Eureka! Nie mogę zatem wyjechać, nie mogę tracić kontaktu ze słowem polskim, z krajowym obiegiem kulturalnym. Może coś przeoczę? A może będę musiał szybko wracać, żeby podpisać umowę? A spotkania z czytelnikami? Nie, nie jadę, stracę tylko w tej Anglii czas. Obiecujący pisarz zostaje w domu. Mieszka tylko ze swoją ukochaną obietnicą i tylko trochę mniej ukochaną mamą. Nie pracuje nigdzie na stałe, wszak nie może tracić czasu przeznaczonego na pisanie, a o przyszłość nie ma się co martwić, w przyszłości będzie mógł żyć  z e  s z t u k i . Pewnie miałby jakieś szanse, gdyby znalazł bogatą, operatywną żonę, ale nie znajdzie z przyczyn opisanych w punkcie trzecim... Czwarty powód, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem, można sformułować następująco: bo czekanie czasami za bardzo wchodzi w krew.

 

 

 

            5. Mijają lata. Obiecujący pisarz – przymuszony życiowymi okolicznościami - albo  zarzuca swoje hobby, albo egzystuje gdzieś na peryferiach lokalnego życia literackiego, dobijając w końcu do takiego wieku, że nie mówi się już o nim „obiecujący pisarz” a „skończony grafoman”. Słowa te wypowiadane są jednak cicho. Nie kopie się leżącego. W naszym bohaterze nie ma nadziei na sławę, pozostał w nim już tylko jad. Pozwala mu on czerpać jeszcze trochę satysfakcji z czytania książek rówieśników, które napisałby lepiej, i z rechotania z kolejnego pokolenia obiecujących pisarzy studiujących polonistykę, którzy płaczą rzewnymi łzami do słuchawki, z której dobiega głos potencjalnego wydawcy: „Z przykrością muszę pana zawiadomić, że...” Piąty powód, dla którego nie warto być obiecującym pisarzem, zawiera się w pytaniu: skoro najprawdopodobniej skończysz tak marnie, to po co zaczynasz? Tak, oczywiście, niektórzy młodzi dostają się w końcu na szczyt. Otrzymują to, co chcieli – uznanie, sławę, recenzje w „Wyborczej”, kobiety z najwyższej półki. Szczęściarze. Ciekawe, ile zostaje w nich z dawnej frustracji?  


Alan Saisnowski



Rysunek: Tomasz Bohajedyn

 

   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Pisarz to przeżytek (0)~Zapomniany Paktyk literacki, 2022-03-19 13:45:21

