7 grudnia 2019, sobota

Jakobe Mansztajn

Życzliwy

Dziś podobno święto życzliwości, ale to nieprawda. W społeczeństwie wysokorozwiniętym, takim jak Polska, każdy dzień jest świętem życzliwości. Tym razem galeria handlowa, wiadomo, winter is coming, trzeba ciuszek, to sobie znalazłem ciepły i teraz stoję w kolejce do kasy. Sytuacja mało dynamiczna, ale spokojnie, myślę sobie, 6 minut do autobusu, nawet na czworaka bym zdążył, tak że stoję cierpliwie jak rycerz i czas wypełniam uśmiechem, wokół sami fantastyczni ludzie, a pośród nich ona, taka bardzo miła pani, której troszeczkę się spieszy, więc pyta mnie, następnego w kolejce, czy mógłbym ją przepuścić, bo ona tylko koszulkę, a zaraz jej się bilet za parking kończy, wobec czego odpowiadam, że absolutnie żadnego nie ma problemu, proszę śmiało, patrzę na telefon: 4 minuty do autobusu, nawet tip topkami bym zdążył. Pani kładzie koszulkę na ladzie, pik pik, ekspresowa akcja, ale wtedy sobie przypomina, że coś jeszcze miała, że coś tam chyba w przymierzalni zostawiła drobnego, więc mówi, że sekunda, zaraz wracam, i znika wśród ubrań, czas mija, tyk tyk, kolejka pęcznieje, jestem stojącym uśmiechem. Aż wreszcie powraca pani z długiej wyprawy i ewidentnie winter is coming, bo w rękach niesie ciuchów dla całej kurwa rodziny na wszystkie zimy do końca kurwa życia. Myślę sobie: w społeczeństwie wysokorozwiniętym każdy dzień jest świętem życzliwości, więc tylko spoglądam pani ciepło w oczy, a uśmiech nie znika z mojej twarzy, wręcz przeciwnie – z każdą sekundą nasila się, jest coraz pełniejszy, zaczyna przypominać kosę w rękach chłopa.

Klick!!!


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.