2 października 2022, niedziela

Doremi Fasola

Gorąco

Lis siada w cieniu czeremchy i drapie się tylną łapą po brzuchu. Potem za uchem, i znów po brzuchu. Kończą mu się pomysły, opada na trawę, otwiera pysk, wywiesza jęzor i ziaje. Jest 37 w cieniu. Przelatuje lelek kozodój i dopada ważkę już nieomal rozbijając się o słup trakcji kolejowej, ale się nie rozbija tylko zawraca i znika. Siwa czapla, po kolana w topniejącym bagnisku, co wczoraj było jeszcze stawem, namierza dzidą rybę, lecz nagle wykręca łeb, bo nasypem przelatuje z łomotem expres z gór do morza. Ryba korzysta z okazji, by ostatecznie dożyć w spokoju zaszczytów prababci.
Po sąsiedzku, za pierzeją z krzaków wikliny oddzielającą wysychający staw od reszty świata, kobieta mająca słabość do bycia lubianą, rozkłada kocyk.
- Jesteś moim ulubionym człowiekiem – mówi. Jej towarzysz nie wie, co z tym zrobić.
- Jesteś moim ulubionym człowiekiem – powtarza kobieta.
- Słyszę! - potwierdza poirytowany.
Z oddali narasta metaliczny łoskot; nadlatuje expres, tym razem z morza do gór. Ktoś wyrzuca przez okno gazetę; pęd uderza nią o słup, gazeta gubi wszystkie litery i przestaje być gazetą. Biała płachta papieru bezwładnie osuwa się po słupie w krzaki porastające nasyp.
- Kiedyś uważałeś, że jestem zabawna – odzywa się kobieta.
- Bo kiedyś byłaś.
Kobieta nie powie już nic.
Potem on zdejmuje buty, więc ona też zdejmuje.
Jest wciąż 37 w cieniu.

Rys. Andrzej Bobrowski


   

Komentarze:



Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.

Aktualnie brak komentarzy.
Wyraź swoją opinię:
Twój komentarz ukaże się niezwłocznie po załadowaniu przez administratora serwisu.