Fajne stresczenie, skrótowo przez wszystkie publikacje -> jak zostać pisarzem! Moim zdaniem najgorszy jest start, wstęp -> aby zachęcić czytelnika. Można napisać prosto, ale jak źle napiszesz to kicha z całej pisanej książki / Bo nikt nie kupi! Obrazki, ilustracje, małe delikatne wstawki i konkretną wiedzę ludzie kochają! Ludzie żyją emocjami, lubią zagadki, a także coś konkretnego z czym mogą utożsamiać swoje problemy życiowe! Wymyślone historie - powieści muszą zawsze być pisane tak jak by postąpił człowiek, a nie szablonowo jak w filmie! Jak widzi się adaptacje książkowe w postaci filmu ->nie oddają one realiów / faktycznych zachowań logicznych, które zwiększają przekaz. Jest to kategorycznym błędem młodych pisarzy! Warto zainteresować się fabułą opisową może inny świat, inne realia, ewolucja bohatera i jego światopoglądów, które po cześci nawiązują do naszych problemów i wyciąganych wniosków! Czytelnik musi poczuć, że żyje w książce, że jest to odmienny świat stworzony dla niego! Może być pisane na granicy logiki jak Harry Poter i jego cud magii, zmagacia emocyjne, koegzystencjalny problematyczny świat, gdzie porzadek jest zbużony działaniami wyjątkowej osoby! Harry Potter powstał na podstawie głębokich przemyśleń autorki, badania otoczenia, w czasie jej bezrobocia! Pisana jest nietuzinkowo - tak każdy może pisać! Nie wszyscy to kupią tylko osoby, które nie znaja świata realnego, dzieci, małe i większe niedojrzałe emocjonalnie! Przedsiębiorcy wokół tej publikacji celowo narobili szumu, aby samemu zarobić na gadżeach filmowych na wyimaginowanym świecie! Jak odbiorcą jest pisarz, dostrzega niedociągnięcia, braki w wiedzy autorki, brak momentami logiki postępowania bohaterów! Każda publikacja pisana przez nas musi być pisana jak do odbiorcy z rodziny! Publikacja jest jak nasze dziecko, dziedzictwo dla ludzkości od nas, idea którą chcemy ukazać! Wielu pisarzy zapomina także o obserwacji konkurencyjnych publikacji o podobnej treści! Każdy autor ma swój przekaz! Każdy ma inne spojrzenie na świat - matematyk, informatyk, prawnik, polonista, historyk, malarz, aktor, lekarz. Tylko te branże zrozumieją niuans przekazywanej idei od osoby która poznała daną branżę. Pisarz musi umieć się wcielić w danego specjalistę, a także w swoją postać, w sytuację! Pisarz jest jak siedzący aktor swojej publikacji! Musi się poznać wszystkie podejścia logiczne strony szczegółowo!! Opisujac świat musi oddać całokształt, zobrazować pełnię i swoją ideę! Nie wszyscy to potrafią ująć pisząc powieść książkę!!! Pisać fantastykę wymysły lekko jak Harry Poter - Każdy potrafi!!! Bo wymyślasz co ci się podoba i leci! Kiedy opierasz na faktycznym świecie fizycznym, z dala od magii i łątwego wyimaginowanego tworu - wtedy robi się geniusz pisarski i prawdziwy pisarz! Idealna publikacja powstaje zasem pół roku, czasem rok! Pisarstwo rozwija nadprzeciętność i intelekt ponad miary przeciętnej logiki ludzkiej! Pisarz wyczula się na dostrzeganie niuansów, życia których przeciętni ludzie nie widzą! To tak jak wejście na inny wyższy poziom intelektualny przez pisarzy! Trzeba być przebiegłym umieć wczuć się w innych położenie. Stanowi to geniusz świata pisarskiego! Ludzie nie zawsze poprawnie ujrzą to co przekazujesz! Patrzą przez pryzmat formy pisemnej, przedstawionego życia! Specjalista doceni twoją pracę! Ale nikt więcej! Sens pisarski jest niezbędny w tym chaotycznym świecie wielu ludziom szukającym etyki, czasu pokoju i cennych życiowych zachowań, nauk, idei! Najlepsze powieści najbardziej poczytne przeważnie piszą ludzie dotknięci biedą! Oddaja się swej twórczość