20 września 2017, środa
Monty Python komentarzy: 0

Job Interview

Grażyna Łobaszewska komentarzy: 0

Taka stara piosenka z błyszczykiem

2 CELLOS komentarzy: 0

Smells Like Teen Spirit (Nirvana)

Grzegorz Ciechowski komentarzy: 0

Piejo kury piejo...

Redakcja komentarzy: 0

Wiesław Myśliwski rozpoczyna 80 lat

 

"Z tytułu mojego wieku mogłem jeszcze w okresie dzieciństwa w kulturze chłopskiej uczestniczyć. Jej śmierć nie była przecież aktem jednorazowym. (...) Kultura chłopska umierała wraz z wkraczaniem pisma. To, co było ambicją kulturalną młodych pokoleń chłopskich, wyznaczało jednocześnie jej kres. Bowiem kultura chłopska była kulturą mowy. Definitywnie skończyła się, gdy na wieś wkroczyła cywilizacja w postaci telewizora, pralki, telefonu. Do tej pory chłopska izba była najważniejszą instytucją kulturalną, ponieważ tam się zbierali ludzie na sąsiedzkie pogwarki, a teraz zamiast pogwarek i spotkań każdy miał w domu ekran, który do niego gadał" - mówił pisarz w 2007 roku naspotkaniu z czytelnikami w Warszawie.

 

Cały materiał: culture.pl, Kick!!!


„Traktat o łuskaniu fasoli” Myśliwskiego został unonorowany nagrodą litercaką Nike (2007 rok). Gdyby ktoś nie czytał jeszcze tej dobrej książki, to tutaj mały fragment za zachętę:



strona 71


Środek nocy, idę z psami zobaczyć, jak tam domki, a wydaje

mi się, że idę przez ten sen. Powietrze jak teraz, jesienią, ostre,
szczypie po policzkach, czy zimą, jeszcze gorzej szczypie, a nie jestem pewny, czy zbudziłem się, czy mi się ten zalew, domki, psy
moje, które idą ze mną, tylko śnią. A nawet powiem panu, nie
jestem nieraz pewny, czy to mój sen. Tak, nie przesłyszał się pan.
Czy mój, czy to ja się może komuś śnię. Komu? Nie wiem. Gdybym
wiedział...

Pamiętam, jak babka mówiła, że nie zawsze człowiekowi śnią
się jego sny. Mogą się na przykład śnić panu sny umarłych, które
im się nie zdążyły przyśnić. Czy sny tych, którzy dopiero przyjdą
na świat. Nie mówiąc, że według babki, sny wędrują nieraz
po ludziach, po domach, po wsiach, po miastach i w ogóle. I nawet
zdarza się, że czasem pobłądzą. Miało się to czy tamto komuś
w tym domu przyśnić, a przyśni się w innym komuś. Miało się
komuś na wsi, a przyśni się w mieście. Miało w tym kraju, a przy-
śni się w jakimś odległym. To niewykluczone, że i mnie mogą się
śnić takie zabłąkane sny i dlatego psy od razu to wyczują i mnie
budzą kiedy coś mi się takiego śni.

Babka, musi pan wiedzieć, uchodziła za znawczynię snów.
Nie byto snu, żeby nie potrafiła wytłumaczyć, co znaczy. I nie
tylko w rodzinie. Przychodzili do niej bliżsi, dalsi sąsiedzi, z tej,
z tamtej strony Rutki. Przychodzili z innych wsi. Przychodzili
starzy, młodzi. Panny, mężatki, niedowiarkowie. Bywali w świecie,
a przychodzili, gdy ktoś nie mógł sobie poradzić ze swoim
snem. I babka każdemu jego sen wytłumaczyła. Każdy sen w jej
wytłumaczeniu wychodził na jawę, jakby był tylko czymś, co
człowiek w swoim życiu przeoczył. Kazała sobie dopowiedzieć
jakiś szczegół, bo ludzie mało zwracają uwagi na szczegóły. A taki
szczegół potrafił niekiedy sen zmienić z jednego wytłumaczenia
na inne, z dobrego na jeszcze lepszy czy z niedobrego w nie całkiem taki zły. Czy nawet, że miał się komuś innemu przyśnić, bo
jakiś szczegół był z innego życia.