poznając niuanse, głębię świata! Chcąc żyć i przetrwać są zmuszeni do wydajniejszej pracy i gębszych przemyśleń! Ludzie tego nie dostrzegają! Żyjąc pełnią szczęścia, dobrobytem myślą płytko! Pisarz z czasu dobrobytu nie pisze super, pisze lekkomyślnie, kwietne koloryzuje publikacje, aby zarobić na chwilę - to nie ma sensu jesli szuka osoba sukcesu! Dobierając formę odbiorców i licząc na zyski warto zerknąć na publikacje innych ludzi - konkurencję branży pisarskiej! Nie każda publikacja jest pozytywnie odebrana! Niektóre publikacje piszą ideologiczni durnie i oszołomy wieku starszego, podając swoje smutki i żale! Więc nie wszystko jest w pełni zrozumiałe, sprzedawalne! Wiele publikacji nie ma sensu – wielu wydawców nie ryzkuje i nie godzi się publikować i oni są odsiewcami branży pisarskiej! Bo po co wydawać coś – co nie przyniesie im korzyści i będzie zalegać tylko na półkach! Każdy autor potrafi zakrzywić w swej publikację prawdę, co nieoddaje w książkach realiów i też czyni krzywdę społęczną dla potomnych szukajacych prawdy odbicia realiów ludzkich poczynań! Czytelnicy kupuja emocjami - gdy doceniają wiedzę, autora, z pasji do danego gatunku, bo okładka się spodobała, bo lubią określony przekaz, okreslony styl! Należy się też przyzwyczaić - nie wszystkie książki przetrwają próbę czasu! Przeważnie wydania są tylko 2 - 5 lat, żadziej 10 – 15 lat, a 50 -100 lat - gdy społecznie doceniło się twórczość i geniusz pisarski danego autora! Którz nie zna powieści Machina Czasu, nie zna Juliusza Verne, a także wieloletniej pracy tworzonego świata przez Sapkowskiego - jest on niczym twórca Marvela pracujący z roku na rok na chleb! Sukces czasami jest okupiony znajomościami, czasem jest jak szczęśliwe cyferki z Lotto! Nie wielu tego doświadcza! Nim zostaniesz pisarzem zadaj sobie pytanie - czy twórczością tylko chcesz popisać się, oczarować kogoś, czy zaistnieć w oczach innych, czy zarobić? Jeśli masz niemoc pisarską polecam szczególnie skuteczne kawę, kakao, orzechy i specyfiki ziołowe na bazie progesteronu, spacery! Jak chcesz być dobrym pisarzem warto swój umysł odpowiednio dokarmiać, gdyż to wzmaga wenę pisarską i głębię przemyśleń! Życie pisarskie jest stresujace w towarzystwie rodziny i nigdy nie było lekkie - bywa bardziej zawiłe niż niejeden bardziej popłatny zawód fryzjerki, masażysty, elektryka, lekarza, prawnika, polityka, aktora, nauczyciela...! Pisarz zarabia chwilowo, a poświęca minimum pół roku na dobrą powieść! A ile fryzjer, elektryk, masażysta, nauczyciel zarobi przez ten czas? Decydujac się na pisarstwo ludzie nie widzą, że każdy pisarz traci czas, zdrowie i życie, aby nadać głębie sens publikacji i swojej koegzystencji! Że zraża do siebie często rodzinę, podczas pisarstwa jest niepraktyczny, nieżyciowy! W Polsce branża książkowa opłaca się tylko wydawcy! Dla pisarza jest to nieopłacalne!! Lecz wielu narcyzów, osób dumnych, fanatyków swoich przemyśleń doznaje podczas pisania ulgi i spełnienia cichego marzenia o własnej twórczości! W końcu nie każdy może pochwalić się swoją publikacją, blogiem, czy sławą! Wielu pisarzy dla tego chwilowego podekscytowania po wydaniu - pisze pierwszą publikacje! Niestety każda chwila pisarska odbija się kosztem życia prywatnego, rodziny, poprawnego wychowania dzieci! Zauważcie, że najciekawsze książki piszą osoby samotne posiadające czas, osoby przyciśniete problemami życiowymi, osoby żyjace na skraju nędzy, będące na łasce innych! Jedna właściwa książka to ogrom czasu 80-90% poświęcanego dziennie, aby napisać coś konkretnego! Jeśli myślisz, że pisze się szybko coś konkretnego to jesteś w błędzie! Lanie wody, kopiuj wklej pracy i odkryć innych ludzi to nie jest pisarstwo - tylko karany ustawowo plagiat! Publikacje to manipulacja czytelnikiem i jego światopoglądem. Jest niczym partia szachów rozgrywana między nami, a czytelnikiem! Wiedza sprzedażowa, polemika życia, fascynacja, ogrom poświęconego czasu, narastające problemy zdrowotne od siedzenia przy pisaniu i tycie! Każda książka spowodowała, że autorzy tracą zdrowie i często po niezrozumieniu i zazdrości ze strony innych płytkich ludzi, żyją w stresie, używkami co czasem doprowadza do samobójstw - np.:Ernest Hemingway! Dla czytelnika publikacji -> pisarze tracą czas! Spójż na możliwości i kompromisy! Czy warto? Nie dla każdego jest to możliwe, aby być pisarzem a dziś bardziej łatwe w przekazie są komiksy, baje i filmy! Pisząc za młodu -> kaleczymy swój świat, swoje towarzyskie społeczne życie, a to czas na poznanie kogoś, ekscytację z pierwszej chwili seksu, czas miłości, na rodzinę! Po 40 jest to tylko sposób na dorobienie i ukazanie głębi swego umysłu, swego intelektu! Powyżej tego wieku więcej tracisz zdrowia niż pojedyńcza publikacja jest warta! Sensowne jest rozważenie za i przeciw - nim zechce się być pisarzem! Z boku zawsze wszystko wygląda lekko i łatwo! Tego się nie mówi, że pasja pisarska nie jednej osobie zniszczyła życie rodzinne i zdrowotne! 80% procent publikacji nie ujrzało szerszego grona czytelników! Pisarstwo to godziny przemyśleń badania danego środowiska, branży w której sie pisze! Godziny spędzone na poprawkach, które można wprowadzać w nieskończoność! Norma też gdzieś musi być! Wydanie książek kosztuje sporo czasu i pieniedzy! Grafika na potrzeby okładki, redagowanie tekstu, w końcu koszty za papier i formę wydania - wydrukowania odpowiedniej ilości publikacji się również płaci! Nawet prosta reklama czy w TV, czy poprzez występy, czy internetowo też kosztują! Zyskujesz dopiero jak nieraz włoży się prywatnie w to aż 2 - 6 tyś. zł. Kiedy jesteś dziany i pracujesz możesz swoje oszczędności zaryzykować w ten sposób! Czasem wkład zwraca się, a w 60% nie! W ciężkich czasach nikt nie kupuje książek bo ludzi nie stać na utratę czasu! Start w branży ksiązkowej musi być w określonym czasie w korzystnej chwili! Lać wodę, pisać byle by napisać, zrobić plagiat i popłynąć przez łamanie praw autoskich - każdy umie! Tyle że nie jest pisarstwo! Równie dobrze możesz pisać sobie po godzinach bloga i masz większe zyski na sąsiadującej reklamie z adsense bo nie masz za pośrednika wydawcy! Do publikowania swoich prac zachęcają wydawcy i nieznający tematyki blogerowcy, którzy na twojej pisarskiej ciężkiej pracy zarabiają krocie! W Polsce tylko szarpiesz nerwy, wyłysieje się przez wyrywanie włosów z nerwów, zsiwieje się, zyska wielki obleśny brzuch i długie paznokcie na nogachi rękach, zniechęci się do siebie płeć przeciwną i można przypłacić w tym fachu wytykaniem zawałem, udarem, problemami rodzinnymi, niezaradnością życiową i stać się towarzysko wyobcowanym, będąc dla ludzi obserwujacych z boku tematem do dyskusji i śmiechu! Żyje sie raz! Czy to jest twój cel?! Życiowe okazje pisarzom przelatuja przez palce! Ale chełpić się pisarską żyłką krótką przemijającą sławą oczywiście mogą! Czy czenisz swoje wartości i skuteczne wykorzystanie swojego cennego czasu - warto się zastanowić?! Ale nie martwcie się, pisarstwo jest korzystniejsze i bardziej rozwija niż spędzony czas nad niejedną grą w komputerze! Sorry za błędy pisarze zawsze piszą dużo w chwili natchnienia i sięgnięcia głębi przemyśleń!

Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.