Wiesław Myśliwski
Traktat o łuskaniu fasoli
Wydawnictwo Znak, Kraków 2007

Ilustracja – fot. z serwisu culture.pl

Saint Germain komentarzy: 0

Rose Rouge

Touch & Go komentarzy: 0

Tango in Harlem

US3 komentarzy: 0

Cantaloop

Takefumi Kurashina komentarzy: 0

Prosta historia, po prostu

Redakcja komentarzy: 0

5 minut dla emerytów

Rysunek: Janek Koza


Klick!!!



Rysunek: Piotr Świderek (rysunki.bardzofajnynet.pl)



Klick!!!




Rysunek: Marek Raczkowski


Klick!!!

Michał Witkowski komentarzy: 0

Festiwal dziwnych imion

Fragment felietonu w „Polityce"


Już Masłowska w swojej „Wojnie polsko-ruskiej" śmiała się z tego zjawiska. Tak, tak, to już dziesięć lat z Dorotą. Wtedy, w 2002 r., były to głównie wpływy tytułów tygodników o gwiazdach i gotowaniu. Tiny, Sabriny, znacie to... „Może nawet chciałaby mieć później dziecko, ale tylko pięcioletnie, takie co by urodziło się, jak miało pięć lat i nigdy nie urosło. Z odpowiednim imieniem. Klaudia, Maks, Aleks".


Tak się sprawy przedstawiały dziesięć lat temu. Im niżej w społecznej hierarchii, tym wpływy tygodników o gwiazdach (i garach), samych gwiazd, a przede wszystkim telewizji były większe. Oczywiście, w tym czasie wśród inteligencji z dużych miast modne było coś zgoła innego, mianowicie imiona rosyjskie: Sonia, Sasza, Wladimir, a także bardzo stare i konserwatywne, np. Stanisław. Imiona, z których „plebs" by się śmiał. W związku z tym wróżę już niebawem wielki powrót na salony wzgardzanych imion moich dwóch babć: Zyta i Nina. Piękne, dostojne, oldskulowe i filmowe. Młode, zbuntowane artystki multimedialne w 2030 r. będą to Zyty i Niny, a kto wie, czy nie Jadwigi. Tymczasem tendencje na dole i u góry stają się coraz wyraźniejsze, góra i dół, rzec można, radykalizują się. Gwiazdy nie są tu bez winy.


To, co się ostatnio dzieje na tym polu, to cały festiwal. Gwiazd i dziwnych imion. Strach przed swojską kalarepą, rzepą i błotem, smalcem i kiszoną kapustą (którymi podobno zalatuje od imion takich jak Stacha czy Zdzicha) każe gwiazdom wybierać imiona z wisienką i parasolką, pachnące Karaibami, czyli czyjąś daleką kalarepą, rzepą, czymś, co dla innych jest szarą codziennością. Oto krótki przegląd. Koko Claire Figura idzie trzymając za rączkę Kaszmir Amber (Figurę?). Za nimi idą Xavier, Fabienne i Etiennette Wiśniewscy, dzieci dobrobytu. Najmniejsza z nich – Alikia Ilja Skrzynecka nie umie jeszcze chodzić. Cóż w obliczu tych polskich imion znaczą takie niewinne aberracje z zagranicy jak Moroccan, syn Mariah Carey, Bear Blu, Mirabella Bunny? Jedno jest pewne: to się musi znudzić i przyszłość należy do Zuzy!



Całość,
Klick!!!

Facebook komentarzy: 0

Nieważne jak zaczniesz sezon...